Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-30T10:37:54+01:00
To był poniedziałek. Gdy tylko wstałam, wiedziałam, ze będzie to okropny dzień. Zaspałam i musiałam się bardzo spieszyć. Byłam wściekła! W myśli przeklinałam to okropne miejsce, w którym musze znosić te katusze-szkołe. Pierwszą lekcją była Biologia, na którą oczywiście się spóźniłam. Pani właśnie rozdawała ocenione sprawdziany. Dostałam 2+ i byłam zawiedziona. Uczyłam się do tego sprawdzianu kilka godzin i byłam pewna, że dostanę chociaż 4. Zawstydzona swoją oceną i zazdrosna o oceny innych usiadłam w ławce i zamyśliłam się. Jak to możliwe? Przecież wszystko umiałam! Trudno, muszę się z tym pogodzić. Lekcja minęła spokojnie na omawianiu sprawdzianu. Następny był WF. Bardzo lubię ten przedmiot, lecz w tym dniu był okropny! Biegi, biegi i jeszcze raz biegi ! Wszystko mnie bolało, a bół wzrastał razem z moją złością. Nie wytrzymałam ! Stanęłam i wyszłam do szatni. WF-ista nie mógł pójść za mną, bo nie może wchodzić do damskiej szatni. Przebrałam się i wyszłam przed szkołę - postanowiłam wrócic do domu. Nie był to jednak dobry pomysł, bo zaczął padać deszcz. Przestałam się złościć, ale złość zamienił smutek. Chciałam się komuś zwierzyć o tym wszystkim. Jednak nie miałam żadnej przyjaciółki, a to jeszcze bardziej mnie przygnęłbiło. Wróciłam do domu i okłamałam mamę,że lekcje się skróciły. Sumienie jednak nie dawało mi spokoju, więc przyznałam się. Mama jest bardzo wyrozumiała. Napisala mi usprawiedliwienie i powiedziała, że nic się nie stało-każdy ma zły dzień. To mnie pocieszyło i wrócił dobry humor.
Mam nadzieję,ze taki dzień się nie powtórzy.
2010-01-30T10:41:17+01:00
Moim najlepszym dniem w życiu był o dziwo piątek 13 . Wstałam zjadłam śniadanie , wybrałam się do szkoły . Szłam sobie przez piękny park pełen zieleni .
Przebiegł obok mnie jakiś mały piesek . Był bardzo piękny , wzięłam go na łapki a on mnie polizał po nosku .
Przed szkołą już czekała moja najlepsza przyjaciółka (wpisz jej imię.....).
Razem poszłyśmy już do szkoły . Jeszcze była przerwa więc poszłam do sklepiku szkolnego i kupiłam chipsy . Pierwszy był jak zwykle W-f czego nie lubię . przebrałam się i poszłam na salę . Okazało się że zamiast normalniej rozgrzewki pan zaoferował fitness dla dziewcząt . Zaczął pokazywać kroki a my go naśladowałyśmy . ( Reszte już sama dopisz wiem ze potrafisz musisz ty rozwinąć swoją wyobraźnie ; ))

Zakończenie
Właśnie dlatego ten dzień był dla mnie najlepszy w całym moim życiu . Piątek 13 jest cool .
2010-01-30T11:56:39+01:00
Wtorek, 22. 04. 2005 r.

Co za dzień! Dobrze, że się skończył. W szkole - fatalnie: złapałam aż dwie jedynki, z fizyki i biologii. Z fizyki rzeczywiście się nie uczyłam, ale czy nauczyciel może wstawić pałę za złe zachowanie się na lekcji? Nie może! To było niesprawiedliwe. Oczywiście, że nie słyszałam, co mówi „Papuga”, bo Magda przyniosła nowy katalog Avonu i dyskutowałyśmy właśnie o kolorach szminek, gdy nauczycielka wyrwała mnie do odpowiedzi. Ale mogła mi wpisać uwagę z zachowania, a nie jedynkę z przedmiotu. Tym bardziej, że to już trzecia. Za tydzień jest zebranie z rodzicami i znowu będzie kazanie i jakiś szlaban: na wyjścia, albo na Internet, albo na ulubiony serial...

Dlaczego młody człowiek musi znosić tyle ograniczeń? Wszyscy się do mnie wtrącają: nauczyciele, rodzice, nawet ta głupia sąsiadka spod piątki uważa, że może mi zwrócić uwagę, tylko dlatego, że jest stara. Kiedy wreszcie będę mogła mieć własne życie i nikt już nie będzie się czepiał: „Córeczko, odrobiłaś lekcje?”, „Kowalska! To nie jest odpowiedni strój do szkoły”; „Ewa, powiem rodzicom, że paliłaś!”. Guzik ich to wszystko obchodzi!

Ale najgorsze stało się po południu. Zobaczyłam ich, jak szli przez osiedle, tacy zapatrzeni w siebie i roześmiani... Aż mnie w sercu zakłuło! On, mój wyśniony, wymarzony, jedyny, cudowny i niepowtarzalny i ta... Po powrocie do domu popłakałam się z rozpaczy, a mama jeszcze zrobiła awanturę, że ziemniaki nie obrane... Zupełnie, jakby te ziemniaki były ważne wobec wszystkiego, co się wydarzyło!