Odpowiedzi

2010-01-31T17:03:27+01:00
Na polanie stali zbóje po kolana mieli... miecze bo to było średniowiecze
morał:nie wszystko jest takie jakim się nam wydaje ;)

pozdrowienia
1 5 1
Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-31T17:18:00+01:00
Mała dziewczynka o imieniu Agatka nosiła okulary i na nosie miała dużo piegów, z tego powodu koleżanki śmiały się z niej. Szczególnie Paula. Pewnego dnia w szkole.
-Ej,ty piegusko, chyba ci okulary zaszły mgłą,ha ha ha...-wyśmiewała się z niej Paula.
-O co ci chodzi ?! Co ja ci takiego zrobiłam?! Zostaw mnie w spokoju! W innym przypadku poskarżę się pani Irence.
-Tylko spróbuj, a potłukę ci te twoje okularki.
-Nie możesz, przecież dobrze wiesz że moi rodzice nie mają pieniędzy na nowe okulary.
-Co mnie to obchodzi-odparła na to.
-Jesteś okropna!
-Co?!-jednym zamachem Paula uderzyła Agatkę z pięści w brzuch.
Agatka złapała plecak pod pachę i z płaczem pobiegła do domu.
-Dobrze jej tak- powiedziała Paula sama do siebie.
Kilka dni później Agatka siedziała u siebie w pokoju i czytała książkę o wróżkach. W pewnym momencie odparła:
-Szkoda, że wróżek nie ma naprawdę.
Po tych słowach odłożyła książkę i zauważyła na półce małego robaczka, a że bardzo nie lubiła przeróżnych karaluchów, złapała kapeć i już miała zabić to stworzenie gdy ze strachem robak krzyknął.
-Nie, nie rób tego! Spełnię jedno twoje życzenie, ale mnie nie zabijaj!
-Co?! Ty mówisz? Nie widziałam nigdy gadającego robaka. I niby jak chcesz spełnić moje życzenie?!
-Bo ja nie jestem takim zwykłym robakiem, jestem czarodziejem zamienionym w robaka.
-Ale czarodzieje i wróżki nie istnieją.
-Istnieją, sama widzisz.
-Więc o co chodzi z tym życzeniem.
-Wypowiedz obojętnie jakie życzenie ale tylko jedno, a je spełnię.
-Hm. Chcę żeby Paula dostała nauczkę za to że mnie wciąż przezywa.
-Dobrze, to się stanie jutro w szkole.
-Ale co?!
-Zobaczysz...- I robak znikł.
Na następny dzień w szkole.
-O znowu ta okularnica-zawołała Paula.
-Jeszce zobaczysz! Pożałujesz tego co mówisz!-powiedziała na to obrażona Agatka.
Na szkolnym korytarzu leżał plecak Agatki, a Paula się o niego potknęła i przewróciła się na podłogę, zaczęła płakać.
Pani Irenka zawołała pielęgniarkę szkolną:
Niestety, noga jest złamana.-odparła pielęgniarka.
-To przez nią! Przez tę pieguskę! Ona mi to zrobiła!-krzyczała Paula.
-Jak to ona?-zapytała zdziwiona pani Irenka.
-To jej plecak!
Agatka złapała plecak i pobiegła do domu. W swoim pokoju rzuciła się na łóżko i płakała.
-Chciałabym móc cofnąć swoje życzenie!
Na następny dzień w szkole Agatka zobaczyła Paulę wesoła i tak samo pyskatą, a najdziwniejsze było to, że miała zdrową nogę. Agatka pomyślała "moje drugie życzenie się spełniło". Nie zastanawiając się jak to możliwe, postanowiła, ze już nigdy nie pomyśli o nauczce dla Pauli.

