Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-30T15:24:56+01:00
Miałam napisać kiedyś o globalizacji na przyrodę. A oto moja praca :

Globalizacja jest jednym z bardziej popularnych słów w naukach społecznych i publicystyce. Używa się go w odniesieniu do bardzo różnych zjawisk i procesów, zarówno ze sfery gospodarki, technologii, stosunków międzynarodowych, jak i kultury; to wyliczanie można by kontynuować. Prawie każdy autor używa tego pojęcia w innym znaczeniu, przywołuje także inne teorie, konteksty i wartościowania. Dlatego bardzo trudno jest mówić o globalizacji w ogóle - za każdym razem trzeba wskazać na określoną teorię globalizacji. Z drugiej strony globalizacja dotyczy najbardziej żywotnych spraw każdego człowieka, dlatego budzi powszechne zainteresowanie i wzbudza duże emocje. Wszystko to sprawia, że pojęcie globalizacji stało się prawdziwym liczmanem i często bardziej utrudnia niż ułatwia porozumienie się co do istoty zjawisk społecznych. Ale, jak zauważył Marian Kempny, „popularność tej kategorii wypływa, jak się wydaje, nie tyle z potrzeby wzbogacenia socjologicznego języka, ile z upowszechniania się w świadomości zbiorowej ludzi końca XX w. Doświadczenia «globalności» — w sensie doświadczania świata jako jednego, wspólnego wszystkim miejsca” [1998, s. 244]. Dlatego czasami trudno jest odróżnić egzystencjalne i naukowe funkcjonowanie tego terminu.
Teorie globalizacji nie są tworem zupełnie nowym. Pomijając tradycje filozoficzne (głównie myśl oświeceniową; szczególnie wartościowe są nawiązania do Immanuela Kanta), można wskazać na szereg klasycznych teorii, które wyznaczają ramy dla współczesnych dyskusji. W szczególności wymienić należy klasyków socjologii od Emile’a Durkheima po Maxa Webera, ze szczególnym uwzględnieniem teorii Karola Marksa [szerzej: Kempny 1998].
Definicja globalizacji
Przyjrzyjmy zatem się na wstępie samemu słowu. Globalizacja dotyczy zjawisk i procesów, które obejmują cały glob, całą planetę. Mogą to być przy tym zarówno procesy, które już od dłuższego czasu dotyczą całej planety, jak np. komunikacja przy pomocy mediów elektronicznych, jak i tych, które dopiero „globalizują się”, tzn. rozszerzają swoją dziedzinę wpływu na całą Ziemię. W tym sensie można mówić o globalnym charakterze zagrożeń ekologicznych, które „nie znają granic”. Właśnie to „ignorowanie granic” jest ważną cechą globalizacji, która przezwycięża podział świata na różne państwa narodowe, które roszczą sobie prawo do kontroli wszystkich procesów społecznych (i innych) na swoim terytorium (mowa tu o suwerenności państwowej).
Definicyjną cechą globalizacji jest zatem rozszerzanie (intencjonalne i nieintencjonalne) różnych procesów na całą planetę, przy czym towarzyszy temu minimalizowanie roli państwa narodowego jako takiego i podziałów granicznych. Oczywiście jest to tylko pierwsze przybliżenie problemu. Trzeba także pamiętać o tym, że w historii nic nie zmienia się nagle: nie można powiedzieć, że jednego dnia kończy się pewna epoka lub formacja, a zaczyna druga. Tak samo z globalizacją — można ją sobie wyobrazić jako rwący strumień, który pcha historię w określonym kierunku, ale zarazem towarzyszy jej wiele wirów i nurtów wstecznych. Podobnie nowemu globalnemu porządkowi towarzyszą „residua” starego porządku, a więc np. w świecie malejącej roli państwa jako gracza na rynku ekonomicznym i globalizującego się terroryzmu nadal kluczową rolę odgrywają światowe mocarstwa, tak jak wieki temu. Mówiąc o malejącej roli państwa narodowego nie można przy tym zapomnieć, że jest to twór, który pojawił się stosunkowo późno w historii; państwa narodowe nie są naturalnym sposobem zrzeszania się ludzi, ale konstruktem, który powstał w wyniku różnorakich przemian po Wielkiej Rewolucji Francuskiej.
