Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-27T09:54:31+01:00
Święty Ambroży urodził się w Trewirze w roku 340. Ojciec jego był namiestnikiem, zawiadującym wielką częścią Włoch. Gdy umarł przedwcześnie, matka udała się do Rzymu, skąd była rodem, i poświęciła się całkowicie wychowaniu trojga dzieci. Ambroży był z nich najmłodszym i odznaczał się nadzwyczajnymi zdolnościami i niewymowną słodyczą charakteru. Już jako młody uczeń zasłynął z głębokiej nauki, porywającej wymowy i wielkiego talentu poetyckiego. Jako adwokat miał w trybunałach rzymskich tak wielkie powodzenie, że po kilku latach mianowano go namiestnikiem Górnych Włoch i przeznaczono mu na rezydencję Mediolan.

Gdy po śmierci biskupa Auksencjusza duchowieństwo wraz z ludem przystąpiło do wyboru następcy, powstały między arianami a katolikami zawzięte spory, grożące rozlewem krwi. Usłyszawszy o tym, pobiegł Ambroży do zgromadzonych wyborców i tak dobrotliwie zachęcał ich do porządku i zgody, że wszystkich rozrzewnił. Nagle odezwało się jakieś dziecko: "Ambroży biskupem!" Zgromadzeni spojrzeli po sobie ze zdumieniem, spory przycichły, a po chwili odezwał się jednomyślny okrzyk katolików i arian: "Tak jest, Ambroży będzie naszym biskupem!", ale namiestnik uciekł z kościoła. Szedł przez całą noc, ale gdy świtać poczęło, stanął ku swemu wielkiemu zdumieniu przed bramą Mediolanu, gdzie pochwycony został przez lud i zaprowadzony do namiestnikowskiego pałacu. Stamtąd już go nie wypuszczono, dopóki cesarz Walentynian nie zatwierdził jego wyboru na biskupa.

Ambroży przyjął tedy chrzest święty, otrzymał święcenia duchowne i konsekrowany został na biskupa dnia 7 grudnia roku 374. Natychmiast oddał znaczny swój majątek na ubogich i kościoły, zaprowadził w swym pałacu jak najskromniejsze życie i pościł co dzień aż do wieczora, wyjąwszy soboty i niedziele. Gdy mu ze względu na zdrowie odradzano tak surowe posty, odpowiedział z uśmiechem: "Z obżarstwa już niejeden poszedł w ziemię, z postu nikt jeszcze!" Niestrudzenie pracował dla dobra diecezji i powierzonych sobie owieczek, a noc poświęcał modlitwie, sypiając tylko kilka godzin. Co niedzielę głosił kazania tak wymowne i przekonywujące, że nawet światowo usposobieni ludzie z największą uwagą ich słuchali. Nade wszystko zalecał dziewictwo i czynił to z taką gorliwością, że wiele matek wstrzymywało córki od słuchania jego kazań, obawiając się, aby nie nabrały wstrętu do małżeństwa i nie ślubowały dozgonnego panieństwa. Pokoje jego były dla każdego otwarte; ktokolwiek potrzebował pociechy, rady lub pomocy, śmiało do niego przychodził, niezapowiadany przez służącego. Mimo niesłychanego nawału pracy znalazł tyle czasu, że napisał kilkanaście dzieł naukowych, mających po dziś dzień wielką wartość.

W roku 377 pustoszyli Goci Trację i Ilirię i sprzedawali ludzi tamtejszych w niewolę. Ambroży zachęcał biskupów i świeckich, aby wykupywali tych biedaków. Sam przyświecał im dobrym przykładem, łożąc na wykup ostatni grosz, topiąc aparaty kościelne i wybijając z nich pieniądze, aby ocalić dusze jeńców. Wskazując na znaczną ilość wykupionych, mawiał z radością: "Oto prawdziwe złoto, mające wartość niezmienną, oto złoto Chrystusowe, które oswobadza od śmierci!"

Cesarzowa Justyna, matka cesarza Walentyniana II, zawzięta arianka, nienawidziła wielkiego Ambrożego i używała pieniędzy, kłamstwa i intryg, aby go pozbawić znaczenia u wiernych, ale wszelkie jej usiłowania były bezskuteczne. W końcu namówiła syna, aby się stanowczo domagał wydania jednego z kościołów katolickich dla arian. Święty Ambroży odpowiedział: "Świeckie pałace należą do ciebie, cesarzu, i ty jeden nimi rozporządzać możesz. Kościoły jednakże są przybytkami Bożymi, do których nie masz prawa. Jeśli mimo to zapominasz, że jesteś monarchą katolickim, nie zapomnę ja, że jestem biskupem tego wyznania. Nie zdradzę owczarni Chrystusowej i nie wydam kościoła Bożego fałszerzom wiary. Jeśli chcesz mego majątku, zabierz go; jeśli żądasz mego życia, jest w twojej ręce, ale umrę u stóp ołtarza, w obliczu powierzonej mi trzody". Nadaremnie kazał cesarz otoczyć kościół żołdactwem, gdyż wierny lud pilnował przez kilka dni swego pasterza. W końcu cofnął cesarz straż, obawiając się rewolucji, ale cesarzowa matka nie wstydziła się nająć skrytobójców, którzy mieli pozbawić życia świątobliwego biskupa, jednakże Bóg zniweczył jej występne zamysły.
Gdy na Ambrożego przyszła chwila zgonu, Stylichon, zawiadujący zachodnim cesarstwem, zawołał: "Jeśli ten wielki mąż umrze, Włochy zginą". Cały lud błagał na klęczkach Boga o życie ukochanego pasterza, a najznamienitsi dostojnicy zaklinali świętego biskupa, aby prosił Pana nad pany o przedłużenie swego żywota. Ambroży odpowiedział: "Żyłem tak między wami, że nie potrzebowałbym się wstydzić żyć jeszcze dłużej w waszym gronie, ale nie obawiam się śmierci, bo mamy dobrego Pana". Gdy Basjan, biskup diecezji Lodi, modlił się razem z chorym, ujrzał Jezusa przy jego łożu, udzielającego mu pociechy, a święty Honorat, nie odstępujący umierającego, zdrzemnąwszy się cokolwiek, usłyszał nagle głos: "Wstańże i pośpiesz się. gdyż teraz odchodzi". Ocknąwszy się ze snu, dał Komunię św. Ambrożemu, który przyjął ją ze złożonymi rękoma i wkrótce potem wyzionął ducha, dnia 4 kwietnia roku 397. licząc lat 57. Wschód i zachód długo nie mógł przeboleć straty tego wielkiego księcia Kościoła, który za życia i po śmierci słynął z rozlicznych cudów.

Ambroży jest drugim pomiędzy czterema wielkimi Doktorami Kościoła zachodniego i najwznioślejszym twórcą hymnów kościelnych. Święte jego pienia odzywają się po dziś dzień w czasie nabożeństwa i należą do modłów odprawianych przez kapłanó