Odpowiedzi

2010-02-02T15:54:55+01:00
20.lipiec. 2010r.
Dawno nie pisałam, ale miałam tyle na głowie. Lecz teraz muszę podzielić się z Tobą niesamowitą przygodą.Wylądowałam na Marsie. Spotkałam zielone ufoludki, które ze mną często gawędziły. To była niesamowita przygoda, której nie zapomnę do końca swojego życia.
2010-02-02T16:53:22+01:00
01 luty 2010


Ten dzień zapamiętam na długo. Stało się coś niezwykłego. Zaczął się jak zwykle, jednak od rana miałam uczucie jakby miało się zdarzyć coś co pozwoli mi zapamiętać ten dzień na długo. Rano poszłam do szkoły. Lekcje trwały do godziny 15.00. Gdy wróciłam, zjadłam obiad i poszłam do pokoju aby odrobić lekcje. Kiedy przekroczyłam próg drzwi, znalazłam się w całkiem innym miejscu. Kręciło mi się w głowie i miałam wrażenie że przebyłam długą podróż.
Dookoła wszystko wyglądało jak pustynia, jednak na niebie widać było dużo planet i gwiazd.Po jakimś czasie usłyszałam dziwne głosy i ujrzałam dwa stworki podążające w moją stronę. Nie miałam się gdzie schować więc nie uciekałam tylko czekałam na ich reakcje. Jeden z nich przyglądał mi się bardzo długo, po czym podszedł i wydał dziwny odgłos. Wydawało mi się że próbuje się ze mną porozumieć, ale jego głos był tak śmieszny że nie mogłam się powstrzymać i wybuchłam głośnym śmiechem. Gdy przestałam, obydwa stworki zaczęły się chicholić, po czym złapały mnie za ręce i prowadziły gdzieś przed siebie.
Nagle, na niebie ujrzałam piękną drogę mleczną. Była piękna. Naprawdę piękna. Przyglądałam się jej z zachwytem. W oddali zaś zauważyłam spadające gwiazdy. Moi towarzysze tłumaczyli mi coś swoimi piskliwymi głosikami, ale nie potrafiłam ich zrozumieć. Widok naprawdę był niesamowity. Nagle poczułam że jeden z nich ciągnie mnie w drugą stronę. Gdy się odwróciłam, napisał na piasku: ,, MARS". Wtedy zrozumiałam gdzie jestem. Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się do niego. Długo oglądałam mleczną grogę i inne, w tym spadające gwiazdy. Piasek znajdujący się na tamtej planecie był tak ciepły, że gdy się na nim położyłam, poczułam się bardzo śpiąca. Po kilku minutach obudziłam się. Znajdowałam się już w moim pokoju. Dopiero po pewnym czasie dotarło do mnie , że to był sen. Ale dla mnie nigdy nie będzie on zwykłym snem. Nie da się opisać tego co tam ujrzałam. To naprawdę cos pięknego, mimo że stworzyła to tylko moja wyobraźnia. Wierzę, że kiedyś znów przyśni mi się MARS i piękna droga mleczna.
2010-02-02T19:54:09+01:00
1.02.2010
Na Marsie jesteśmy od okolo 5 dni wowczas, spotkaliśmy wiele zdziwiajacych nas zjawisk. Dotarliśmy z moja zaloga do tajemniczej budowli- chyba UFO, w środku znaleźliśmy pelno kości, co wynikalo, że już ktoś tu był lub kosmici są do nas podobni. Przebadanie tego istnego labiryntu zajęło nam kilka dobrych dni.
Po południu, po dokladnym zbadaniu całego pomieszczenia, odkryliśmy coś.Był to najprawdopodobniej jakiś grobowiec. Znajdowało się w nim wielkie ciało i dużo czegoś, co świeciło się na jaskrawo-blekitny kolor, przypominało mi to zamrozona wode. Nagle zaczęło robić się bardzo ciemno. Światło przestało docierać do nas. Z ziemi wyłoniły się jakieś stwory-jakby małpy i w nieznany nam sposób nas uśpiły. Po przebudzeniu, wszystkich strasznie bolały kości i miesnie. Malpy zniknely, a wraz z nimi wielkie cialo z grobowca. Na dnie pustej krypty zauważyliśmy jakieś klape w podlodze , postanowiliśmy to zbadać. Po dłuższej wędrówce malym korytarzem, doszliśmy do nowego pomieszczenia, w środku zastaliśmy bardzo dużo grobowcow. Nagle wyszly z nich dziwne stwory. Stoczyła się bitwa. Pokonalismy wszystkie potwory wrogo do nas nastawione. Nie obyło się bez ofiar także z naszej strony. Z całej grupy została tylko nie liczna grupka. Przeszukaliśmy cale pomieszczenie. W grobowcu znalezlismy malpe ale ten dziwny stwor byl do nad przyjaznie nastawiony.Rozmawiając z nim, zleciało nam większość popołudnia. Ufoludek, wyjawił nam całą prawdę. Według Marsjan, to ich rasa stworzyła Ziemię i cały wszechświat, że są oni potomkami samego stwórcy i że to właśnie jego widzieliśmy w grobowcu. Powiedzial tez ze ich pan moze spelnic ich zyczenie.Nazywal sie Pan Swiat. Po wysłuchaniu tego Marsjanin dał nam klucz pasujący do wszystkich zamkniętych drzwi w budynku. Nie tracąc czasu czasu, ruszyliśmy w poszukiwanie Pana Swiata. Idąc przez długi, ciemny tunel dotarliśmy do wielkich złotych wrót, włożyłam klucz i przekręciłam go. Wrota się otworzyły. Nagle za nami pojawily sie te dziwne malpy. Biegliśmy bardzo szybko, ale horda malp i tak nas doganiała. Gdy pan swiat ich zobaczyl jednym spojrzeniem zamienił ich w kamienne posągi, które teraz były ozdobą komnaty. Wszędzie nastała grobowa cisza, Pan Świata zapytał się nas, z jaką prośbą do niego przychodzimy, my na to, żeby sprowadził nas z powrotem na ziemię. On nam pomogl i juz chwile potem bylismy w swoich domach.

pozdrawiam :))