Metafora strumienia pokazuje także to, że globalizacja nie jest jedynie wynikiem intencjonalnej, celowej działalności ludzi, ale przede wszystkim może być traktowana jako „siła”, które popycha całe społeczeństwa i narody w kierunku, który często uznają one za niebezpieczny. Globalizacja powstała jako wynik różnych cząstkowych procesów społecznych, które zrodziły się w łonie nowożytnych społeczeństw. Część z nich zainicjowana była przez wynalazki techniczne (np. wynalazek druku i maszyny drukarskiej), inne przez reformy i przemiany społeczne (np. uwolnienie chłopów z zależności lokalnych i wymuszenie ich migracji w poszukiwaniu pracy). W pewnym stopniu zatem takie globalne instytucje, jak np. World Trade Organization (Światowa Organizacja Handlu) i Bank Światowy są nie tyle „twórcą” globalizacji, co próbą przeciwdziałania jej negatywnym następstwom.
Wymiary globalizacji
Zwykle mówi się o globalizacji w kilku wymiarach życia społecznego. Po pierwsze wskazuje się na globalizację gospodarczą (ekonomiczną). Rynek ekonomiczny obejmuje cały świat: przepływ kapitałów nie jest w zasadzie ograniczany. Nawet jeżeli istnieją jakieś granice przepływów, to albo są one bardzo słabe, albo ustępują pod presją innych rynków. Z tej perspektywy można powiedzieć, że „globalizacja stanowi wyższy, bardziej zaawansowany i złożony etap procesu umiędzynarodowienia działalności gospodarczej” [Zaorska 2000]. Handel międzynarodowy występuje od tysiącleci — żadne państwo (w czasach pokoju) nie jest przecież samowystarczalne, a już na pewno dobrobyt narodów zasadza się w znacznym stopniu na wymianie z innymi narodami. Zawsze jednak wymianę handlową i operacje finansowe na rynku kontrolowało państwo. Gracze ekonomiczni byli w znacznym stopniu ograniczeni wolą polityczną władz. Tymczasem globalizacja ekonomiczna sprawiła, że rola państwa narodowego bardzo zmalała. Wobec setek miliardów dolarów, które codzienne przepływają z giełdy na giełdę, z banku do banku — w finansowym krwiobiegu gospodarki światowej — całoroczny budżet nawet dużego państwa narodowego wydaje się znikomy. Rząd państwa nie może sprzeciwić się liberalnym regułom ekonomicznej gry, gdyż wtedy albo przegra w finansowym starciu z międzynarodowymi koncernami i finansistami, albo sprawi, że kapitał odpłynie, a tym samym szanse na rozwój gospodarczy państwa bardzo zmaleją. To wszystko drastycznie zmienia funkcje i dostępne środki dla państwa [Gierus 2000, s. 29; Zaorska 2002, s. 263-265].
Perspektywa ekonomiczna wskazuje przede wszystkim na konwergencję jako na podstawowy proces globalizacji. Konwergencja jest to ewolucja polegająca na stopniowym upodabnianiu się wzorów rozwoju społeczno-gospodarczego różnych państw i regionów [por. Morawski 2001, s. 319 i n.]. Teoretyczne skutki tej perspektywy dobrze ukazuje teoria systemu światowego Immanuela Wallersteina [1995]. Wallerstein patrzy na historię jako na dziedzinę rozwoju tzw. systemów historycznych, które cechuje względna autonomia (tj. ich funkcjonowanie stanowi przede wszystkim konsekwencję procesów wewnętrznych), mają granice czasowe i przestrzenne. W dziejach następował rozwój systemów historycznych: od minisystemów, poprzez światowe imperia, po światową gospodarkę, w której żyjemy. Bardzo ważne dla tej teorii jest ujmowanie relacji międzypaństwowych w kategoriach dominacji i zależności; o układzie tych stosunków decydują zaś procesy akumulacji kapitału. Stanowisko to można określić jako reprezentatywne dla „konwergencyjnej perspektywy «systemu światowego»” [Kempny 1998, s. 243-244], czy też po prostu globalizacji ekonomicznej.
