Odpowiedzi

2010-02-01T12:01:34+01:00
Każdy młody człowiek z niecierpliwością czeka na dojrzałość, snuje plany na przyszłość i wierzy, że jego życie będzie wyjątkowe. Z pewnością tak myśleli młodzi Polacy, którym wypadło żyć w czasie II wojny światowej. Młode pokolenie Polaków zdawało też egzamin z patriotyzmu. Wojna zmusiła tych młodych ludzi do odłożenia realizacji planów życiowych na później lub na nigdy. Nakazem chwili stała się walka o wolność ojczyzny, byli więc żołnierzami. Na terenach włączonych do Rzeszy nie było w ogóle polskich szkół, nawet podstawowych, a do niemieckich polskie dzieci nie mogły chodzić. A jednak, mimo terroru, powstało tam samorzutnie tajne nauczanie: nauczyciele zbierali po kilkoro dzieci ze swojej dzielnicy miasta i w największej konspiracji uczyli je; często rodzice prosili o zajęcie się ich dziećmi, żeby nie demoralizowały się z braku zajęcia, nawet płacili nauczycielowi według swoich możliwości. Jeden nauczyciel uczył swoją gromadkę w zakresie szkoły powszechnej według programu przedwojennego dwa lub trzy razy w tygodniu. Ilość kompletów wzrastała i nauczyciel musiał włożyć plan zajęć, żeby obsłużyć kilka grup w różnych lokalach. Było to możliwe przy ścisłej współpracy z rodzicami, którzy ofiarowywali swoje bardzo małe, źle ogrzane mieszkania (większe były zarekwirowane). W razie niespodziewanej wizyty Niemca tłumaczono, że są to lekcje języka niemieckiego i rachunków - potrzebne przecież dzieciom, gdy będą musiały pracować już od 12-14 roku życia jako niewykwalifikowani robotnicy.
Dzisiejsza młodzież nie zastanawia się nad tym jak ma teraz dobrze; prywatne szkoły, korepetycje, komputery, telewizja, kina, baseny.. Nie sposób tego wszystkiego wyliczyć. Chcemy aby uważano nas za dorosłych, chcemy wolności i aprobaty dla naszych pomysłów. Myślimy: zapalę, wypiję i jestem już dorosły, a tak naprawdę to oddalamy się tym od dojrzałości. Jesteśmy coraz to mniej wrażliwsi na krzywdę ludzką, brak w nas szacunku. Odwracamy się od rodziny i kolegów. Zamiast walczyć ze złem, oszustwem poddajemy się mu, bo tak jest wygodniej. Nasz stosunek do zła jest już obojętny, a nawet chlubimy się nim. Kolega ukradł coś, pobił kogoś, a my gotujemy mu za to wielki aplauz. Może nie zawsze chcemy, ale ślepo naśladujemy swoich guru, bez zastanowienia nad tym , że to zachowanie jest wyjątkowo puste, a nawet niebezpieczne. Boimy się zrobić coś z własnej inicjatywy.
Moim zdaniem powinniśmy brać przykład z młodzieży z czasów II wojny światowej, i w momencie gdy mamy zrobić coś złego zastanówmy się nad sobą i nad tamtym pokoleniem.
2 4 2