Odpowiedzi

2010-02-01T18:27:23+01:00
Już poprzedni wiek dał nam dowód na to, że czasem do władzy dochodzą ludzie, których fanatyzm prowadzi do olbrzymich tragedii. Adolf Hitler jest dobrym przykładem na to, jak „doskonałość” potrafi pociągnąć za sobą ogromne szkody. Dlaczego „doskonałość”? Być może dlatego, że przyświecał mu „zaszczytny” cel zachowania czystości rasy swego narodu oraz zapewnienie mu dobrobytu, poprzez pozbycie się tych, którzy w tym przeszkadzali. Z historii wiecie Państwo jednak, jak wielkie szkody poniósł świat i do czego doprowadziły pomysły Hitlera, które okazały się zgubne dla milionów ludzi na całym świecie.

Także Józef Stalin był twórcą kolejnego ludobójczego systemu XX w. Już sam fakt, że stał się dyktatorem i doprowadził do kultu swej osoby, świadczy o jego nieudolności. Bo czy jest to władca prawy, taki, który do władzy doszedł dzięki zamordowaniu mnóstwa ludzi, a także mordujący wielu ludzi, aby tą władzę utrzymać? Również chęć pomocy biedniejszej części społeczeństwa, poprzez walkę z burżuazją doprowadziła do kryzysu ZSRR. Zresztą chęć ta zapewne była podyktowana tylko koniecznością zdobycia ludzi, którzy gotowi byli go poprzeć, a klasa robotnicza była klasą najliczniejszą, nie dziwi więc fakt, że właśnie o interesy tej grupy ludzi walczył Stalin. Nie uważam też, aby czymś pozytywnym była chęć podbicia innych państw, podczas gdy nie umie się nawet poradzić ze swoim własnym.
Niestety na przestrzeni lat mogliśmy zauważyć jeszcze wielu władców pokładających w sprawowanym urzędzie nadzieję zrealizowania własnych pragnień i chorych idei, dowartościowania się dzięki budzonemu respektowi i strachowi. Nigdy nie prowadziło to do żadnej pozytywnej zmiany, czy rozwiązania problemów, z którym borykało się państwo. Wręcz przeciwnie, zazwyczaj pogłębiało kryzys oraz odbijało się nie tylko na kraju rządzonym przez tyrana.

Inna kwestię stanowi to, czy władca rzeczywiście jest zły, czy jest zły w mniemaniu tylko grupy osób. My jednak nie bierzemy dziś pod uwagę tej drugiej możliwości, gdyż to oczywiste, że zawsze znajdzie się pewna grupa ludzi, która ma inne poglądy niż rządzący, przez co będzie szukała każdego, nawet najmniejszego powodu, aby doprowadzić do obalenia jego planów, podważenia przekonań, a wreszcie do zniesienia go z „tronu”. Rozważajmy tylko kwestię władców, którzy nawet nie dopuściliby do tego, aby w ogóle ktokolwiek, kto ma odmienne poglądy od nich, a raczej, kto się do takich poglądów przyznaje, stąpał po Ziemi.

Cóż jednak zrobiłby nawet najgroźniejszy władca bez swej przybocznej gwardii nieustraszonych rycerzy? Rycerzy zdolnych poświęcić swoje życie w imię swego pana, którego ideologia zazwyczaj staje się także ich ideologią, za którą walczą też w swoim imieniu? Ludzie tacy stanowią przeważnie główną siłę wykonawczą większości planów rządzącego. Niczym tresowane zwierzątka są zdolni wykonać każde polecenie, bez wnikania w przyczyny i konsekwencje tego, co robią. A konsekwencje są przecież czasem dotkliwe także dla nich, nic nie mówiąc już o wybrykach takich, jak walczący za wiarę muzułmanie-samobójcy, gotowi zginąć w imię swego boga (a może tylko rzeczywistego władcy?). Także „rycerze”, wspomnianych przeze mnie wcześniej, panów wykazali się bardzo małą wyobraźnią, ślepo wykonując rozkazy, prowadzące do śmierci kilku milionów ludzi. Niewątpliwie przyznają mi państwo rację, że wyzbycie się tak dużej ilości humanitaryzmu, co pozwalało na dokonywaniu mordów na bezbronnych, bogu ducha winnych ludzi, musiało być nie lada wyczynem. Można tu mówić nawet o pewnym rodzaju „niezłomności”. Czy jednak za to należeć ma się im uznanie? Chyba raczej nie, nie ma tu przecież mowy o walczeniu w jakiejkolwiek słusznej, z obiektywnego punktu widzenia, sprawie.

