Odpowiedzi

2010-01-29T14:24:36+01:00
Rafał, piętnastolatek leży w szpitalu na oddziale powypadkowym. Ma złamaną rękę , nogę. Przeżył wstrząs mózgu. Wszystko zaczęło się tylko od zwykłego spotkania. Chłopak szybko wsiadł na rower, jak mogło go ominąć takie spotkanie? Przyjechał do kumpli. Na początku grali w gry na komputerze, ale nagle Michał wyciągnął butelkę. Chłopaki wiedzieli co to. To był alkohol. Rafał wypił, bo nie chciał się ośmieszyć przed kolegami. Wypił 2 kieliszki, ale mama po niego zadzwoniła, ponieważ była godzina 21.30 , a zrobiło się ciemno. Piętnastolatek wsiadł na rower, który był nieoznakowany światłami. Jechał przez ciemne ulice Katowic, aż nagle poczuł, jak wpada do rowu. Został odepchnięty z taką siłą, że rozciął sobie głowę ostrą gałęzią. Chłopak był nieprzytomny przez godzinę. Kiedy się obudził, leżał w szpitalu. Zobaczył, że jego mama płacze. Było mu wstyd. Chłopak obiecał sobie, że już nigdy nie wypije alkoholu, i oznakuje swój rower.
Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-29T14:31:05+01:00
Pewnego majowego dnia po przyjściu ze szkoły zjadłam pozywny obiad. Nieco później postanowiłam wybrać się na wycieczkę rowerową z moją koleżanką Anią. Spakowałam smakołyki ( postanowiłam,że zrobimy sibie piknik ), a takze koc do wiklinowego koszyka. Wzięłam go ze soba i przymocowałam go do dziadkowego roweru, którym miałam się wybrac na piknik. Moja koleżanka juz an mnie czekała, przy bramie do mojego domku. Dzień był naprawdę ciepły, lecz postanowiłam ubrac szry sweterek, na wypadek gdybym zmarzła. Obrałyśmy kierunek jazdy r ruszyłyśmy w kierunku polany.
Jadąc niezbyt szybkim tempem rozmawiałyśmy o szkole. Do celu naszej podróży dzieliło nas jakieś 2 km. Po dotarciu na polanę rozłożyłyśmy czerwony koc, który był w koszyku i rozpoczełyśmy piknik. Na pierwszy rzut poszły kanapki z dżemem, które sama zrobiłam. Kidy byłyśmy już pełne, postanowiłyśmy odpocząć, po czym udałyśmy się do pobliskiego lasku w poszukiwaniu jagód. Szłyśmy z Anią juz jakiś czas, gdy nagle zorientowałyśmy sie, że się zgubiłyśmy. Byłysmy przerażone. Ani Ania,ani ja nie posiadamy telefonów komórkowych, czyli wychodzi na to ze nie miałyśmy kontaktu z rodzinami. Po długim i męczącym marszu wyszłyśmy na jedą z ulic naszego miasteczka, która znajdowała sie przy lesie. Poszłyśmy do mojego domu, aby poinformować rodziców, co się stało. Moj tatuś straszne nas okrzyczał, że powinnyśmy byc bardziej rozsądne. Było w tym wieele racji. Tato postanowił,że musimy wrócić po rowery, ale już tym razem samochodem. Kiedy dotarliśmy na polankę, okazało się ,że rowerów nie ma ! Ale jak to się mogło stać ?! Tato spojrzał na mnie z rozwcieczoną miną. Ale cóż- musieliśmy wracać, gdyż robiło się ciemno. Wracając coś przykuło nasza uwagę w krzakach. Były to nasze rowery ! Ktoś musiał je przestawić.
Tą lekcje zapamiętam na bardzo długo. Mogło przecież się nam cos stać. Na przyszłość nie bedę podejmowała takich decyzji.



Napracowałam się, oj napracowałam ! :P