Napisz opowiadanie, do którego ilustracją mógłby być drzeworyt Władysława Skoczylasa "Zbójnicy ze skarbem".
-----------------------------------------------------
LINK DO OBRAZU:
http://img62.imageshack.us/img62/4427/janosik4.jpg
-----------------------------------------------------

W opowiadaniu podaj także:
- Przedstaw miejsce akcji.
- Opisz Bohaterów i krajobraz.
- Wydarzenia przedstaw w porządku chronologicznym.
- Napisz o przeżyciach bohaterów.
- Wprowadź dialog.
- Pamiętaj o zakończeniu opowiadania.

1

Odpowiedzi

2010-01-29T16:47:36+01:00
To się działo w Bieszczadach, w małej wsi, która nie miała nazwy, a przez górali nazywana była po prostu Wsią.
Góry otaczające Wieś były niewysokie, łagodne, porośnięte lasem iglastym i mieszanym. Między drzewami przemykała zwierzyna, sarny i dziki, a nad jeziorem, nad którym leżała Wieś, na skale znajdował sie potężny stary zamek, od lat niezamieszkany, wybudowany za czasów Bolesława Chrobrego.
Bohaterem tej opowieści jest zbójnik imieniem Sasza, chudy, młody chłopak, lat góra 17. Chłopak miły, wesoły, silny i nieszczęśliwie zakochany w Marysi.
Marysia do 16-to letnia góralka o dużych niebieskich oczach. Niewysoka blondynka, niepozorna, ale boją się jej chłopcy ze wsi, gdyż jest nad podziw silna.
Sasza ma psa, owczarka, który wabi się Maks. Maks uwielbia biegać po lasach i polować na zające, które skaczą dosłownie wszędzie.
Zaczęło się od tego, że Sasza, Maks i przyjaciel zbójnika, Janosz, poszli do opuszczonego zamku:
- Hej, Saszo, słyszałem, że w zamku ukryty jest skarb Bolesława Chrobrego - powiedział Janosz.
Młody zbójnik tylko uśmiechnął się z politowaniem:
- A kto ci naopowiadał takich głupot?
- Jak to, kto? Maryśka mówiła dzisiaj, jak doiliśmy kozy.
Janosz był starszym bratem Marysi.
- Marysia ci mówiła? Więc chodźmy poszukać.
Razem wiec ruszyli do zamku. Przeszukali go od najwyższej wieży po piwnicę, ale nic nie znaleźli.
- To na nic- westchnął Janosz i oparł się o mur, a wtedy ten poruszył się ukazując przejście.
Sasza bez zastanowienia wbiegł do środka.
- Janoszu, znalazłem! - krzyknął.
- no co ty?
- Tak zobacz, prędko!
Rzeczywiście. Sasza trzymał wypełniony po brzegi złotem kociołek.
- musimy go wynieść i ukryć, chodźmy tamtędy - wskazał głąb korytarza.
Szli, szli i szli. Sasza był już zmęczony i przestraszony, ale sił dodała mu myśl o radości Marysi, gdy zobaczy złoto.
Kiedy w końcu wyszli znaleźli się po drugiej stronie jeziora. Maks położył się i patrzył na pana.
- Tu spędzimy noc - oznajmił Sasza, a Janosz, chodź niezadowolony przystał na to.
Następnego dnia dotarli do wioski. Marysia rzeczywiście ucieszyła się widząc ich. Otworzyła szeroko oczy gdy ujrzała złoto, a potem uściskała brata i Saszę.
I żyli długo i szczęśliwie.
6 4 6