Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-01-26T17:47:19+01:00
Główna bohaterka Marcelinka wyrusza w pasjonującą podróż po Wszechświecie, aby odnaleźć to, co Najważniejsze. Jej przewodnikiem jest tajemniczy Duszek. To dzięki niemu dziewczynka, a z nią i czytelnik, dowie się między innymi: dlaczego gwiazdy umierają, co wspólnego mają ze sobą wieczność i ziarenko piasku, czy Wszechświat miał gorączkę, a także czy światło jest rzeczywiście powolne jak ślimak i co by się stało, gdyby choć o trochę przyspieszyło. Czy jednak mimo że w niezwykłej wyprawie Marcelince pomoże również sam Pan Foton, najszybszy we Wszechświecie, uda się jej zrealizować założony cel? Czy trzeba przemierzyć cały Wszechświat, a nawet dotrzeć do jego końca, aby dowiedzieć się, co jest Najważniejsze?
1 5 1
2010-01-26T17:49:12+01:00
Bestsellerowy autor Janusz L. Wiśniewski napisał długo oczekiwaną książkę dla dzieci, a w zasadzie bajkę, po którą mogą sięgnąć czytelnicy w każdym wieku! Główna bohaterka "W poszukiwaniu Najważniejszego. Bajki trochę naukowej" - Marcelinka - wyrusza w pasjonującą podróż po Wszechświecie, aby odnaleźć to, co Najważniejsze. Jej przewodnikiem jest tajemniczy Duszek. To dzięki niemu dziewczynka, a z nią i czytelnik, dowie się między innymi: dlaczego gwiazdy umierają, co wspólnego mają ze sobą wieczność i ziarenko piasku, czy Wszechświat miał gorączkę, a także czy światło jest rzeczywiście powolne jak ślimak i co by się stało, gdyby choć o trochę przyspieszyło. Czy jednak mimo że w niezwykłej wyprawie Marcelince pomoże również sam Pan Foton, najszybszy we Wszechświecie, uda się jej zrealizować założony cel? Czy trzeba przemierzyć cały Wszechświat, a nawet dotrzeć do jego końca, aby dowiedzieć się, co jest Najważniejsze? Przekonajcie się sami i przeczytajcie koniecznie tę książkę!
"W poszukiwaniu Najważniejszego. Bajka trochę naukowa" to połączenie pięknej i mądrej historii z wiedzą z zakresu fizyki, astronomii i filozofii. Prostym, zabawnym językiem Janusz L. Wiśniewski objaśnia najbardziej skomplikowane tajemnice Wszechświata! Książkę wzbogacą barwne ilustracje, słowniczek dla dociekliwych, a także kolorowe wkładki z oryginalnymi zdjęciami obiektów kosmicznych!


FRAGMENTY TEKSTU [...]
- Á propos, pytałaś, jak daleko od nas znajduje się motyl. My jesteśmy pomiędzy Słońcem i najbliższymi mu trzema gwiazdami: Alpha Centauri A, Alpha Centauri B i Proxima Centauri, które są tak blisko siebie, że można powiedzieć, że mieszkają w jednym mieszkaniu. A więc Słońce i "rodzina" Alpha Centauri to tacy sąsiedzi z przeciwka. I tylko proszę, nie pytaj mnie, Marcelinko, dlaczego właśnie tak się nazywają. Po prostu tak i już. Gdy twój sąsiad będzie nazywał się Alfred Centuś, też nie będziesz się go pytać, skąd ma takie śmieszne nazwisko, prawda?
- Oczywiście, że go zapytam, Duszku. Możesz być tego pewny. Ale to teraz nieważne. No, i co z tymi Alfa Centusiami, bo nie dokończyłeś?
- Nic specjalnego. Słońce i Alpha Centauri są najbliższymi sąsiadami, a my jesteśmy jak gdyby na klatce schodowej pomiędzy drzwiami ich mieszkań.
- Jasne. A gdzie w tym czasie po klatce schodowej błąka się nasz motyl?
- Motyl wcale się nie błąka i jest dwa tysiące sto lat dalej - odrzekł z ulgą w głosie Duszek.
- Co ty mówisz?! Jakich lat? Od kiedy odległość mierzy się w latach, a nie kilometrach, metrach lub centymetrach?
- Od dawna. I nie ma w tym nic dziwnego. Bardzo często twoja mama wracając z delegacji, telefonuje z samochodu do taty i informuje go, że jest o godzinę drogi od domu. I twój tata natychmiast policzy, że mamie pozostało jeszcze około sześćdziesiąt kilometrów do domu, bo jako początkujący kierowca jeździ samochodem ostrożnie i powoli, średnio z prędkością właśnie sześćdziesięciu kilometrów na godzinę. Gdy na drodze nie będzie korków, ani żadnych wypadków, powinna pojawić się w domu za około godzinę. Mama jest oddalona od domu o godzinę samochodową.
- Rzeczywiście, Duszku, masz rację, odległość można dość dokładnie wyrazić także czasem. Godzina samochodowa wystarczy mojemu tacie na zaścielenie łóżka, którego nie ścielił od trzech dni, opróżnienie zmywarki do naczyń, która była pełna już wtedy, gdy mama wyjeżdżała, napełnienie jej wszystkimi brudnymi naczyniami, które zebrał przez trzy dni, wyniesienie trzech worków śmieci i otworzenie na oścież okna w pokoju, aby wywietrzyć okropny smród po dymie papierosowym, i pobiegnięcie szybko do sklepu, aby zrobić zakupy, ponieważ oprócz starych rzodkiewek i musztardy nie ma nic do jedzenia w lodówce. Mama doskonale wie, dlaczego dzwoni do taty na godzinę drogi od domu! [...]
Marcelinka nie mogła dospać do rana. Obudziła się na długo przed wschodem słońca. To znaczy przed wschodem słońca na Ziemi. Bo tutaj w korytarzu pomiędzy Słońcem i "rodziną"
1 5 1