Odpowiedzi

2010-02-03T19:25:14+01:00
Wiał przez nie silny wiatr. Nie miałem już siły by wstać i je zamknąć gdyż temperatura była zbyt niska. Siedząc w jakimś opuszczonym budynku zastanawiałem się co ze mną będzie gdyż nie miałem dokąd pójść. Po chwili wstałem i zamknąłem okno i stanowczym krokiem zwróciłem sie w kierunku domu opieki mając nadzieje na przyjecie mnie tam. Z chęcią zostałem tam przyjęty i dożyłem w nim do dzisiejszej starości mego życia.. :):)
2 5 2
2010-02-03T19:33:23+01:00
Na dworze było zimno nagle otworzyło się okno. Zerknęłam więc w jego stronę. Ku mojemu zaskoczeniu ujrzałam w oknie swojego kolegę z klasy Wacka. Mieszkam na pierwszym piętrze, dlatego zdziwiło mnie to, co zobaczyłam. Wacek widząc moje
zdziwienie zaczerwienił się i chyba lekko zdenerwował. Jako, że jesteśmy pokłóceni od wielu tygodni, nie mamy zwyczaju ze sobą rozmawiać, dlatego też nawet nie zapytałam go co robi w moim oknie. Nagle do mojego pokoju wpadł pies, wskoczył na parapet i ups! tyle widziałam Wacka...
1 5 1
2010-02-03T20:30:52+01:00
Na dworze było zimno,nagle otworzyło się okno. Do mojego pokoju wleciał chłód. Pospiesznie zamknęłam okno.Ona znów sie otworzyło,miałam dosc walki z nim.Stwierdziłam ,że pójdę do Anki.Założyłam kurtkę ,buty i wyszłam z domu. Na dworze było pusto.Nikt nie chodził,nie jechało żadne auto. Poszłam pod blok Anki i zadzwoniłam po nią domofonem.
-Dobry wieczór ,jest Anna?
-Nie,Ania poszła na przystanek autobusowy.
-Ale po co?-zapytałam zaciekawiona.Niestety juz nic nie usłyszałam w odpowiedzi. Musiałam z nią pilnie porozmawiać ,tak więc poszłam na najbliższy przystanek.
Zauważyłam ja od razu. Stała w oddali cała przemoknięta.Kiedy zaczęłam się do niej zbliżać zachowywała się tak jakby mnie nie widziała . Zaczęła biec w stronę lasu.Spanikowana poleciałam za nią krzycząc:
-Anka !Co ty stój!!!-nie miałam już siły biec kiedy się zatrzymałam ona też to zrobiła.Kiedy powoli do niej kroczyłam robiłą to samo w przeciwną stronę.Co jej jest?
Po długiej drodze jaką w ten sposób przebyłyśmy zatrzymałyśmy się na cmentarzu. Po co ona mnie tu zaprowadziła!!!Między nami przemykały cienie stworzone przez drzewa. Była pełnia księżyca. Oświetlał on wszystkie groby. Poczułam ,że moje nogi sie pode mną uginają. Byłam śmiertelnie wystraszona.Anak zdieła kaptur ze swoich włosów.
Omal sie zemndlałam. Jej oczy....ona nie miała oczów! Były same białka! Jej piękne ,zielone i wesołe oczy znikneły!!!!
-Nigdy nie znałaś prawdy.....-powiedziała swym pięknym melodyjnym głosem po czym rozpłynęła się w powietrzu.
Od tamtej pory już nigdy nie zobaczyłam swojej przyjaciółki w rzeczywistości,ale odwiedza mnei ona co noc w moich koszmarach....
1 5 1