Napisz opowiadanie co najmniej na 4 strony w zeszycie. Dramat, komedie lub sajensfikszyn [ nie wiem jak to się pisze ] .
Musi się zaczynać od zdania :
Tego poranka stojąc z filiżanką kawy w balkonowych drzwiach, przyglądał się liściom klonu, który zrównał się z jego oknami i budził go w wietrzne dni .
Z góry dziękuje i liczę na waszą pomoc . ;P

1

Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-10-04T21:45:47+02:00
Tego poranka stojąc z filiżanką kawy w balkonowych drzwiach, przyglądał się liściom klonu, który zrównał się z jego oknami i budził go w wietrzne dni. Była to jego ulubiona kawa, czarna oraz mocna, słodzona jedną kostką cukru. Dzień był chłodny, więc ubrany był w ciemne jeansy i kaszmirowy sweter. Włosy rozczochrane, lecz na swój sposób tak jak trzeba. W tym czasie, gdy on pił kawę, jego współlokator był już gotowy do wyjścia. Lecz żeby nie iść samemu czekał na Krystiana (lub jakieś inne imię Xd). Po skończonej kawie obaj udali się na zwykły dzień w szkole. Tego dnia każdy był podekscytowany dzisiejszą imprezą. Każdy wiedział, że to nie będzie byle jaka impreza, bo organizował ją sam (hmm... ?) Marcin- gwaiazda szkolnej drużyny. Wszystkie dziewczyny za nim szalały. Lecz większość mogła tylko żyć marzeniami, że ten im odpowie samo słowo "cześć". Chociaż Krystian i jego współlokator ( ? ) Adrian też grali w tej samej drużynie, to nie byli na samym szczycie. Oni i reszta chłopaków leżala troche niżej od Marcina. Martyna - jedna z chilliderek cały czas starała się by ten ją zauważał.Co prawda przyjażnili sie, lecz jej to nie wystarczało, więc postanowiła sobie że na dzisiejszej imprezie zaprosi ją na randke. A jeżeli sobie tak ona postanowiła to znaczyło że tak musi być. Większość lekcji do przerwy obiadowej, zleciała wszystkim bardzo szybko. Wszyscy spotkali sie w stołówce przy swoim i najlepszym stoliku. Każdy wiedział, że nie siada tam byle kto tylko same liczące sie osoby. Po zjedzeniu obiadu i powymienianiu sie zdaniami na temat imprezy, rozeszli się, by pojsc na reszte lekcji. Naszczescie zostaly im tylko 3, wiec jakoś przezyli( czy cos w tym rodzaju ;/). Po lekcjach rozeszli sie do swoich pokoi (bo mieszkali w szkole z internatem tam na poczatku mozesz to dopisac), by przygotowac sie do najwazniejszej imprezy tego roku. Kolezanki Martyny wiedziały o jej dzisiajeszym celu i postanowily miec ja na oku. Gdy doszła godzina wszyscy powoli zaczeli sie zbierac dosc gleboko w lesie za internatem. Gdy zaszły na miejsce wszystko było juz przygotowane: sprzet muzyczny stał, a wtle leciala porywajaca do tanca muzyka, stały sofy i stoły z jedzeniem i napojami. A dla w tajemniczonych pod stołami coś procentowego. Gdy wszyscy tańczyli Krystian zastanawiał sie jak zaprosic Martyna do tanca. Chociaz sie znali i rozmawiali ze soba nie mial on odwagi podejsc i ja poprosic. Gdy ta widzac Marcina troszke pijanego, podeszla do niego, myslac ze łatwiej bedzie mu dac do zrozumienia o co jej chodzi. Gdy tak rozmawiali ni z tad ni z owad Marcin wyznał jej ze podoba mu sie jej kolezanka, za ktora nigdy nie przepadała. Po tym wyznaniu Martyna przeprosiła go i odeszła dalej alby nikt jej nie widział. Lecz było tyle ludzi że wszedzie gdzies stali, albo juz leżeli. Gdy tak szła w płaczy, po drodze spotkała chłopaka, którego nigdy w swojej szkole nie widziała. Ten dał jej pare woreczków jakiegos proszku, mowiac ze odrazu jej to przejdzie. Gdy znalazła sie juz prawie sama wsypała sobie te woreczki do alkocholu i wypiła. A w tym czasie Krystian nie widzac nigdzie w zasiegu swojego wzroku Martyny i zauwazajac ze jej kolezanki jej szukaja, postanowił jej poszukac. Coraz to bardziej zagłebiał sie w las, az doszedl do malej polanki na ktorej lezala Martyna. Podbieg do niej i mysla ze ta si postanowil ja zbudzic, ale widzac ze ta nie reaguje sprawdzil jej pusl. A widzac ze ten jest, lecz bardzo słaby wziął ja na rece i zaniósł ja do miejsca gdzie była impreza, by ci wezwali pomoc, gdyz nie mial przy sobie telefonu. Gdy na miejsce przyjechała karetka juz nikogo prawie nie bylo, wszyscy ucieki by nie byc w to zamieszani. Zaraz po karetce przyjechali jej rodzice, bo Krystian kazał Adrianowi po nich zadzwonic. Po 42 minutach sanitariusze po reanimacji stwierdzili jej zgon. Rodzice byli wstrzasnieci.
Nastepnego dnia , gdy Krystian wstał znow zrobił sobie ta sama kawe i stanął w drzwiach balkonowych i zastanawiał sie czy to był tylko sen czy rzeczywistosc. Lecz pukanie do drzwi i przybycie policji, ktora zbierala zeznania na temat zajscia wczorajszej nocy uswiadomiły go iz nie byl to sen lecz rzeczywistosc. Podchodzac do dzwi wiedział ze juz nic nie bedzie takie same i nie tylko dla niego.


Nie wiem czy o cos takiego chodzilo ale dramacik jest. Sory ze takie wogole nie poukladane ale nie mam weny dzisiaj. Mam nadzieje ze choc troche ci pomogłam :)
1 5 1