Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-30T10:41:32+01:00
Pewnego dnia, równo o godzinie 12 wybrałam się z koleżankami na zakupy. Ania i Kasia (moje przyjaciółki) zaproponowały, że najpierw pójdziemy coś zjeść, ponieważ były bardzo głodne. Zgodziłam się bez wahania. Zaszłyśmy do naszej ulubionej pizzerii. Ania poszła zamówić trzy małe pizze, a ja z Kasią zauważyłyśmy, że niedaleko nas siedzi całkiem przystojny chłopak. Patrzyłyśmy na niego z takim zaciekawieniem, że w pewnej chwili zorientował się o co chodzi. Spojrzał na mnie i uśmiechną się tak słodko, że przeszły mnie dreszcze. Później Ania dołączyła do nas z pizzami i zapytała z czego się tak śmiejemy. Natychmiast wyjaśniłyśmy jej o co chodzi. Po pewnym czasie chłopak dosiadł się do nas i zapytał, czy wiemy która jest godzina i czy znamy dobrze to miasto, ponieważ on jest tu nowy i chciałby dowiedzieć się czegoś więcej na temat miasteczka. Natychmiastowo chwyciłam za telefon, byłam tak wpatrzona w obiekt zainteresowań, że telefon wypadł mi z dłoni. Artur (tak miał na imię) schylił się aby mi go podać. Podziękowałam mu bardzo grzecznie i zaproponowałam, że oprowadzimy go. Dziewczyny zgodziły się bez żadnych ogródek. Na twarzy Artura pojawił się lekki rumieniec. Zjadłyśmy pizzę i wybrałyśmy się na spacer z nowo poznanym kolegą.
Wybiła godzina 16. Artur przez całą drogę nie odrywał ode mnie wzroku. Czułam się trochę dziwnie, myślałam że może jestem brudna. Pod koniec spotkania zapytał, czy możemy porozmawiać na osobności. Koleżanki wymieniły się spojrzeniami, pożegnały się ze mną i poszły do domów. Artur zaproponował pójście do pobliskiego parku. Gdy juz byliśmy na miejscu, wziął moją dłoń i powiedział:
-gdy tylko Ciebie ujrzałem od razu wiedziałem, że jesteś tą jedyną. Podobasz mi się Sandra.
Miałam motylki w brzuchu. Artur zbliżył się do mnie i pocałował mnie w policzek. Byłam tak zszokowana, że nie mogłam nic powiedzieć. Odwzajemniłam jego uczucie szczerym uśmiechem i przytuliłam się do niego.
Wybiła godzina 23:30 powiedziałam, ze muszę już iśc. Artur wziął mój numer i odprowadził mnie do domu. I tak skończyła się moja przygoda. Dla jednych być może niewiarygodna, innych szokująca, dla mnie najprawdziwsza z prawdziwych.
2010-01-30T10:59:57+01:00
Pewnego dnia wybrałam się z moim psem Smerfem na spacer.Chodziliśmy koło parku i zauważyłam tam moją koleżankę, ona tez była ze swoim psem.Usiadła na ławce, a jej pies pod nią.Smerf bardzo lubił suczkę mojej koleżanki Dominiki.Podeszłyśmy do niej.Przywitałam się z nią i zaczęliśmy rozmawiać.Po pewnym czasie zauważyłam że naszych psów nie ma.Były po drugiej stronie parku.Szybko pobiegłyśmy za nimi ale oni przed nami uciekali.Zauważyliśmy że są za rogiem ale za nim się tam znalazłyśmy ich już tam nie było.Zauważyłam,
że pewien facet ma duży worek.Zworka tego dochodziły różne dźwięki jakby szczekanie i skomlenie psów.O razu wiedziałyśmy że ten człowiek ma nasze psy.Zadzwoniłyśmy po policje.Na szczęście byli niedaleko i w niedługim czasie przybyli.Złapali złodzieja.Okazało się że ten człowiek kradł psy i sprzedawał je za wysoką cenę.
W domu opowiedzieliśmy wszystko rodzicom.Byli z nas bardzo dumni.