Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-23T19:08:39+01:00
Muzeum to próba zatrzymania czasu, która nie może powieść się w przypadku istot żywych, ludzi, których koniec istnienia zawsze nadejdzie. Zatem muzeum staje się specyficznym cmentarzyskiem przedmiotów, tylko przedmiotów, na których (jak twierdzi podmiot liryczny wiersza) nie został nawet ślad ludzi, którzy je używali:
"są talerze, ale nie ma apetytu,
są obrączki, ale nie ma wzajemności
od co najmniej trzystu lat.

jest wachlarz - gdzie rumieńce?
są miecze - gdzie jest gniew?
i lutnia ani brzęknie o szarej godzinie."

"przegrała dłoń do rękawicy"- w zmaganiach z mijającym czasem zwyciężyły przedmioty, tylko one przetrwały, tylko je teraz można pokazywać jako eksponaty sprzed stuleci, świadectwa życia minionej epoki. Przedmioty trwają niemal niezmienione, unieruchomione w muzealnych gablotach, wręcz triumfują w czasie. Ludzie zdają sobie sprawę z tego, że odejdą z tego świata, chcą aby pozostał po nich jakiś ślad na ziemi. Dlatego żywi gromadzą przedmioty, zakładają muzea. To na pewno ocala pamięć o świecie materialnym, rzeczach, ale nie daje najmniejszego wyobrażenia o duchowości, lękach i nadziejach, sposobach zachowania, modelach uczciwości tych, co już odeszli. Tymczasem tak naprawdę ważni są tylko ludzie, pamięć o nich, której nie utrwala żadne muzeum. Podobnie było, jest, i będzie:
"co do mnie, żyję, proszę mi wierzyć.
mój wyścig z suknią nadal trwa.
a jaki ona upór ma!
a jakby ona chciała przeżyć!"

Podmiot liryczny na pewno odejdzie ze świata, a suknia? Nie wiadomo jaki ją spotka los. Zapewne nie trafi do muzeum, pewnie zostanie wykorzystana jako surowiec, spalona na wysypisku śmieci. Nie jest tak, że przedmioty żyją wiecznie. Na razie toczy się 'wyścig z suknią' podmiotu lirycznego- trwanie obojga jest niepewne, zagrożone. Szymborska mówi o tym z jednoznaczną autoironią, kpina pozwala zachować dystans wobec spraw ostatecznych, ocala też przed strachem, który zawsze towarzyszy kresowi istnienia.