Odpowiedzi

2010-01-25T11:54:49+01:00
Nikt i nic nie zaprzeczy, że cierpienie się powiększa. Raz jest to banał, drugi raz poważna i ciężka sprawa. Młodzi ludzie albo nie chcą, albo w ogóle nie zdają sobie z tego sprawy, że takie ów cierpienie istnieje. Życie staje się coraz bardziej brutalne, a co za tym idzie-także i młodzież.
Nie zwracają uwagi na biedne, opuszczone dzieci, na głód bezdomnych, na wojny w innych państwach, bo po co? Tak im łatwiej. Unikają prawdy, tak by im lepiej się żyło. Wychodzą z założenia, że skoro oni mają to wszystko, to po co mają się interesować drugim człowiekiem?
Jest to straszna rzecz, coraz bardziej ujmująca serca starszych pokoleń. Cierpienie, smutek, żal i ból objawiły się również podczas wojen, gdy człowiek zabijał człowieka, ale wtedy ci po jednej stronie-tej dobrej-wiedzieli, że są zdani tylko na siebie i miłość pozwała im dalej brnąć do przodu. Wtedy nie martwiono się, że nastolatkowie są obojętni na cierpienie. Otóż teraz pozostaje nam tylko jedno pytanie "Dlaczego tak bardzo świat zmienił się pod tym względem? Dlaczego młodzi ludzie przeszli tak wielką metamorfozę?" Na myśl przychodzi mi jedna odpowiedź. Uważam, że to mogło wpłynąć przez opiekunów wychowujących swoje dzieci. Kto teraz uczy dzieci kochać drugiego człowieka?