Odpowiedzi

2009-10-05T20:45:38+02:00
Pewnego dnia w naszej klasie rozmawialiśmy na temat naszej przyszłości, kto chce kim zostać i jakie ma plany. Pewien uczeń o imieniu Paweł mowił nam, że nie snuje planów na przyszłosc bo boi sie ze mu cos nie wyjdzie i sie rozczaruje. Koleżanka Ania chciałaby siedzieć za biurkiem czyli zostać nauczycielką. Kiedy tak opowiadaliśmy nagle wszedł do klasy jakiś człowiek, który miał czarny kapelusz a w ręku miał aktówkę. Pani przedstawiła go jako swojego męża i opowiedziała nam czy on się zajmuje. Wojtek, który zawsze sie wyglupiał był niesamowicie grzeczny i sluchał z zaciekawieniem co wysoki pan robi w swoim życiu. Zanim nam opowiedział jeszcze parę osób opowiedziało co chcieliby robic. Maż naszej pani przedstawił sie jako Robert i powiedział, że jego praca jest bardzo odowiedzialna i kazał nam zgadywać jaki to moze byc zawod. Wszyscy krzyczeli, ale nikt nie zgadł poprawnej odpwiedzi. Pan pokierował nas w strone medycyny. I Andzej jako pierwszy powiedzial, ze lekarz a pan sie uśmiechnął. Jakub był zly ze to nie on zgadł az sie zrobil czerwony od krzyku. Mezczyzna wyjasnil nam ze jest weterynarzem i leczy chore zwierzeta. Opowiedział nam jak duzo trzeba sie uczyc w tym kierunku bo jesli ktos jest glupi i leniwy to nie moze leczyc. Wszystkich zaciekawila jego opowiesc o ladnym koniu ktory byl ciezko chory i niestety nie uratowali go. Byl juz konec lekcji kiedy skonczyl. Ja nie zdazyłam opowiedziec ale chyba zostane studentka weterynarii.


Proszę. Napisałam to troche jak dla podstawowki ale chyba jest dobrze