Odpowiedzi

2010-02-06T12:43:18+01:00
Gdy Becky się ostrożnie odwróciła, leżała przed nią brzoskwinia. Odtrąciła ją, Tomek delikatnie znów ją podsunął. Odtrąciła ją znowu, ale już- z mniejszą niechęcią, a Tomek cierpliwie jeszcze raz przesunął brzoskwinię. Zostawiła ją tam, gdzie leżała. Napisał na tabliczce: „Proszę cię, weź, mam więcej". Dziewczynka zerknęła na tabliczkę, ale nie dała odpowiedzi. Wtedy Tomek zaczął coś rysować na tabliczce, zasłaniając lewą ręką swe dzieło. Przez chwilę nic ją to nie obchodziło, ale wkrótce zwykła ludzka ciekawość zaczęła się nieznacznie objawiać. Chłopiec pracował dalej, jak gdyby nigdy nic.
Dziewczynka nieśmiało zerknęła na tabliczkę, ale on udawał, że nic nie zauważył. Wreszcie uległa i szepnęła niepewnym głosem:
- Pokaż!
Tomek odsłonił nieudolną karykaturę domu z dwoma szczytami dachu i wychodzącym z komina dymem w kształcie korkociągu. Dziewczynkę bardzo zainteresowała praca Tomka i zapomniała o wszystkim. Gdy skończył, przyjrzała się rysunkowi i szepnęła:
- To bardzo ładne. Narysuj człowieka.
Artysta narysował przed domem człowieka, podobnego do olbrzymiego dźwigu. Człowiek ten mógł spokojnie przejść ponad domem. Ale dziewczynka nie była surowym sędzią. Potwór przypadł jej do gustu i szepnęła:
- Świetnie! Zrób jeszcze mnie.
Tomek namalował coś podobnego do piaskowego zegara z głową jak księżyc w pełni i słomkami zamiast rąk i nóg. Rozcapierzone palce uzbroił w potężny wachlarz.
- Ach, to śliczne! - rzekła dziewczynka. - Chciałabym tak umieć rysować!
- O, to nie sztuka - szepnął Tomek - mogę cię nauczyć.
- Doprawdy? Kiedy?
- W południe. Czy idziesz do domu na obiad?
- Zostanę, jeśli chcesz.
- Dobrze, zrobione. Jak się nazywasz?
- Becky Thatcher. A ty? Ach, prawda, wiem: Tomasz Sawyer.
- Tak się nazywam, gdy dostaję lanie. Kiedy jestem grzeczny, na imię mi Tomek. Ty będziesz mnie nazywała Tomkiem, prawda?
-Tak.
Znów zaczął coś smarować na tabliczce, kryjąc się z tym przed dziewczynką. Ale ona już się nie odwracała. Poprosiła, żeby pokazał. Odpowiedział:
- O, to nic takiego!
- Nie wierzę.
- Ależ nic. Nie będziesz chciała na to patrzeć.
- Przeciwnie, bardzo, bardzo chcę. Proszę pokazać!
- A nie powiesz?
- Nikomu. Naprawdę, naprawdę... słowo!
- Nie powiesz nikomu? Nigdy, aż do śmierci?
- Nie, nigdy nikomu nie powiem. A teraz pokaż!
- O nie, nie będziesz chciała na to patrzeć!
-Jeśli tak myślisz, to sama zobaczę, Tomku! -i położyła rączkę na jego ręce. Nastąpiła mała utarczka. Tomek udawał, że się naprawdę opiera, ale pomału usuwał rękę, odsłaniając napis: „Kocham cię".
- Ach, wstrętny! - Dała mu lekkiego klapsa, ale zarumieniła się i widać było, że jest zadowolona.
Właśnie w tej chwili chłopiec poczuł, że jakieś straszne kleszcze zaciskają się powoli wokół jego ucha i coś ciągnie go mocno do góry. W ten sposób pod huraganowym ogniem szyderczego śmiechu Tomek został przeprowadzony przez całą klasę i znów znalazł się na swym starym miejscu. Nauczyciel stał' nad nim przez kilka straszliwych chwil, ale wreszcie bez słowa wlazł na swój tron. Choć ucho Tomka piekło, radowało się jego serce.
Gdy w klasie znów zapanował spokój, Tomek usiłował rzetelnie wziąć się do nauki, ale zamęt serca był zbyt wielki. Gdy przyszła na niego kolej czytania, strzelał same byki. Potem na lekcji geografii zamieniał jeziora w góry, góry w rzeki, rzeki w lądy stałe, tak że znów zapanował chaos jak przed stworzeniem świata. W dyktandzie strzelał byki w dziecinnie łatwych słowach, tak że spadł w klasie na ostatnie miejsce i oddał blaszany medal, który w nagrodę za dobrą pisownię nosił z dumą przez kilka miesięcy.