Napisałam wypracowanie tylko nie wiem gdzie zrobić akapity, gdzie dodać przecinki czy kropki. Proszę o pomoc. I od razu możecie napisać co myślicie o tym wypracowaniu..

Byłam bardzo chora, leżałam w szpitalu, lekarze nie dawali mi szans na przeżycie.
Pewnego ranka chciałam się przebudzić jednak nie umiałam otworzyć oczu, wydawały się one bardzo ciężkie.
Dźwięki w moich uszach były stłumione, ledwo słyszalne. Po kilku męczących minutach udało mi się lekko otworzyć oczy. Zobaczyłam postacie w białych fartuchach, wydaję mi się że byli to lekarze, jednak nie widziałam dokładnie twarzy. Nagle poczułam straszne kłucie w sercu, chciałam krzyczeć z bólu, jednak nie umiałam. Potem usłyszałam już tylko czyjeś słowa „-Tracimy ją .!” i urządzenie, które ciągle wydawało z siebie jednolity, powtarzający się dźwięk. Z oczu spłynęła mi ostatnia łza, czułam jej ciepło na policzku. W tej samej chwili zamknęłam oczy, już na zawsze.. Poczułam się wtedy jakby moja dusza leciała bez celu. Nagle zobaczyłam światło, było ono bardzo jasne. W pewnym momencie zaczęłam widzieć wszystko z innej perspektywy. Widziałam dziewczynkę, która lewitowała, była bardzo podobna do mnie, właśnie przechodziła przez bramę łączącą rzeczywistość i nieba. Gdy dziewczyna przeszła przez bramę z powrotem wróciłam do jej duszy, właściwie nie wiem jak powinnam to nazwać.. Ciągle jeszcze w to nie wierzyłam, ale gdy zobaczyłam chmury i anioły byłam już w stu procentach pewna – jestem w niebie. Wszyscy skakali, szaleli i wspólnie bawili się, było widać że są bardzo szczęśliwi. Całe otoczenie także było bajeczne. Wszystko było z chmur, wydawało się że jedno ludzie dmuchnięcie może to wszystko zburzyć, wszystko to było lekkie i delikatne jak domek z kart. To była piękna kraina, którą ludzie mogli zobaczyć tylko w snach. Miłość, dobro, uczciwość. Byłam tu dopiero od kilku minut, ale wiedziałam że nic złego mnie tu nie spotka i, że nie będę musiała się tu stresować. Usiadłam na niewielkim obłoku, siedziałam i rozmyślałam. Dużo myślałam o ziemi i o mojej rodzinie, było mi smutno że musiałam ich zostawić, jednak nie miałam siły walczyć z chorobą. Jednak z drugiej strony wiedziałam także że tu, w niebie jest także część mojej rodziny. W pewniej chwili podleciał do mnie chłopiec, miał wyraźnie rysy twarzy. Chciał on opowiedzieć mi nieco o niebu, ja oczywiście od razu zgodziłam się. Musiałam bowiem jak najwięcej dowiedzieć się o tym miejscu, w końcu było ono już moim domem na zawsze. Wspólnie lewitowaliśmy, chłopak opowiadał mi wiele ciekawych rzeczy na przykład to że czas stoi tu w miejscu, czy też to że tu nikt się już nie starzeje. Nagle dostrzegłam twarz, twarz którą dobrze znałam tylko ze zdjęć. Był to mój dziadek. Podleciał do mnie i sam się przedstawił. Było to bardzo dziwne dla mnie, ponieważ umarł przed moim urodzeniem. Zadałam mu pytanie „-Ty mnie znasz .?”. On zaśmiał się i przytaknął. Wtedy wytłumaczył mi że zawsze oglądał mnie z góry i bardzo się cieszyłem gdy przychodziłaś do mnie na grób, zapalałaś mi świeczkę i modliłaś się za moją duszę, mimo że znałaś mnie tylko z historii babci i twojej mamy.. Dni na ziemi mijały, ja bawiłam się wraz z innymi duszkami, zawsze gdy na twarzy któregoś z nich malował się smutek starałam się mu pomóc. W niebie było mi naprawdę dobrze, poznałam resztę mojej rodziny, oraz innych wspaniałych przyjaciół. Jednak nie zapomniałam także o mojej rodzinie i przyjaciołach na ziemi, zawsze gdy widziałam że coś im grozi, lub nie umieją na coś się zdecydować, pomagałam im. Zawsze w tych sytuacjach słyszeli mój szept w swoich uszach. W ten sposób dziękowałam im za wszystko co dla mnie zrobili i za to że byli przy mnie w trudnych sytuacjach. Nadal kochałam ich nad życie.. Czułam że jestem dobrym duszkiem.

