Odpowiedzi

2010-01-24T18:53:47+01:00
-Najpierw jesteś sam...
-Wszędzie ludzie ale ty czujesz się samotny...
-Masz przyjaciół....
-Swój czas przeznaczasz na makijaż, zakupy...
-Ale czsem jest gożej..
-Dołujesz się....
-Chcesz pokochać...
-A gdy już zjawił się wymarzony "on"...
-Twoje życie nabiera szczęścia....nadziei...
-Ale za szybko wierzysz...
-Dowiadujesz się, że on Cięnie kocha...
-Zostawia Cię z miłością...
-Nie chcesz żyć...
-Ale nie poddajesz się... próbujesz zapomnieć...
-Boli... Bard... Tęsknisz...
-Ale robisz to dla niego. Bo chcesz by był szczęśliwy...
-Ale w sercu zawsze pozostanie ślad..
-Niespełnionej miłości...
-Która była pierwszą. Najśilniejszą...
-Wysyłasz mu list:
A gdy będziesz daleko, o jedno tylko proszę..
-...Pamiętaj patrząc w gwiazdy, że.....
Kocham Cię!!!!
Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-24T19:54:47+01:00
Tego dnia Marysia była bardzo zmęczona. Wracała ze swojej pracy hostessy z TESCO. Stała 5 godzin na swoim stanowisku bo nie przyszła jej zmienniczka. Jadąc autobusem, wyglądała przez okno i oglądała zmianę krajobrazu z miejskiego na wiejski. W pewnym momencie na moście zobaczyła stojącego chłopaka. Stał bardzo blisko drogi, więc zobaczyła jego umęczoną twarz i zapłakane oczy. Do swojego przystanku miała jeszcze kilometr, toteż postanowiła wysiąść na najbliższym postoju. Gdy kierowca się zatrzymał Maria szybko wyszła z samochody i pobiegła w ciemność. Znalazła chłopaka. Płakał.
-Co się stało- zainteresowała się.
-Twoja sprawa?- odpowiedział drżącym głosem.
-Tak, bo nie mogę patrzeć bezczynnie na cierpienie innych. Jak nie chcesz to nie mów co się stało, ale powiedz jak mogę ci pomóc.
-Zostawiając mnie w samotności- odpowiedział znużony.
-To do niczego dobrego nie doprowadzi- powiedziała Maria z determinacją- odchodzę, ale jakbyś jednak potrzebował pomocy to zadzwoń na ten numer- napisała mu długopisem na ręce.
-Jest pewien problem- uśmiechnął się przez łzy nieznajomy- Nie mam telefonu i nie stać mnie na niego. A jeśli tak koniecznie chcesz pomóc to daj mi jakiś koc. Mieszkam na ulicy. Uciekłem z domu. Ale nie mów policji… Błagam!- wyjaśnił jej sytuację.
-Jasne, chodź ze mną. Tylko powiedz mi jak masz na imię.
-Sebastian.
Razem mijając rzekę, mnóstwo domów, kilka bezdomnych psów i zaplątaną w ogrodzenie kurę (której pomogli) doszli do domu Marysi. Ona przyniosła mu koce, termos z herbatą i zaproponowała nocleg w starej szopie na narzędzia, w której nic już nie było. Ale był dach i ciepło. A była późna jesień. Chłopiec chętnie przystał na tą propozycję. Gdy wszedł do swojego nowego lokum zauważył starą, zniszczoną gitarę wiszącą na ścianie. Pożegnał się z Marią i poszedł spać. Ale nie zasnął. Ona również. On myślał o dziewczynie, którą zostawił, Sabinie. Kochał ją, ale nie mógł wytrzymać dłużej tej sytuacji. Ona go nie kochała. Była z nim, bo był chłopcem, który się nawinął. Po to, żeby mieć się z kimś pokazać w towarzystwie. Ale nie odbierała telefonów. Nie odpisywała na SMS… Chłopak nie chciał być popychadłem, więc zrezygnował ze starych problemów, na rzecz nowych.
Następnego ranka dostał jedzenie od Marii i poznał jej rodziców. Oni nie mieli nic przeciwko nowemu lokatorowi. Byli dobrzy, tak jak i Marysia. W zamian za ciepłe posiłki miał odśnieżać. Po kilku tygodniach mieszkał na strychu w dworku Marysi. Był lubiany nie tylko przez tą rodzinę, ale też przez wszystkie okoliczne dziewczyny. Starą gitarę naprawił i często wieczorem przy kominku przygrywał skoczne melodie. Marię uczył grać.
Pewnego dnia, na feriach zimowych do Marii przyjechała kuzynka. Sabina. Dziewczyna Sebastiana. Miała już nowego chłopaka. W ogóle nie przejęła się jego zniknięciem. Za to Sebastian jej ignorancją tak. Nadal ją kochał. I było to platoniczne uczucie. Tak samo jak Marii do niego. Gdy Maria go zawołała nie przyszedł.
-Dlaczego nie chcesz zejść- zapytała go.
-Bo mam wenę. Piszę nową piosenkę.
-Zagrasz nam ją później?
-Może…-uśmiechnął się i powrócił do pisania tekstu i nut. Wciąż coś kreślił, poprawiał. Po godzinie miał już gotową piosenkę. Wziął nuty i gitarę, zszedł na dół i cicho wymknął się z domu. Poszedł do szopki i zagrał melodię. Zostawił na sofie nuty. Gitarę odwiesił na stare miejsce. Wtem stanęła za nim Maria.
-To ona… Prawda? To ją kochasz?- zapytała.
-Tak. Przepraszam… Idę się przejść- chcę to przemyśleć.
-Dobrze… Ale jak by się coś działo to dzwoń- oddała mu swoją komórkę.
Wyszła. Piętnaście minut później Sebastian również. Ale komórkę zostawił obok gitary. Poszedł na to miejsce, w którym poznał Marię. Stał tam jakiś czas i skoczył. Skoczył z mostu. Popełnił samobójstwo. Gdy skoczył uświadomił sobie, że kocha Marię. Jak siostrę i nie powinien jej opuszczać. Ale było już za późno.
Była 23. Maria wyszła po Sebastiana. Długo go nie było. Podeszła do szopki i zapukała. W środku było słychać nieznana jej melodie na gitarę. Nikt jej nie odpowiedział, więc weszła. Zobaczyła samą gitarę brzdękającą i głos z oddali:
Czemu życie takie jest.
I wciąż nienawidzi mnie.
Czemu życie takie jest.
Jest sens zabić się…

Czemu w życiu trudno jest?
Czy jest sens kochać cię?
Czemu w życiu trudno jest?
A ty nie kochasz mnie.

Czemu wciąż o tobie śnię?
Czemu miłość trzyma mnie?
Czemu nie chcesz mnie?
Czemu jestem efemeryczna?
W mym uczuciu platonicznym?

Na stole leżała komórką, na wyświetlaczu pisało: „Wybacz…”
Maria szybko pobiegła nad rzekę, ale zobaczyła tylko jego ciało. Zadzwoniła po policję.