Odpowiedzi

2010-01-27T10:04:49+01:00
Zakpiłam sobie onegdaj, że wielcy historycy dlatego wybrali swego czasu studia humanistyczne, bo w szkole mieli kłopoty z chemią, matmą i fizyką. I fakt, okazało się, że znacznie łatwiej jest moralnie się oburzać (jak powiedział dr House w odcinku W powietrzu) wpisując kwieciste komentarze, niż zakasać rękawy i przekopać się przez kilka mniej lub bardziej modernistycznych encyklopedii medycznych. Niemniej dwie panie i jeden pan wzięły sobie do serca mój apel i odwalili solidną robotę. Oto ich propozycje.

Pani Aza sugeruje mocznicę, czyli uremię (przewlekłą niewydolność nerek), wymieniając następujące jej objawy, które można też było obserwować u naszego króla: nudności, zaburzenia rytmu serca, obrzęk płuc (duszności i ucisk w klatce piersiowej), bladość skóry, świąd, wybroczyny, osłabienie, znużenie, napady padaczkowe, zaburzenia świadomości, śpiączka. Przy czym była dociekliwa, „dodając do wywiadu” narastającą drażliwość, bo istotnie źródła potwierdzając, że w ostatnich latach Batory robił sie coraz to bardziej nieznośny. Jednocześnie zasugerowała, że przyczyną uremii była być może nie leczona cukrzyca, o czym mogły świadczyć trudno gojące się rany, świąd, osłabienie, picie dużo płynów.

Pani Vicca z kolei optuje za dna moczanową. Zauważyła, że w rodzinie Batorych notowano przypadki podagry, zaś sam król był dobrze odżywiony i zbudowany (nie da sie ukryć, wystarczy spojrzeć na portret) i za kołnierz nie wylewał, co sprzyja rozwojowi choroby.

Do koncepcji tej przychylił sie książę Imrahil, to jest, przepraszam, pan Imrahil, który napisał: Batory cierpiał na paskudzący się wrzód, a kiedy mu go zaleczono, robiło się jeszcze gorzej. Może to był guzek dnawy, bo jak podaje Wikipedia, ich naturalną drogą ewakuacji jest przebijanie się na zewnątrz. Więc zagojenie pogarszało sprawę. Słusznie, tak właśnie było: lekarze pogarszanie stanu zdrowia przypisywali zagojeniu rany, więc co prędzej jątrzyli ja na powrót, żeby odciągnąć złe humory. Ból stawów mógł król, jako dzielny mąż, ukrywać – coraz mniej skutecznie, im dalej choroba postępowała, co tłumaczyłoby ataki złego humoru. Imrahil zaproponował także leczenie: Teoretycznie można by to leczyć w tamtych czasach przez podanie wyciągu z zimowita, który zawiera kolchicynę.(...) No i jeszcze dieta: żadnego mięsa, zwłaszcza dziczyzny, rosołów, tłustych potraw, śledzi, alkoholu, grochu, sosów. W to miejsce mleko, twaróg, chleb, kasza, wszystko gotowane. I odchudzić. Zaraz potem dodał jednak rozsądnie: Ale to było niemożliwe, prawda? Nawet gdyby lekarze byli mądrzy, a byli idiotami sądząc po ich diagnozach – skąd ich Batory wytrzasnął?! – to jak królowi zabronić mięsa i miodu i jeszcze zmusić do odchudzania. Więc tak czy inaczej sprawa przegrana.

Imrahil dotknął czułego punktu – lekarze królewscy byli faktycznie jacyś tacy... mało profesjonalni. Że nie byli w stanie rozpoznać podagry czy cukrzycy jako przyczyny pierwotnej – rozumiem i nie mam pretensji. Ale żeby objawy niewydolności nerek (czyli symptomy symptomu) diagnozować jako chorobę wyjściową i bredzić o epilepsji i astmie, to już przesada. I pomyśleć, że niemal w tym samym czasie mój krajan doktor Józef Struś, dzisiaj patron poznańskiego szpitala, swoją pionierską pracą o tętnie antycypował nowoczesną kardiologię!

Pan Imrahil poza tym uczynił jeszcze jedna dygresję, pisząc: Poza tym nie zwróciłyście panie uwagi na jeszcze jeden symptom. Przez skromność chyba. Mianowicie niemoc płciowa. Pasuje. Wszystko zwala się na tę biedną Annę, że ponoć była taka brzydka, a może to król nie mógł sprostać? Był kawalerem do czterdziestki, stałej kochanki jak Zygmunt Stary nie miał, a to coś tam o córce leśnika na Litwie to pewnie bajdy. Proszę mieć łaskawie na względzie, że nie ja jestem autorem tejże pikantnej supozycji, tylko Wyżej Wymieniony Czytelnik. Pozdrowienia, książę.

No i wreszcie pani o loginie Cameron raczej żartem w nawiązaniu do przywołanego przeze mnie serialu o dr. House (Housie?! jak to odmienić, bo lektor na filmie odmienia?) wymieniła amyloidozę. Co wbrew pozorom nie jest aż taki zgrywem, bo ta choroba także może być przyczyną przewlekłej niewydolności nerek.

Reasumując, z teorią królobójstwa należy się raczej pożegnać. Śmierć Batorego jest całkowicie wytłumaczalna w oparciu o czynniki naturalne, choćbyśmy mieli wątpliwości co do tego, która z tychże przyczyn naturalnych była decydująca.

Można sobie na koniec tylko pogdybać, co by było, gdyby król miał lepszych lekarzy i dożył wieku jeśli nie Zygmunta Starego czy Jagiełły (osiemdziesiąt i trochę), to chociaż Kazimierza Jagiellończyka (prawie 65). Ano młodzież szkolna nie musiałaby w pocie czoła wkuwać o trojakich wojnach w XVII wieku – z Rosją, Szwecja i Turcją, poprzestając tylko na tych pierwszych.