"Agatka" J. K. (moja siostra:P)
a morał jest taki żeby nie życzyć drugiemu co tobie nie miłe:))
2010-01-31T17:57:12+01:00
Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, żył sobie pewien niedźwiadek. Miał na imię Pokuś i był trzylatkiem. Mieszkał-wraz ze swoimi rodzicami i rodzeństwem ( Jusią, Derką i Kądkiem) w dużej, ale przytulnej jaskini. Było im ze sobą bardzo dobrze. Mały Pokuś jako jedyny nie chodził jeszcze do szkoły i czuł się bardzo samotnie, bo nie miał się z kim bawić. Czasem tylko Kądek pograł z nim w piłkę, ale zaraz biegnął do swoich kolegów. I tak niedźwiadek zostawał sam. Aż tu pewnego razu, do jaskini obok, wprowadziła się nowa rodzinka. A jakie te niedźwiadki miały białe, puszyste futerka! Pokuś był zachwycony. Cieszył się również dlatego, bo pośród nich zobaczył małą niedźwiedzicę. Już będzie miał towarzyszkę do zabaw! Następnego dnia postanowił ich odwiedzić. Ubrał się i przygotował na tą okazję - włożył piękne, niebieskie spodenki i zieloną, świeżo wypraną koszulkę. Jak cudownie wyglądał! I tak, zadowolony z siebie, zapukał do jaskini. Otworzył mu tata-potężny niedźwiedź.
- Dzień dobry! - powiedział Pokuś nieśmiało.
- Dzień dobry! - radośnie odpowiedział tamten.
- Nazywam się Pokuś i jestem waszym sąsiadem! Chciałbym się też zapoznać z Pana córką. Czy mógłbym wejść?
- Ależ naturalnie!
I Pokuś wszedł! Ale to, co tam ujrzał niezmiernie go zdziwiło. Ściany były gołe, podłóg nic nie pokrywało. W ciasnym domku stał jedynie piecyk z garnuszkiem i stół z trzema krzesełkami. A i jego mieszkańcy mieli zwykłe, zniszczone ubrania. Pokuś bardzo się zdziwił.
-Jak to?- myślał sobie - przecież oni tu w ogóle nic nie mają! Chyba są biedni...
Jego rozważania przerwała mała niedźwiedzica.
-Cześć! Jestem Tara!
- Eee, czeeśćć, a ja Pokuś - niedźwiadek bardzo był skołowany, nie wiedział, jak się zachować. Do tej pory spotykał innych osobników, ale zawsze tak samo ubranych jak on. A tutaj? Oni nie mieli niczego! Pokuś zniechęcił się. Jak on będzie mógł się z tą Tarą bawić? I co powiedzą inni? A może mamusia nie pozwoli?
- Nie - pomyślał - daruję sobie tę znajomość. Oczywiście udawał miłego, bo w głębi duszy nie chciał nikogo urazić - miał dobre serduszko.
Zrobiło się późno, Pokuś stwierdził, że musi już iść.
- Może przyjdziesz jeszcze jutro? Możemy się pobawić... - rzekła rozradowana Tara.
- Eeee. no nie wiem, bo ja.....no....chyba nie moooogę......bo mama nie pozwoli....tak, nie pozwoli....no, ale może.....innym razem.....- usłyszała w odpowiedzi. Tara bardzo się zasmuciła. Już polubiła tego małego niedźwiadka. Kiedy tylko poszedł, zaczęła rozpaczliwie płakać.
A Pokuś? Przez kilka dni był spokojny, jak gdyby nigdy nic się nie stało. Wreszcie porozmawiał z mamusią. Powiedział jej, że był u nowych sąsiadów i jak ich potraktował, co zobaczył. Tam była bieda! Oni nic nie mieli! Mamusia niedźwiadka dużo myślała. Udzieliła Pokusiowi nie lada lekcję. Opowiadała, o uczuciach Tary, o tym, że pieniądze nie mają nic do rzeczy. Pokuś zrozumiał. Następnego dnia szybko pobiegł do domku małej niedźwiedzicy.
Od tamtej pory stali się oni najlepszymi na świecie przyjaciółmi. Wszędzie chodzili razem, bawili się i śmiali,a różnica pod względem bogactwa dla obojga nie miała znaczenia.
KONIEC :)