Odpowiedzi

2010-02-03T21:30:18+01:00
Pewnego dnia, kiedy wybrałam się na wycieczkę rowerową za miasto z przyjaciółką Anią, spotkało mnie coś nieopisanego! A mianowicie:

Był to piękny, słoneczny dzień lata, wraz z przyjaciółką postanowiłyśmy wybrać się na wycieczkę rowerową za miasto. Wszystko poszło według planu. Wyciągnęłyśmy swoje rowery i wyruszyłyśmy.
Jadąc podziwiałyśmy kwitnące kwiaty i wąchaliśmy świeżo rosnącą trawę. Było cudownie. Śpiewałyśmy, wygłupiałyśmy się, cieszyliśmy się piękna pogodą. Nagle Ania zauważyła coś niezwykłego w polu skoszonej trawy i beznamysłu wskazała ręką na ten krajobraz. Wtedy noga zachwiała się, Ania straciła równowage i buummmm spadała z roweru! Nie wiedząc co robić podeszłam do leżącej na asfalcie Ani i chciałam jej pomóc się podnieść. Zauważyłam że jej oczy są zamknięte serce waliło mi jak młotem. Nie wiedziałam co robić, pierwszą moją myślą było to że Ania nie żyje! Wystraszona próbowałam zadzwonić po jej rodziców, niestety tutaj przed małą wioską nie było zasięgu! Nie wiedziałam co zrobić. Wreszcie ukazał się w dali jakiś znany mi samochód. To był lekarz naszej miejscowości, z lekko uspokojenia zaczęłam machać dłonią, by się zatrzymał. Szczęście i auto stanęło koło mnie. Wysiadł doktor! Ja nie wiedząc co mówić rzekłam: Ania nie żyje, przewróciłą się i nie żyje! Wtedy lekarz zaśmiał się cichutko i uspokoił mnie zapewniając że Ania tylko zasłabła i straciłą przytomność. Uspokoił mnie że to nic takiego i że jak następnym razem będę podejrzewała że ktoś umarł to bym sprawdziła czy oddycha.
Po chwili Ania przebudziła się i wyglądała jakby nic się nie stało, jak nowo narodzona! Kamień spadł mi z serca jak ją ujrzałam! Rzuciłam się naszyje i obdarowałam mocnym uściskiem.
Tego dnia nie zapomnę do końca życia. Dobrze że wszystko szczęśliwie się skończyło. A teraz z Anią miło wspominamy tę wyprawę i mamy przygodę!




To na tyl . Powinno wystarczyć. Pozdrawiam ;-)