Wróćmy jednak do sprawy jakże dla nas aktualnej, mianowicie, do wojny w Iraku. Chyba wszyscy znamy korzenie i przebieg konfliktu: bezduszny terrorysta oraz jego reżim i dyktatorskie stanowisko, zdobyte dzięki przekrętom i zastraszaniu kontra najmocniejszy i najdzielniejszy rycerz naszego świata, wraz z nieśmiało wspomagającymi go pomocnikami. Czyli krótko: Saddam Husajn przeciwko Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom. Rozsądek nakazuje nam uznać za tą złą stronę Husajna. Ale czy tylko? Nikt przecież nie wie, o co właściwie walczy prezydent Bush – o bezpieczeństwo, czy, jak coraz częściej się mówi, złoża ropy naftowej w Iraku? Czy rzeczywiście kieruje nim szczera troska od dobro i przyszłość świata, wyzwolenie narodu irackiego spod panowania dyktatora, czy może chęć zgarnięcia ogromnej sumy pieniędzy? Czy w imię którejkolwiek z tych racji maja prawo ginąć niewinni, bezbronni ludzie, oraz rycerze zmuszani do wykonywania rozkazów swoich władców? Czy władca ma prawo lekceważyć sobie zdanie swego ludu, który kategorycznie sprzeciwiał się podjęciu działań wojennych? Może warto byłoby się zastanowić czy nie ma innego sposobu na obalenie rządów Husajna, który jednak jest człowiekiem nieobliczalnym i zdolnym do wszystkiego, człowiekiem, z którym nie można żartować. Jednak nas bardziej interesuje to czy któryś z tych władców ma choć niewielką predyspozycje do tego, by być doskonałym, oraz czy ich „rycerze” zasługują na miano niezłomnych.

Kiedy odpowiemy sobie na te pytania, jak na dłoni będzie widać, czy rzeczywiście władcy doskonali są potrzebni. Spróbujmy najpierw określić cechy, jakimi taki władca miałby się odznaczać. Władca doskonały to zapewne taki, który troszczy się o swoje państwo i jego społeczeństwo. Powinien robić to raczej bezinteresownie, nie zważając na korzyści, wynikające z bycia dobrym władcą. Powinien być dobroduszny, sprawiedliwy, bezstronny, ale też trochę surowy i konsekwentny. Powinien przede wszystkim skupić się na bezpieczeństwie swojego narodu, a nie mieszać się w konflikty z innymi państwami, narażając przez to swój kraj. Powinien być rozważny, pochopnie nie podejmować decyzji, które w przyszłości mogą stworzyć poważne kłopoty. Mając na uwadze dobro ludzi, powinien wyzbyć się głupich pomysłów i chorób psychicznych, co powinno się tyczyć szczególnie pana Saddama, gdyż o jego niekompetencji jako władcy świadczą chociażby wypowiedzi Irakijczyków: nie możemy doczekać się, kiedy Saddam Husajn zostanie odsunięty od władzy, a my wyswobodzeni spod jego reżimu. Jak widać niewielu znajdzie się władców, którzy będą odpowiadać takiemu kanonowi, o ile w ogóle jakiś się znajdzie, a niestety podejrzewam, że nie. Nie ma już teraz chyba nikogo, kto mógłby pełnić rolę władcy rządzącego tak, by mieć na względzie przede wszystkim dobro kraju, a nie siebie samego. Dlatego można podzielić władców na takich, którzy mają więcej cech negatywnych lub pozytywnych, większość z nich w końcu stara się być dobrym władcą, ale do ideału brakuje im daleko.