3

Odpowiedzi

2010-01-29T11:22:31+01:00
Byłam bardzo chora, leżałam w szpitalu, lekarze nie dawali mi szans na przeżycie.
Pewnego ranka chciałam się przebudzić, jednak nie umiałam otworzyć oczu. Wydawały się one bardzo ciężkie.
Dźwięki w moich uszach były stłumione, ledwo słyszalne. Po kilku męczących minutach udało mi się lekko otworzyć oczy. Zobaczyłam postacie w białych fartuchach. Wydaję mi się, że byli to lekarze, jednak nie widziałam dokładnie twarzy. Nagle poczułam straszne kłucie w sercu. Chciałam krzyczeć z bólu, jednak nie umiałam. Potem usłyszałam już tylko czyjeś słowa: „Tracimy ją!” i urządzenie, które ciągle wydawało z siebie jednolity, powtarzający się dźwięk. Z oczu spłynęła mi ostatnia łza, czułam jej ciepło na policzku. W tej samej chwili zamknęłam oczy, już na zawsze.. Poczułam się wtedy jakby moja dusza leciała bez celu. Nagle zobaczyłam światło. Było ono bardzo jasne. W pewnym momencie zaczęłam widzieć wszystko z innej perspektywy. Widziałam dziewczynkę, która lewitowała. Była bardzo podobna do mnie, właśnie przechodziła przez bramę łączącą rzeczywistość i nieba. Gdy dziewczyna przeszła przez bramę z powrotem wróciłam do jej duszy... Właściwie nie wiem, jak powinnam to nazwać.. Ciągle jeszcze w to nie wierzyłam, ale gdy zobaczyłam chmury i anioły byłam już w stu procentach pewna – jestem w niebie. Wszyscy skakali, szaleli i wspólnie bawili się, było widać, że są bardzo szczęśliwi. Całe otoczenie także było bajeczne. Wszystko było z chmur, wydawało się, że jedno ludzkie dmuchnięcie może to wszystko zburzyć, wszystko to było lekkie i delikatne jak domek z kart. To była piękna kraina, którą ludzie mogli zobaczyć tylko w snach. Miłość, dobro, uczciwość. Byłam tu dopiero od kilku minut, ale wiedziałam że nic złego mnie tu nie spotka, i że nie będę musiała się tu stresować. Usiadłam na niewielkim obłoku. Siedziałam i rozmyślałam. Dużo myślałam o ziemi i o mojej rodzinie, było mi smutno że musiałam ich zostawić, jednak nie miałam siły walczyć z chorobą. Jednak z drugiej strony wiedziałam także, że tu, w niebie jest część mojej rodziny. W pewniej chwili podleciał do mnie chłopiec, miał wyraźnie rysy twarzy. Chciał on opowiedzieć mi nieco o niebie, ja oczywiście od razu zgodziłam się. Musiałam bowiem jak najwięcej dowiedzieć się o tym miejscu, w końcu było ono już moim domem na zawsze. Wspólnie lewitowaliśmy, chłopak opowiadał mi wiele ciekawych rzeczy; na przykład to, że czas stoi tu w miejscu, czy też to, że tu nikt się już nie starzeje. Nagle dostrzegłam twarz, twarz którą dobrze znałam tylko ze zdjęć. Był to mój dziadek. Podleciał do mnie i sam się przedstawił. Było to bardzo dziwne dla mnie, ponieważ umarł przed moim urodzeniem. Zadałam mu pytanie: „Ty mnie znasz?”. On zaśmiał się i przytaknął. Wtedy wytłumaczył mi, że zawsze oglądał mnie z góry i bardzo się cieszył, gdy przychodziłam do niego na grób, zapalałam świeczkę i modliłam się za jego duszę, mimo że znałam go tylko z historii babci i mojej mamy.. Dni na ziemi mijały, ja bawiłam się wraz z innymi duszkami. Zawsze, gdy na twarzy któregoś z nich malował się smutek, starałam się mu pomóc. W niebie było mi naprawdę dobrze, poznałam resztę mojej rodziny, oraz innych wspaniałych przyjaciół. Jednak nie zapomniałam także o mojej rodzinie i przyjaciołach na ziemi, zawsze gdy widziałam że coś im grozi, lub nie umieją na coś się zdecydować, pomagałam im. Zawsze w tych sytuacjach słyszeli mój szept w swoich uszach. W ten sposób dziękowałam im za wszystko co dla mnie zrobili i za to że byli przy mnie w trudnych sytuacjach. Nadal kochałam ich nad życie.. Czułam że jestem dobrym duszkiem.

naprawde dobre;]
4 3 4
Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-29T11:26:46+01:00
Byłam bardzo chora, leżałam w szpitalu < przed tym akapit >
Dźwięki w moich uszach były stłumione, <akapit przed>
W tej samej chwili zamknęłam oczy, już na zawsze. < po tym >
Jednak nie zapomniałam także o mojej rodzinie i przyjaciołach na ziemi, zawsze gdy widziałam ...< przed tym >

