Odpowiedzi

2010-01-31T19:25:39+01:00
Wybór pustelniczego życia jest czasem dobrowolną decyzją, bywa też wynikiem odrzucenia przez środowisko. Człowiek wycofuje się z życia, gdy nie znajduje zrozumienia dla swoich myśli, czynów, poglądów.
Samotność dotyczy właściwie wszystkich ludzi, nawet tych towarzyskich, otoczonych tłumem znajomych, bywających ciągle w publicznych miejscach, bo przychodzą takie chwile, że każdy czuje pustkę wokół siebie.
Bohaterowie literaccy, którzy wybrali samotność jako sposób na życie to przede wszystkim pustelnicy, zakonnicy, asceci. Uciekali od ludzi, by być bliżej Boga. Bohater „Legendy o świętym Aleksym” żył samotnie, rezygnując z rodziny, szczęścia małżeńskiego, majątku. Wyrzekł się dóbr doczesnych, uprawiał ascetę, by zasłużyć sobie na zbawienie duszy. Wybrał samotność by być bliżej Boga. Cierpliwie znosił upokorzenia, pogardę ludzi, aby po śmierci odnieść największe zwycięstwo. Nie przywiązywał wagi do spraw doczesnych, do dóbr materialnych, które są przemijające i nietrwałe. Skupił się na służbie Bogu a takie życie wymagało od niego samotności, izolacji od ludzi i ich stylu życia.

Człowiek nie jest stworzony po to, by żyć jak pustelnik, potrzebuje kontaktu z innymi ludźmi, wspólnego działania, rozmów, wspólnych zabaw. Życie jednak zmusza nas często do życia w izolacji. Jeśli to jest dobrowolny wybór, tak jak to zrobił św. Aleksy, to samotność morze być stanem szczęśliwości. Najczęściej jednak jest ona przekleństwem, bólem, ciężarem, który ciężko udźwignąć.
W obecnym świecie coraz więcej spotykamy ludzi samotnych, wyrzuconych na margines życia. Ludzie bardziej cenią karierę, pieniądze, sławę, niż przyjaźń czy miłość. Człowiek współczesny, choć żyje wśród ludzi jest coraz bardziej samotny i nieszczęśliwy i to nie dla tego, że poświęcił się idei, ale dlatego, że w dzisiejszym świecie tak trudno człowiekowi zbliżyć się do drugiego człowieka.


Samotność w tłumie

Brzmi paradoksalnie, choć z pewnością wiele z nas tego doświadcza. Czujemy się osamotnieni, czasem postanawiamy wziąć się w garść, idziemy na imprezę i mamy ochotę jak najszybciej wyjść, bo... czujemy się jeszcze bardziej sami.
Tak bardzo boimy się samotności, a przecież jak się głębiej nad tym zastanowić... czasem jest nam potrzebna. Ciężko to zauważyć, gdy cały czas czujemy się samotni. Wtedy brak towarzystwa zaczyna nam ciążyć. Ale cenimy (choć może nie do końca świadomie doceniamy) samotność, kiedy czytamy książkę, medytujemy, modlimy się, chcemy coś przemyśleć i poukładać sobie w głowach.
Ale gdy wracamy do pustego domu, gdzie nikt na nas nie czeka, gdzie nie mamy się komu pochwalić dzisiejszym sukcesem czy wypłakać w rękaw, gdzie nie mamy nawet z kim przedyskutować meczu, pośmiać się z serialu czy choćby pograć w głupie karty, czasu dla siebie mamy aż za dużo i samotność zaczyna nam ciążyć. I choć wiele takich osób marzy by żyć z parterem/partnerką, z rodziną, to jeśli nie potrafi nawiązać z nimi porozumienia, będzie nie mniej samotny niż mieszkając sam. Tak naprawdę często dużo problem nawiązać więź ze zwierzęciem, niż z człowiekiem. Wśród ludzi czujemy się niezrozumiali, ignorowani, niepotrzebni. Im dłużej trwa ten stan, tym gorsza nasza kondycja psychiczna. Może warto spojrzeć własnemu strachowi przed samotnością prosto w oczy i odpowiedzieć sobie na pytanie czego tak naprawdę się boimy?
1 4 1