Globalizacja ekonomiczna nie jest przy tym procesem jednorodnym i ciągłym. Często wskazuje się na to, że pierwszy etap globalizacji przypadł na lata 1870–1914. Jednak pod wpływem dramatycznych wydarzeń związanych z wojnami światowymi i wzrostem napięcia międzynarodowego uległ zatrzymaniu, a nawet cofnięciu [Zaorska 2000].
Generalnie można powiedzieć, że globalizację kształtują trzy główne grupy czynników: (1) postęp naukowo-techniczny, (2) konkurencja międzynarodowa i (3) polityka ekonomiczna państwa [Zaorska 2000, s. 21-39]. Każdy z tych czynników działa na innym poziomie życia społecznego i w różnym stopniu podlega kontroli podmiotów międzynarodowych. Szczególną rolę odgrywa zaś rewolucja naukowo-techniczna i jej konsekwencje [szerzej: Łukaszewicz 2001].


Po drugie, mówi się o globalizacji kulturowej, która ma polegać na upowszechnianiu treści kulturowych na całym świecie. W praktyce oznacza to, że prawie cały świat zna kulturę masową (przede wszystkim amerykańską) i uznaje język angielski za język międzynarodowy. Tzw. kultura wysoka nadal bardzo często związana jest z kulturą narodową, co daje się zwłaszcza zauważyć w odniesieniu do literatury narodowej. Globalizacja kulturowa nie jest bowiem równoznaczna uniwersalizacji kulturowej — wbrew temu, co wielu sądzi. Uniwersalizacja kultury polegałaby na ukształtowaniu się globalnej kultury, która czerpałaby inspiracje z wielu kultur narodowych i regionalnych. Byłby to światowy kod kulturowy, który obejmowałby nie tylko treści charakterystyczne dla kultury masowej, ale także dla kultury wysokiej. Globalizacja kulturowa zaś to w praktyce rozpowszechnianie kultury masowej, która polega na upraszczaniu treści, na znajdowaniu „wspólnego mianownika” zainteresowań wszystkich odbiorców [por. Niżnik 2001]. Kultura masowa — jak napisała Antonina Kłoskowska [1980] — wykorzystuje często różne typy „homogenizacji” treści kultury wysokiej, czyli upraszczanie i spłycanie dzieł i motywów literatury i sztuki na potrzeby doraźnej rozrywki.
Kiedyś sądzono, że globalizacja doprowadzi do uniwersalizacji i zaniku różnic kulturowych między ludźmi. Wskazywali na to zwłaszcza myśliciele oświecenia. Tymczasem prowadzi ona do odżywania różnorodnych ruchów mniejszości narodowych, etnicznych, kulturowych, językowych i religijnych. Tworzeniu się wspólnej przestrzeni komunikacji i rozrywki w skali globalnej towarzyszy różnicowanie się i dzielenie w wymiarze regionalnym. Ten pierwszy proces przebiega „ponad”, a ten drugi „poniżej” poziomu państw narodowych. Odżywanie separatyzmów tłumaczy się w bardzo różny sposób. Globalizacja mogła po prostu umożliwić ich rozwój, gdyż osłabiła państwa narodowe (dążące do unifikacji kulturowej) i dostarczyła wielu narzędzi komunikowania się i finansowania ruchów społecznych. Podziały kulturowe mogą też być odpowiedzią na homogenizację kultury masowej — wtedy byłyby okazją do odróżniania się od innych ludzi, do tworzenia małych wspólnot, zapewniających członkom rozwój bezpośrednich więzi i przezwyciężenie anonimowości nowoczesnych społeczeństw (Anthony Giddens mówi o „bezpieczeństwie ontologicznym” [2001]).
