Odpowiedzi

2010-02-05T15:55:06+01:00
Była świetą ponieważ chociaż nie wiedziała, co ją w życiu spotka, ale chciała je przeżyć zgodnie ze słowami swej ulubionej świętej Marii Goretti: „Życie jest piękne, kiedy poświęcone jest wielkim ideałom. Aby móc osiągnąć ten wielki ideał, potrzeba umieć oddać życie”. Ustaliła sobie zatem jasny program życia duchowego, który można streścić w trzech słowach: modlitwa, działanie i poświęcenie. Mając na uwadze modlitwę, mówiła: „W życiu apostoła nie powinno być dni, w których brakuje czasu na chwilę skupienia u stóp Jezusa. My musimy dawać ludziom to, co Boże, a nie to, co ludzkie. Jest rzeczą oczywistą, że aby dawać, trzeba najpierw posiadać. A zatem musimy być zjednoczeni z Bogiem. Im większe jest pragnienie, by dużo dawać, tym częściej trzeba czerpać ze źródła, którym jest Pan Bóg”. Joanna uważała, że zaangażowanie w życie Kościoła nie jest sprawą wyłącznie osób duchownych i papieża. Każdy powinien być świadkiem. Natomiast tego, jak się poświęcać na co dzień, nauczyła się od swoich rodziców (obydwoje zmarli w 1942 roku), którzy podjęli trud wychowania trzynaściorga dzieci. Każde z rodzeństwa Joanny otrzymało nie tylko doskonałe wykształcenie, ale – co o wiele ważniejsze – tyle miłości, że wszyscy już jako ludzie dorośli sami podjęli służbę na rzecz innych.
Marzeniem Joanny było pójść w ślady swojego starszego brata Alberta, który wyjechał na misje do Brazylii. Okazało się jednak, że i w tym wypadku Pan Bóg miał głos decydujący. Joanna podjęła nawet – jak się jej wydawało – stosowne kroki: ukończyła studia medyczne, zrobiła dwie specjalizacje, rozpoczęła praktykę lekarską, poszła na kurs języka portugalskiego, angażowała się w działalność Akcji Katolickiej oraz w pracę charytatywną w Stowa¬rzyszeniu św. Wincentego i dużo, dużo się modliła, bo „czuła”, że ma zostać świecką misjonarką.
Miała w zwyczaju konfrontować swoje plany ze wskazówkami kierownika duchowego. Otrzymała od niego radę, że ostateczną decyzję powinna podjąć po odprawieniu nowenny. Tak też uczyniła i... proces rozeznawania powołania trzeba było rozpocząć od nowa. Nie było to łatwe, ale ponieważ Joanna zawsze uważała, że żadnego powołania nie można na Bogu wymuszać, dość długo poszukiwała właściwej drogi życia. Przyznała później szczerze, że był to dla niej prawdziwy czas niepewności i duchowej rozterki...
Joanna nie była mistyczką, jej świętość była – można rzec – zwyczajna, nie naznaczona nadprzyrodzonymi wydarzeniami, ale tego ranka, gdy wyszła z zapaści, wyznała mężowi: Piotrze, teraz jestem już uzdrowiona. Piotrze, jestem już poza wszystkim i czy ty wiesz, co widziałam? Pewnego dnia opowiem ci o tym. Ale ponieważ byliśmy zbyt szczęśliwi, żyliśmy zbyt dobrze z naszymi cudownymi dziećmi, pełni zdrowia i łaski, ze wszystkimi błogosławieństwami nieba, zostałam odesłana tu ponownie, aby jeszcze trochę pocierpieć, ponieważ nie jest dobrze stanąć przez Panem Jezusem bez wielu cierpień.

Joanna uczy chrześcijańskie matki całkowitego oddania woli Bożej – oddania Bogu. Postepowania wedlug zasady: „Wszystko dla Ciebie, mój Boże, moja największa miłości, kiedy coś czynię, cierpię i myślę. W każdym moim oddechu pragnę ofiarować Tobie moją duszę, poświęcić Ci moje serce i niech wzrasta we mnie ogień Twojej Boskiej Miłości... Kochany Jezu, w pięknym Twoim sercu pragnę schronić się, a w moim sercu pragnę uczynić mieszkanie dla Ciebie i chcę żyć i umierać na zawsze, nie opuszczając nigdy Ciebie. Będąc wdzięczna i wynagradzając moje przeszłe niewierności, Tobie ofiaruję moje ubogie serce i wewnętrznie poświęcam je Tobie, mój Jezu, i pragnę z Twoją pomocą nigdy więcej nie grzeszyć”.