Odpowiedzi

2010-02-03T15:47:59+01:00
Dzień 21.03.2009r.

Tego dnia w szkole było mi ciężko z powodu dużej ilości lekcji oraz sprawdzianów na których je miałem. Musiałem się do nich dużo uczyć i poświęcać większość czasu na przesiadywanie przy książkach. Nie jestem kujonem więc niechętnie to robiłem, ale wiedziałem, że ten jedyny raz muszę się pouczyć, ponieważ byłem zagrożony z tego przedmiotu(wpisać jaki to przedmiot). Wiedziałem również, że moja klasa się dobrze do niego przygotuje, więc nie chciałem wyjść na nieuka i wziąć się w garść. Ten dzień dobrze utkwił w mojej pamięci, ponieważ jak się okazało dostałem pozytywną ocenę i miałem szansę wyjść z ciężkiej sytuacji w jakiej byłem dzięki temu, że tej jeden jedyny raz chciałem się nauczyć i wierzyłem w to, że potrafię się nauczyć, bo koledzy mi powtarzają ,,Nauka to do potęgi klucz''.
19 4 19
A kto zbierze dużo kluczy zostaje wodnym. XD
Woźnym
Najlepsza Odpowiedź!
  • Użytkownik Zadane
2010-02-03T15:48:14+01:00
Geografia, biologia, historia, fizyka, angielski... Dzień zapowiadał się naprawdę ciężko, żeby nie powiedzieć "źle". Tuż przed dzwonkiem miałam kompletną pustkę w głowie i wciąż nurtujące pytanie: zgłosić nieprzygotowanie? Niepewność ze mną nie wygrała-postanowiłam tylko modlić się, aby w dzienniku nie zagościła dziś żadna jedynka, a nieprzygotowanie zatrzymałam na później. Kiedyś napewno będzie bardziej potrzebne niż dziś, a to przecież dopiero początek nowego semestru. Pierwsza lekcja minęła szybko i , co najważniejsze, bez jedynki. Zbliżała się kolejna lekcja, na którą nic się nie nauczyłam. Znów zawitał stres i niepokój. Byłam pewna, że pójdę do odpowiedzi, widziałam to w oczach nauczycielki. Postanowiłam jakoś się wymigac i gdy spojrzała na mnie swoim przeszywającym spojrzeniem udałam, że jestem smutna i bardzo boli mnie głowa. Być może wyczuła, że nie umiem, a może udało mi się ją wkręcić.. Przede mną były kolejne trzy lekcje męki. Było już 10 minut po dzwonku, a po nauczycielu od historii ani śladu. Nagle słyszę:"Nie dojechał, zasypało drogę. Idziemy na świetlicę!." Kolejny fart w tym dniu.. Poszliśmy więc na świetlicę. Wszyscy zaczęli grać w piłkarzyki, w karty i różne inne gry planszowe, a ja jedna wyciągnęłam podręcznik do chemii i zaczęłam się uczyć. Miałam dość niepewności i stresu na kolejnych lekcjach. I chyba to uratowało mi życie. Była kartkówka-wszystko napisałam! Wszyscy śmiali się ze mnie na świetlicy, że się uczę-teraz ja mogę śmiać się z nich.. Teraz już nawet angielski nie mógł popsuć mi humoru. Nauczycielka i tak nie miała zamiaru pytać, oddała tylko kartkówki z poprzedniego tygodnia. Dostałam 5! I oto kolejna dobra wiadomość tego dnia...
20 4 20