Odpowiedzi

2010-01-27T18:07:52+01:00
Witam Państwa bardzo serdecznie! Chciałabym, abyśmy zastanowili się dzisiaj i odpowiedzieli na pytanie o to, czy współczesny świat potrzebuje władców doskonałych oraz niezłomnych rycerzy. Ostatnimi czasy znaleźliśmy się w bardzo napiętej sytuacji politycznej, która pomaga nam w udzieleniu odpowiedzi na to pytanie. Stanęliśmy w obliczu światowego konfliktu, który jest wywołany właśnie za sprawą kilku ludzi żądnych władzy, pieniędzy i panowania nad światem, w obliczu wojny, której cele znają zapewne jedynie ci, którzy ją wywołali. Czy doskonały władca ma prawo wystawiać swoich niezłomnych rycerzy na trudną próbę, podczas której będą musieli pozbyć się litości, współczucia, tylko po to, aby wygrać w imię jego, często niesłusznych, idei?

Już poprzedni wiek dał nam dowód na to, że czasem do władzy dochodzą ludzie, których fanatyzm prowadzi do olbrzymich tragedii. Adolf Hitler jest dobrym przykładem na to, jak „doskonałość” potrafi pociągnąć za sobą ogromne szkody. Dlaczego „doskonałość”? Być może dlatego, że przyświecał mu „zaszczytny” cel zachowania czystości rasy swego narodu oraz zapewnienie mu dobrobytu, poprzez pozbycie się tych, którzy w tym przeszkadzali. Z historii wiecie Państwo jednak, jak wielkie szkody poniósł świat i do czego doprowadziły pomysły Hitlera, które okazały się zgubne dla milionów ludzi na całym świecie.

Także Józef Stalin był twórcą kolejnego ludobójczego systemu XX w. Już sam fakt, że stał się dyktatorem i doprowadził do kultu swej osoby, świadczy o jego nieudolności. Bo czy jest to władca prawy, taki, który do władzy doszedł dzięki zamordowaniu mnóstwa ludzi, a także mordujący wielu ludzi, aby tą władzę utrzymać? Również chęć pomocy biedniejszej części społeczeństwa, poprzez walkę z burżuazją doprowadziła do kryzysu ZSRR. Zresztą chęć ta zapewne była podyktowana tylko koniecznością zdobycia ludzi, którzy gotowi byli go poprzeć, a klasa robotnicza była klasą najliczniejszą, nie dziwi więc fakt, że właśnie o interesy tej grupy ludzi walczył Stalin. Nie uważam też, aby czymś pozytywnym była chęć podbicia innych państw, podczas gdy nie umie się nawet poradzić ze swoim własnym.
Niestety na przestrzeni lat mogliśmy zauważyć jeszcze wielu władców pokładających w sprawowanym urzędzie nadzieję zrealizowania własnych pragnień i chorych idei, dowartościowania się dzięki budzonemu respektowi i strachowi. Nigdy nie prowadziło to do żadnej pozytywnej zmiany, czy rozwiązania problemów, z którym borykało się państwo. Wręcz przeciwnie, zazwyczaj pogłębiało kryzys oraz odbijało się nie tylko na kraju rządzonym przez tyrana.

Inna kwestię stanowi to, czy władca rzeczywiście jest zły, czy jest zły w mniemaniu tylko grupy osób. My jednak nie bierzemy dziś pod uwagę tej drugiej możliwości, gdyż to oczywiste, że zawsze znajdzie się pewna grupa ludzi, która ma inne poglądy niż rządzący, przez co będzie szukała każdego, nawet najmniejszego powodu, aby doprowadzić do obalenia jego planów, podważenia przekonań, a wreszcie do zniesienia go z „tronu”. Rozważajmy tylko kwestię władców, którzy nawet nie dopuściliby do tego, aby w ogóle ktokolwiek, kto ma odmienne poglądy od nich, a raczej, kto się do takich poglądów przyznaje, stąpał po Ziemi.

Cóż jednak zrobiłby nawet najgroźniejszy władca bez swej przybocznej gwardii nieustraszonych rycerzy? Rycerzy zdolnych poświęcić swoje życie w imię swego pana, którego ideologia zazwyczaj staje się także ich ideologią, za którą walczą też w swoim imieniu? Ludzie tacy stanowią przeważnie główną siłę wykonawczą większości planów rządzącego. Niczym tresowane zwierzątka są zdolni wykonać każde polecenie, bez wnikania w przyczyny i konsekwencje tego, co robią. A konsekwencje są przecież czasem dotkliwe także dla nich, nic nie mówiąc już o wybrykach takich, jak walczący za wiarę muzułmanie-samobójcy, gotowi zginąć w imię swego boga (a może tylko rzeczywistego władcy?). Także „rycerze”, wspomnianych przeze mnie wcześniej, panów wykazali się bardzo małą wyobraźnią, ślepo wykonując rozkazy, prowadzące do śmierci kilku milionów ludzi. Niewątpliwie przyznają mi państwo rację, że wyzbycie się tak dużej ilości humanitaryzmu, co pozwalało na dokonywaniu mordów na bezbronnych, bogu ducha winnych ludzi, musiało być nie lada wyczynem. Można tu mówić nawet o pewnym rodzaju „niezłomności”. Czy jednak za to należeć ma się im uznanie? Chyba raczej nie, nie ma tu przecież mowy o walczeniu w jakiejkolwiek słusznej, z obiektywnego punktu widzenia, sprawie.

Wróćmy jednak do sprawy jakże dla nas aktualnej, mianowicie, do wojny w Iraku. Chyba wszyscy znamy korzenie i przebieg konfliktu: bezduszny terrorysta oraz jego reżim i dyktatorskie stanowisko, zdobyte dzięki przekrętom i zastraszaniu kontra najmocniejszy i najdzielniejszy rycerz naszego świata, wraz z nieśmiało wspomagającymi go pomocnikami. Czyli krótko: Saddam Husajn przeciwko Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom. Rozsądek nakazuje nam uznać za tą złą stronę Husajna. Ale czy tylko? Nikt przecież nie wie, o co właściwie walczy prezydent Bush – o bezpieczeństwo, czy, jak coraz częściej się mówi, złoża ropy naftowej w Iraku? Czy rzeczywiście kieruje nim szczera troska od dobro i przyszłość świata, wyzwolenie narodu irackiego spod panowania dyktatora, czy może chęć zgarnięcia ogromnej sumy pieniędzy? Czy w imię którejkolwiek z tych racji maja prawo ginąć niewinni, bezbronni ludzie, oraz rycerze zmuszani do wykonywania rozkazów swoich władców? Czy władca ma prawo lekceważyć sobie zdanie swego ludu, który kategorycznie sprzeciwiał się podjęciu działań wojennych? Może warto byłoby się zastanowić czy nie ma innego sposobu na obalenie rządów Husajna, który jednak jest człowiekiem nieobliczalnym i zdolnym do wszystkiego, człowiekiem, z którym nie można żartować. Jednak nas bardziej interesuje to czy któryś z tych władców ma choć niewielką predyspozycje do tego, by być doskonałym, oraz czy ich „rycerze” zasługują na miano niezłomnych.