Po trzecie, wskazuje się na globalizację polityczną. Wobec przemian ekonomii państwo narodowe staje się „za duże” i „za małe” jednocześnie. Z jednej strony nie pozwala na skuteczne i efektywne stymulowanie rozwoju w wymiarze regionów oraz na zaspokajanie potrzeb członków wspólnot lokalnych i regionalnych. Dlatego rośnie rola samorządów różnych szczebli. Z drugiej strony państwo jest zbyt ubogie, aby być aktywnym graczem na rynku ekonomicznym. Musi pozyskiwać międzynarodowe inwestycje dostosowując się do twardych reguł gry narzucanych przez międzynarodowe korporacje i instytucje finansowe. Mobilność kapitału sprawia, że inwestorzy mogą bardzo szybko przenieść swoje środki nawet na drugą półkulę. Sprzedając akcje inwestorzy prowadzą do upadłości jedne fabryki i zwiększają bezrobocie w państwach, na terenie których stały, a zarazem otwierają lub rozwijają drugie fabryki i dają pracę obywatelom innego państwa. Jakiekolwiek bariery w działalności gospodarczej sprawiają, że kapitał ucieka. Państwo traci tym samym znaczną część swoje suwerenności gospodarczej.
Towarzyszy temu wzrost kosztu rozwoju technologii militarnych i budowy nowych broni. Przewaga militarna jednych państw nad innymi zwiększa się bardzo szybko. Wystarczy przypomnieć obie wojny nad Zatoką Perską: Irak miał dużą i dobrze wyposażoną armię, ale przegrał z supernowoczesnymi samolotami, czołgami i rakietami [szerzej: Toffler 1997]. Zdolność państwa do zachowania realnej siły militarnej kosztuje coraz więcej i wymaga od społeczeństwa coraz większych wyrzeczeń, zgodnie z klasyczną zasadą: masło czy armaty. Wymusza to na państwach zawieranie sojuszy militarnych i wyzbywania się części suwerenności w stosowaniu środków przemocy na swoim terytorium — i dotyczy to także superpotęg [por. Berger 2000; Haass 1999].
Kolejnym wyzwaniem wobec suwerenności państwowej jest globalizacja terroryzmu, który znacznie szybciej niż rządy państw dostosował się do nowych wymagań przestrzeni politycznej. Nawet duże państwo, o sile zdolnej zniszczyć życie na Ziemi (jak arsenał termonuklearny Stanów Zjednoczonych), jest często bezbronne wobec ataków terrorystów. Wszystko to sprawia, że rola państwa jest coraz mniejsza, a coraz większą rolę w kształtowaniu polityki światowej odgrywają supermocarstwa i kontrolowane przez nie instytucje międzynarodowe, takie jak Organizacja Narodów Zjednoczonych.
Nie oznacza to, że państwa narodowe znikną, roztopią się w jakimś „państwie światowym”. Państwa będą się stawały coraz słabsze, ale jednak zachowają przynajmniej pozory swej suwerenności, gdyż tylko one są w stanie skutecznie zapewniać bezpieczeństwo i ład instytucjonalny na swoim terenie, niezbędne dla rozwoju rynku i bogacenia się najsilniejszych aktorów międzynarodowych.

Mam nadzieję, że pomogłam !
Proszę o naj !
Pozdrawiam !

