Odpowiedzi

2010-01-25T19:26:13+01:00
Mimi Leder jest specjalistką od robienia filmów, które pamięta się tylko wtedy, gdy się je ogląda. Po wyjściu z kina... o ile jest się ze znajomymi można zacząć rozmawiać o czymś innym, chociażby innych premierach. Czy z sensacyjnego "The Peacemaker" można zapamiętać więcej niż to (w zależności od płci widza oczywiście), iż odtwórcami głównych ról są Nicole Kidman i George Clooney? Czy można z "Dnia zagłady" zapamiętać kogoś poza Morganem Freemanem, ewentualnie groźną kometą?Podobnie dzieje się z "Podaj dalej". Film opowiada prostą, nawet "sympatyczną", historyjkę o szlachetnym i starym jak ludzkość (Hollywood?) przesłaniu: pomagaj innym, a świat będzie lepszy. Prawdę tę odkrywa pod wpływem swojego nauczyciela nauk społecznych 11-letni syn alkoholiczki porzuconej przez męża. Chłopiec wpada na pomysł łańcuszka szczęścia: każda osoba, której zostanie udzielona pomoc ma odwdzięczyć się wspierając kolejnych trzech nieszczęśników. Jak to zwykle z takimi zabawami bywa - praktyka nie do końca pokrywa się z teorią. Pojawiają się niespodziewane dla pomysłodawcy trudności.Jednak żaden z problemów przedstawionych w filmie Leder (alkoholizm, narkomania, przemoc w rodzinie i w szkole) nie zostaje w jakikolwiek sposób pogłębiony. Przeciwnie, wszystko ogranicza się do prostych schematów. Film, pomimo swojego tematu nie zachęca do refleksji, z wyjątkiem kilku scen nie wzbudza większych emocji, nie wzrusza. W bliżej nieokreślonym celu (ponieważ w żaden sposób nie zostaje to wykorzystane) akcję "Podaj dalej" umieszczono w Las Vegas. Niezbyt przekonujący jest także sposób opowiedzenia wątku dziennikarza, który śledzi rozwój "łańcuszka pomocy" w Stanach Zjednoczonych.Jeszcze raz w pamięci pozostają jedynie aktorzy (za casting odpowiedzialna była siostra Mimi - Geraldine), choć z pewnością nie stworzyli tu swoich największych kreacji. Z przyjemnością ogląda się Kevina Spacey'a, uśmiechniętą Helen Hunt i oczywiście Haleya Joela Osmenta, który z pomocy duchom przerzucił się na byty materialne. Z pewnością wszystkich ucieszy (rozbawi?) pojawienie się na ekranie Jona Bon Jovi w roli męża-pijaka. Całość jednak pozostawia uczucie niedosytu.