Natomiast, co powinno charakteryzować niezłomnego rycerza? Zapewne odwaga rozsądek i honor. Na przykładzie żołnierzy irackich widać skutki zapomnienia o tych trzech rzeczach. Bo chyba nie jest czymś honorowym przebieranie się za cywilów i atakowanie z zaskoczenia? Nie dość, że ci „rycerze” sami szargają sobie opinię, to jeszcze narażają na śmierć zwykłych ludzi, którzy przez przypadek mogą być wzięci za wojskowych. Przyznają państwo, że postępowanie co najmniej nierozsądne? Ponadto za bestialskie zachowanie należy uznać strzelanie do ludności cywilnej, chcącej wydostać się z ostrzeliwanego przez wroga miasta, czy też pokazywanie w telewizji jeńców wojennych. Można usprawiedliwić to tym, że ci żołnierze to fanatycy, gotowi zrobić wszystko dla swego władcy, lecz czy można wtedy mówić o niezłomnym rycerzu, podczas gdy ten nawet sam nie myśli, wykonując rozkazy, które każą mu się wyzbyć resztek humanitaryzmu i honoru, czyli przywar dla prawdziwego rycerza najważniejszych? Całe szczęście żołnierze „stojący po drugiej stronie barykady” bardziej nadają się na niezłomnych rycerzy, mimo, że także muszą wykonywać rozkazy, czują się z tego względu źle, sami przyznają, że ciężko jest im w ogóle patrzeć na zabitego żołnierza w cywilnym ubraniu, nawet jak chwilę wcześniej kierował w ich kierunku karabin. Prawda, że tu widać już znacznie szlachetniejszą postawę?
W całym tym natłoku wojny pocieszeniem jest fakt, że istnieją także „rycerze” walczący w znacznie bardziej słusznych sprawach niż rozbrojenie z bomb, czy zajęcie szybów naftowych. Mam tu na myśli ludzi walczących o pokój, prawa zwierząt i ludzi itp. Ludzi, którzy chcą zwyciężyć, nie granatem czy karabinem, lecz na drodze pokojowej rozmowy lub demonstracji. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy konflikt da się rozwiązać w ten sposób, ale kto wie, czy gdybyśmy się nie postarali to by się to nie udało?

Jak więc widać, gdyby świat miał na swych „tronach” władców doskonałych można byłoby uniknąć wewnątrzpaństwowych konfliktów i kryzysów, a także międzynarodowych rozlewów krwi, wywołanych przez prymitywne żądze, którymi absolutnie nie powinien się kierować człowiek, który jest odpowiedzialny za losy całego narodu. John Lennon i Yoko Ono powiedzieli: wojna może się skończyć, jeśli my tego chcemy. Najwyraźniej strony toczące ją widzą w tym jakieś korzyści, a już to źle o nich świadczy.

Zapewne zastanawiają się Państwo, dlaczego mówiąc o złych władcach, podałam za przykład ludzi, którzy odcisnęli tak wielkie piętno, na historii i ludzkości? Dlatego, że dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że nikt nie jest doskonały i od nikogo nie można tego oczekiwać. Wybrałam więc władców jak najbardziej nacechowanych niedoskonałością, gdyż reszta, czyli ci, którzy starają się być dobrzy, ma zapewne cechy zarówno negatywne jak i pozytywne, czyli przedstawia obraz zwykłego człowieka. Natomiast przykłady Hitlera, Stalina czy Husajna, miały za zadanie uzmysłowienie Państwu, co władza może zrobić z człowiekiem, bądź człowiek z władzą. Bo czy aby ziściły się marzenia człowieka, któremu niesłusznie włożono koronę na głowę, musi odpowiadać za to tylu ludzi? Czy doskonały władca mógłby do tego dopuścić? Niezgodzić się też można z moją niechętną postawą wobec żołnierzy irackich, którzy przecież tylko wykonują wydane rozkazy. Jednak niech Państwo zauważą, że każdy człowiek ma swój rozum. Czy my, jako normalni ludzie, nie oczekujemy od nich choć odrobiny litości i szacunku dla istnienia ludzkiego?! Czy zasady postępowania, jakimi się kierują, da się jakkolwiek dopasować do kodeksu rycerskiego?

Podsumowując cały mój wywód, nasuwa nam się już tylko jedna odpowiedź: TAK! Świat potrzebuje doskonałych władców i niezłomnych rycerzy, pod warunkiem, że nie będą oni dążyć do doskonałości po trupach, kosztem innych, pod warunkiem, że zachowają rozsądek i świadomość, co jest dobre i dla kogo. Jeśli nawet tą doskonałość i niezłomność osiągnąć jest tak trudno, to można się przecież starać. Władcy muszą pamiętać o tym, że władza nie czyni z nich bogów, że stając się głową państwa, biorą na siebie olbrzymi ciężar – zapewnienie podwładnym bezpieczeństwa, godności i w miarę dostatniego życia, a nie poświęcanie ich w imię swych chorych ideologii. Natomiast rycerze niech pamiętają o tym, że nie należy bezwzględnie wykonywać tego, co każą im głowy państwa, że nie zawsze ich decyzja jest zgodna z ogólnie przyjętymi zasadami moralności. Muszą pamiętać, że nie można być tylko bezmózgimi narzędziami w rękach jakiegoś wariata, myślącego tylko pod kątem swojej ideologii, religii itp. A my postarajmy się nie dopuścić, do tego aby u władzy znaleźli się ludzie zupełnie do tego niekompetentni i życzmy naszemu światu, aby rządziły nim słuszne uczucia, szacunek, rozsądek i tolerancja, bo to są doskonali władcy.
Dziękuje Państwu za przybycie oraz za poświęconą uwagę.
2 5 2