Odpowiedzi

2010-01-24T16:07:07+01:00
Te słowa można rozumieć jako przesłanie, trafne podsumowanie życia. Oznaczają one, że człowiek jest niczym wobec potęgi życia i losu. Jest on tylko małym pionkiem, wokół, którego toczą się wszystkie zdarzenia. Bo życie w końcu przeminie, jest to nieubłagane i nie nieuniknione. Z tego cytatu życie można zdefiniować jako teatr. Porównywane jest ono do przemijającego cienia i aktora, który trochę gra na scenie a następnie po prostu kończy swój występ dobiega kres egzystencji. To taka metafora człowieka, który żyjąc przez pewien czas na ziemi z reguły raczej krótkie w porównaniu do długowieczności przemijania świata, ale istota ludzka zawsze stara się ze wszystkiego czerpać jak najwięcej korzyści jak również pociechy ciała i ducha. Oczywiście możemy powiedzieć, że każdy wyznaje inne zasady i nie każdy czerpie z życia pełnymi garściami, ale każdy właśnie jak aktor w teatrze zmienia maski i czasem zachowanie i charakter jak również postępowanie w zależności od czasu, miejsca, borykając się z wieloma problemami życia. To jednak trochę taki idiota, ponieważ przez zmiany sytuacyjne jednak i przez próby zachowania własnego człowieczeństwa popełnia wiele życiowych, czasem nie odwracalnych błędów. Człowiek walczy o rzeczy materialne i niematerialne, lecz przywołując naszą naturę raczej o te drugie „najlepsze kąski” dla siebie, aby miał jak najlepiej. Pożąda również sławy, pełnej wrzasku i wściekłości, którą można połechtać próżność. Jednak ta aktorska bitwa z życiem przestaje mieć znaczenie w chwili śmierci danej jednostki. Czy była dobra czy zła pozostała tylko aktorem w teatrze życia tej osobliwej grze, w którą wszyscy gramy pod swoim prawdziwym lub przybranym „JA” i w chwili śmierci i tak tracą wszystkie zdobycze życia.
Dalej chciałbym się odwołać do mojej ostatniej lektury to jest dramatu „Makbet” autorstwa Wiliama Szekspira tudzież innych podobnych problematycznie lektur. Przywołując całą tematyczną sentencję: „Życie jest jedynie przelotnym cieniem; żałosnym aktorem, co przez godzinę puszy się i miota na scenie; opowieścią idioty, pełną wrzasku i wściekłości, a nieznaczącą nic.” Można stwierdzić, że nic nie zapowiadało ów żałosnego końca, który spotkał Makbeta. To właśnie ów wspomniane wcześniej pragnienie sławy, które tu można rozumieć jako właśnie dążenie do władzy, ale i także własne Makbeta zapędy ambicyjne oraz wygłoszona przepowiednia sprawiły, że z uczciwego człowieka przez te negatywne pokusy stoczył się na samo dno. Stał się oszustem, zabójcą mówiąc krótko był zły i w niczym nie przypominał bohatera narodowego z początku powieści. Zresztą sam Makbet w końcu, kiedy na koniec książki zrozumiał swój błąd tak stwierdził i powiedział wcześniej wspomnienie słowa w końcu przecież po stracie przyjaciela, żony, którą również się nie przejął mówiąc, że myślał, iż umrze później jak i również bardzo ważnego dla władcy szacunku ludu nie widział już dla siebie perspektyw na własne istnienie, wolał już śmierć i tak też się stało…
Na koniec oprócz „Makbeta” jako przykłady żałości teatru życia można przywołać jeszcze „Króla Edypa” i „Antygonę” Sofoklesa, które jako dramaty antyczne różnią się od szekspirowskich, ale głównie budową i treścią, ale problematyka jest podobna – to człowiek wobec nieubłaganego bezmiaru życia i nieszczęśliwego losu. Jednak u Sofoklesa odbywa się to z innych pobudek a nawet raczej z przypadku, co jednak dobrze pokazuje kaprysy losu i słabość człowieka wobec nich i teatru życia.
7 5 7