Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-02-04T10:18:12+01:00
Drogi przyjacielu.
W tym liście chciałbym Ci wyjaśnić przyczynę mojego powrotu na asteroidę do Róży. Opuszczając Cię tak bez słowa wytłumaczenia czułbym się źle, tym bardziej, że przez 8 dni byłeś moim jedynym przyjacielem i towarzyszem w poszukiwaniu studni z wodą.
Na początku opowiem Ci historię przybycia róży na moją planetę. Codziennie o tej samej porze brałem grabię, wiaderko i rękawice i wyrywałem pędy baobabów. Ponieważ jeśli się zagapisz nigdy nie pozbędziesz się baobabu. Zachwaści całą planetę. Podziurawi korzeniami. A jeśli planeta jest zbyt mała, a baobaby są nader liczny, może dojść do rozerwania jej na strzępy. Pewnego dnia ku swojemu zdumieniu zobaczyłem młody pęd, który nie był podobny do innych. Był delikatny a zarazem dumny. Piękny i niezwykły. Zastanawiałem się czy to nie jest nowy gatunek baobabu, lecz na szczęście postanowiłem zaryzykować i zostawiłem tajemniczą roślinę. Krzaczek szybko przestał się rozwijać i zaczął wypuszczać kwiatek. Asystując przy wzrastaniu olbrzymiego pączka, czułem w głębi duszy, że wyłoni się z niego jakieś cudowne zjawisko. Nie myliłem się. Róża rozwinęła się pewnego dnia, niespodziewanie, oszałamiając mnie swoim pięknem. Pokochałem ją od razu. Pielęgnowałem ją, osłaniałem, podlewałem.
Lecz pewnego dnia nie wytrzymałem przestraszyłem się miłości, wziąłem poważnie słowa bez znaczenia i stałem się bardzo nieszczęśliwy. Teraz wiem, że powinienem ją sądzić według czynów a nie słow. Uciekłem z asteroidy i udałem się w długą podróż.
Jak wiesz pewnego dnia, już przebywając na Ziemi, przypadkiem znalazłem się w ogrodzie pełnym róż takich samych jak moja. Poczułem się nieszczęśliwy, ponieważ moja Róża zasugerowała mi, jakoby była jedyna swojego rodzaju we wszechświecie. A oto przecież stałem w ogrodzie gdzie znajdowało się z pięć tysięcy zupełnie podobnych róż.
Byłem zdruzgotany, rozczarowany i zły, ale tylko przez chwilkę, potem spotkałem lisa.
To właśnie lis wytłumaczył mi, dlaczego moja Róża była jedyna, jedyna w całym wszechświecie. Mimo że akurat sugerując mi to nie miała konkretnie tego na myśli to w pewnym sensie była jedyna. Była jedyną Różą dla mnie. Gdy wszedłem do ogrodu odruchowo pomyślałem o niej, gdy wieczorem patrzyłem w niebo zawsze rozważałem, co robi sama na asteroidzie, czy jest zdrowa, czy tęskni tak samo jak ja…To Lis uświadomił mi, jakie to ważne, że oswoiłem Różę, a ona oswoiła mnie.
Muszę już kończyć, ponieważ zbliża się czas mojego powrotu do Róży. Myślę, że dojrzałem do prawdziwej miłości. Mam nadzieję,że Róża także miała czas, aby przemyśleć sobie swoje zachowanie i się poprawić. Jestem wdzięczny lisowi i tobie, że pomogliście rozwiać mi tak wiele wątpliwości związanych z miłością do mojej ukochanej Róży.
Żegnaj
mam nadzieje że pomogłam