Odpowiedzi

2009-10-02T19:05:40+02:00
Parę dni temu nasza paczka była u Baśki i jej sióstr, których blok ocieplano.
W pewnym momencie ich kot, Paździoch, wychodzi na balkon, a potem drabinką na pierwsze piętro rusztowania. Po jakimś czasie daje się słyszeć miauczenie. "To Paździoch, utknął! Musimy go uwolnić!" - krzyczy Milenka. "Pata, wejdź na górę!" - kontynuuje Gosia. Patrycja wchodzi na schodki. Kot jest już za trzecim balkonem. "Kurczę, Paździoch, wracaj tutaj, wariacie!" - dziewczyna jest już nieźle zdenerwowana. "Biegnij za nim!" - ktoś woła. "Mam go! Co z nim zrobić?". "Zrzuć go, nic mu się nie stanie!". Kiciuś ląduje na ziemi nietknięty. Byłoby po wszystkim, gdyby nie kolejny taki wyskok Paździocha za kolejne dziesięć minut. Tym razem do akcji wkraczają sąsiedzi. "Macie dwie minuty aby zejść z tych rusztowań! Cały plac jest zaśmiecony styropianem! Chcecie, aby rodzice ponosili za to konsekwencje?". Kota nie można dostrzec, co chwila jest w innym miejscu. Wszyscy wychodzą na dwór, zszedł na trawę.
Wszystko skończyło się szczęśliwie. Nikt nie połamał nóg, a Paździoszek właśnie myje sobie nóżki.

KONIEC