Odpowiedzi

2010-01-25T07:31:27+01:00
Był 19 lipca 2008 r. Razem z moimi rodzicami oraz dwoma koleżankami, Kasią i Pauliną. Wybraliśmy się na spływ kajakiem.
Wsiadaliśmy do kajaku. Ratownik miał tylko trzy kamizelki, więc nie wystarczyło dla mamy i taty.
- Trudno ! Damy radę ! - powiedział tata.
Mój ojciec chwycił wiosło i zaczął nim machać. Potem mówił, żebyśmy też coś zaczęły robić. Wzięłyśmy wiosła do rąk i zaczęłyśmy wiosłować. Było zupełnie fajnie. Do czasu, kiedy zbliżał się wodospad. Zaczęliśmy spływać w dół, mocno w dół. Kiedy znaleźliśmy się na dole, pod wodospadem, moich rodziców nie było w kajaku. Nie wiedziałam co robić. Wtedy spadła na mnie duża odpowiedzialność, bo moje koleżanki zupełnie nie umiały wiosłować. Do brzegu było bardzo daleko, rodziców nigdzie nie widziałam. Płakałam, a Kasia i Paula mnie pocieszały.
- Na pewno będą na nas czekać przy brzegu. - mówiła Kasia.
- Tak ! Kasia ma rację, wszystko będzie po naszej myśli. - dołączyła się Paula.
Nagle nastał następny wodospad. Moje myśli z przerażenia i paraliżu były niewyobrażalne. Myślałam, że jeśli ten wodospad się skończy to rodzice będą siedzieć w kajaku. Zaczęłam mocno machać wiosłem. Spłynęłyśmy w dół, a rodziców nie było. Po 10 minutach płynięcia po "okropnej" rzece, dotarłyśmy do ratownika. Zauważyłam tam niską kobietę, w brązowych włosach i wysokiego mężczyznę z szerokimi barkami. Byli przemoczeni, grzali się pijąc gorącą herbatę.
- To twoi rodzice !- krzyczały moje koleżanki.
To byli oni. Moja radość była nieograniczona. W życiu się tak nie cieszyłam.
- Spadła na ciebie dużo odpowiedzialność, córeczko.- mówiła mama.
- I dała sobie radę ! Cały tatuś ! - śmiał się mój tata.
Zaczęliśmy iść w stronę auta. Podziękowaliśmy ratownikowi. Potem przez długi okres czasu nie wchodziłam do wody, aż do dziś.
2 5 2