P. S. Pisząc ten tekst korzystałam z różnego rodzaju książek i encyklopedii.
7 3 7
2010-01-30T18:39:01+01:00
Chcemy czy nie chcemy, słowo „globalizacja” dociera do nas zewsząd, znaczy ono mniej wiecej tyle ile obejmowanie zasiegiem całego świata. Globalizacja w dzisiejszych czasach dotyka niemal każdej dziedziny życia. począwszy od odżywiania sie, poprzez rozwój kulturalny aż do polityki i gospodarki. Z każdej strony również docierają głośne protesty co do jej rozprzestrzeniania się. Nie są to jednak protesty odpowiednio dużej liczby osób, które są niejako degradowane przez pozostałą cześć społeczeństwa będącego tzw "szarym tłumem", nie mającym ambicji na zabieranie głosu ani nawet na posiadanie własnego zdania w tak ważnej kwestii jaką jest globalizacja kraju.

Ma plusy i minusy - trzeba je widzieć, rozważyć, przyporządkowywać. Skoro jest nieunikniona, trzeba umieć znaleźć się w niej i wobec niej. Zwłaszcza że globalizacja dziś, to wyścig ku przyszłości. To zachody o to, by możliwie już na starcie zająć najlepszą pozycję. Hamowanie nie na wiele się przyda. To tak, jak na zakorkowanej szosie: wszyscy posuwają się w żółwim tempie, jednakowo („sprawiedliwie”) wolno, ale gdy miną przeszkodę, szybsze samochody wyskakują do przodu, wykorzystują swe szanse. Nie ma sensu przeciwstawiać się globalizacji przez wybijanie dziur w szosie, czy umieszczanie znaków zakazu, trzeba zwiększyć własną prędkość. Na trakcie ku niej jesteśmy wszyscy, trzeba tylko umieć się na nim znaleźć - i pomagać maruderom, a nie spychać ich na pobocze. Chodzi nie o to, by wszyscy jechali takimi samymi, jednej marki samochodami, lecz o to, by jeździli dobrymi, odpowiadającymi wymaganym standardom. Globalizacja obejmuje technikę, nie kulturę. Przepływ pieniędzy w świecie następuje bezdusznie, wedle zimnej, ekonomicznej racjonalności, fuzje i podziały firm dokonują się wedle wyrafinowanego rachunku zysków i strat. A równocześnie różne mniejszości narodowe dążą do uzyskania niepodległości politycznej, kierując się przy tym kryteriami dalekimi od kalkulacji ekonomicznej.

Aktywna rola państwa w gospodarce często bywa uzasadniana rozległością zadań stojących przed państwem, a te z kolei wynikają z konieczności realizacji dobra wspólnego. W ostateczności rozległość zadań państwa jest uzasadniana skalą dóbr wspólnych, interesu publicznego czy też racji stanu.
Aż do połowy XX wieku pojęcie dobra wspólnego było jedynym pojęciem wskazującym na istnienie dóbr, które wymagają wspólnego działania danej zbiorowości, gdyż są dobrem ważnym dla większości, jeśli nie zgoła wszystkich jej członków.
Pojęcie dobra wspólnego służyło głównie do definiowania celów politycznych zbiorowości i do politycznej mobilizacji. Jednakże celami politycznymi były też cele ekonomiczne par excellence, takie jak przyspieszenie industrializacji, ochrona i rozwój krajowego przemysłu czy też współcześnie wzrost konkurencyjności gospodarki narodowej.
Najważniejszą kwestią indywidualizacji postaw jest wzrost trudności w osiąganiu politycznego konsensu co do zakresu zadań i odpowiedzialności państwa. Indywidualizacja postaw oznacza słabnięcie siły zespalającej, jaką posiadają mity czy ideologie wspólnotowe, przy równoczesnym wzroście oczekiwań, że każde działanie zbiorowe powinno być uzasadnione przez identyfikowalne, indywidualne korzyści. Zbiorowe projekty polityczne o ekonomicznych konsekwencjach, takie jak na przykład "szwedzkie państwo dobrobytu", były łatwiejsze do realizacji dzięki istnieniu ideologii spajających daną zbiorowość (w przypadku szwedzkim idea Szwecji jako wspólnego domu ludu szwedzkiego). Brak takiej idei sprawia, że uzgadnianie projektu politycznego w danej zbiorowości zaczyna przypominać transakcje rynkowe, poprzez które, podobnie jak w gospodarce, jest osiągana równowaga rynkowa oraz polityczny kompromis. W tym kontekście terminy, takie jak wymiana polityczna czy polityczna transakcja, tracą wartościujące znaczenie, a stają się terminami opisującymi rzeczywisty proces dochodzenia do decyzji politycznych we współczesnych społeczeństwach.