Dziewczyno Masz Talent !! ... Naprawdę czytając to poczułam się jak by to się działo naprawdę... aż łza mi spłynęła ! ;)
Gratuluję naprawdę dobra praca :) .
3 3 3
2010-01-29T11:50:12+01:00
<akapit> Byłam bardzo chora. Leżałam w szpitalu. Lekarze nie dawali mi szans na przeżycie. Pewnego ranka, chciałam się przebudzić, jednak nie umiałam otworzyć oczu, wydawały się one bardzo ciężkie. Dźwięki w moich uszach były stłumione, ledwo słyszalne.
<akapit> Po kilku męczących minutach udało mi się lekko otworzyć oczy. Zobaczyłam postacie w białych fartuchach, wydaję mi się że byli to lekarze, jednak nie widziałam dokładnie twarzy. Nagle poczułam straszne kłucie w sercu, chciałam krzyczeć z bólu, ale nie umiałam. Potem usłyszałam już tylko czyjeś słowa „-Tracimy ją .!” i urządzenie, które ciągle wydawało z siebie jednolity, powtarzający się dźwięk.Z oczu spłynęła mi ostatnia łza, czułam jej ciepło na policzku. W tej samej chwili zamknęłam oczy, już na zawsze.. Poczułam się wtedy jakby moja dusza leciała bez celu. Nagle zobaczyłam światło, było ono bardzo jasne. W pewnym momencie zaczęłam widzieć wszystko z innej perspektywy. Widziałam dziewczynkę, która lewitowała, była bardzo podobna do mnie, właśnie przechodziła przez bramę łączącą rzeczywistość i nieba. Gdy dziewczyna przeszła przez bramę z powrotem wróciłam do jej duszy, właściwie nie wiem jak powinnam to nazwać.. Ciągle jeszcze w to nie wierzyłam, ale gdy zobaczyłam chmury i anioły byłam już w stu procentach pewna – jestem w niebie. Wszyscy skakali, szaleli i wspólnie bawili się, było widać że są bardzo szczęśliwi. Całe otoczenie także było bajeczne. Wszystko było z chmur, wydawało się że jedno ludzie dmuchnięcie może to wszystko zburzyć, wszystko to było lekkie i delikatne jak domek z kart. To była piękna kraina, którą ludzie mogli zobaczyć tylko w snach. Miłość, dobro, uczciwość. Byłam tu dopiero od kilku minut, ale wiedziałam że nic złego mnie tu nie spotka i że nie będę musiała się tu stresować. Usiadłam na niewielkim obłoku, siedziałam i rozmyślałam. Dużo myślałam o ziemi i o mojej rodzinie, było mi smutno że musiałam ich zostawić, jednak nie miałam siły walczyć z chorobą. Z drugiej strony wiedziałam że tu, w niebie jest także część mojej rodziny. W pewniej chwili podleciał do mnie chłopiec, miał wyraźnie rysy twarzy. Chciał on opowiedzieć mi nieco o niebie. Ja oczywiście od razu zgodziłam się. Musiałam bowiem jak najwięcej dowiedzieć się o tym miejscu. W końcu było ono już moim domem na zawsze. Wspólnie lewitowaliśmy, chłopczyk opowiadał mi wiele ciekawych rzeczy, na przykład to że tu czas stoi w miejscu. Nagle ujrzałam twarz, którą dobrze znałam tylko ze zdjęć. Był to mój dziadek. Podleciał do mnie i przywitał się. Było to bardzo dziwne dla mnie, ponieważ umarł przed moim urodzeniem. Zadałam mu pytanie „-Ty mnie znasz .?”. On zaśmiał się i przytaknął. Wtedy wytłumaczył mi iż zawsze oglądał mnie z góry i bardzo się cieszył gdy przychodziłam do niego na grób, zapalałam świeczkę i modliłam się za jego duszę, mimo że znałam go tylko z historii babci i mamy. Dni na ziemi mijały, ja bawiłam się wraz z innymi duszkami, zawsze gdy na twarzy któregoś z nich malował się smutek starałam się mu pomóc.
<akapit> W niebie było mi naprawdę dobrze, poznałam resztę mojej rodziny, oraz innych wspaniałych przyjaciół. Nie zapomniałam także o mojej rodzinie i przyjaciołach na ziemi, zawsze gdy widziałam że coś im grozi, lub nie umieją się na coś zdecydować, pomagałam im. Zawsze w tych sytuacjach słyszeli mój szept uszach. W ten sposób dziękowałam im za wszystko co dla mnie zrobili i za to że byli przy mnie w trudnych sytuacjach. Nadal kochałam ich nad życie.. Czułam że jestem dobrym duszkiem, który będzie im na zawsze pomagał.



Przeczytaj to sobie. To co poprawiłam. Anulowałam Ci kilka wyrazów, a zwłaszcza "jednak", ponieważ za dużo razy się powtarzał. Myślę ,że poprawiłam Ci to dobrze.;) i jeżeli pisałaś sama to wypracowanie to gratuluję bo jest doskonałe! Wciągnęło mnie. ! ;)