Indywidualizacja postaw to także indywidualizacja postrzegania ryzyka, które towarzyszy życiu człowieka. Indywidualizacja i różnorodność ryzyka sprawiają, że jednostki są bardziej skłonne ubezpieczać się od nich na warunkach rynkowych niż poprzez realizację projektu politycznego o kolektywnym, solidarnościowym charakterze.
Globalizacja gospodarcza jest tematem dnia w tradycyjnych i elektronicznych mediach. Jest także przyczyną mobilizacji ruchów społecznych do gorących manifestacji sprzeciwu wobec globalizacji. Dzieje się tak pomimo tego, że z naukowego punktu widzenia, globalizacja gospodarcza jest obiektem o niejasnych konturach, trudnym do systematycznej analizy.
Problemem podstawowym jest określenie kryteriów, które czyniłyby pojęcie globalizacji gospodarczej pojęciem bardziej użytecznym niż pojęcia umiędzynaradawiania działalności gospodarczej czy otwartości gospodarczej. Globalizacja gospodarcza nie powinna więc być rozumiana jako tendencja wiodąca do stanu globalizacji gospodarczej. Precyzyjniej można by określenie to zastąpić sformułowaniem "wzrost otwartości gospodarczej i stopnia umiędzynarodowienia gospodarek". Określenia te, co więcej, nie implikują nieodwracalności procesu wzrostu otwartości gospodarczej, a przecież historia gospodarcza świata pokazuje, że stopień otwartości gospodarek podlegał znacznym zmianom.
Zmniejszanie barier w gospodarce międzynarodowej oznacza dostosowania, których charakter zależy od specyfiki danego rynku. Przez dziesięciolecia uwagę negocjatorów przykuwała kwestia liberalizacji handlu produktami przemysłowymi - liberalizacja ta wymagała zgody na eliminację lub radykalne zmniejszenie ceł importowych. Zobowiązania i działania państw miały technicznie prosty charakter (wprowadzenie nowej taryfy celnej lub zniesienie cel), lecz wiązały się ze znacznymi potencjalnymi kosztami ekonomicznymi.
Opisy oferowane nam okazjonalnie przez media lub władze pochodzą zwykle z ust globalnych korporacji bądź wielkich nowych biurokracji globalnego handlu, jak np. Światowa Organizacja Handlu (World Trade Organization - WTO). WTO jest podstawowym reżimem narzucającym reguły procesu globalizacji. 144 państwa członkowskie WTO scedowały na nią szeroki zakres władzy i uprawnień, które dawniej były ich własną domeną. W ciągu zaledwie pięciu lat od swego powstania, WTO zaczęła rywalizować z Międzynarodowym Funduszem Walutowym o pozycję najpotężniejszej, najbardziej sekretnej i antydemokratycznej organizacji międzynarodowej na naszej planecie. Pośpiesznie stroi się ona teraz w szaty prawowitego rządu światowego dla "ery wolnego handlu" i aktywnie dąży do rozszerzenia swoich uprawnień i zasięgu.

Ludzkość zawsze istniała w napięciu między jednością i wielością. Problemy stąd wyrastające zmieniają się. W czasach globalizacji wydaje się to być jedność techniki i wielość kultur. Co prowadzi nas do pytania o to, czy potrafimy nie tylko przejmować technikę, lecz znaleźć się w tym świecie z naszym własnym kapitałem kulturowym.
5 4 5