Odpowiedzi

2009-10-07T23:45:46+02:00
Dzisiaj idąc do szkoły spotkałem starego kolegę. Opowiedziawszy mu, co ciekawego dzieje się u nas w szkole, postanowił pójść tam ze mną. Wchodząc do szkoły, zauważyłem ogromny plakat. Przechodząc koło niego mało brakowało, a skręcił bym sobie kostkę, zahaczając o ostatni schodek przed drzwiami. Mój kolega poszedł odwiedzić starych belfrów. Ja, szukając klasy, błądziłem po całym budynku. W końcu przypadkiem natknąłem się na panią dyrektor, która zwróciwszy mi uwagę, iż nie ma mnie na lekcji, zaprowadziła mnie na nią. W klasie panowała zawierucha. Nauczycielka geografii schylając się, podnosiła coraz to nowe samoloty. W końcu oburzona krzyknęła:
- Jeżeli się nie uspokoicie, pójdę po panią dyrektor.
Cała klasa zamilkła, a pani, siadając na krześle, uśmiechnęła się zwycięsko.
- Dzisiaj w naszej szkole będzie cyrk. Będziecie cicho, pójdziemy.
Do końca lekcji panowała absolutna cisza. Po dzwonku, ustawiwszy się pod klasą, poszliśmy na boisko szkolne, gdzie ustawiony był ogromny namiot. Wszedłszy do środka, zauważyłem, jak przestronnie w nim jest. Na środku sceny stał dyrektor cyrku, który powiedział:
- Zaraz przyjdą to moi cyrkowcy! Będziecie mogli się od nich nauczyć kunsztu i zabawić się! Bawcie się dobrze!
Mówiąc to, otworzył drzwi na drugim końcu sali, przez które weszła gromada kolorowych i uśmiechniętych ludzi. Niektórzy jeżdżąc na monocyklu, żonglowali piłkami, inni prowadząc słonie, połykali ogień. Dzieci rozbiegłszy się, zaczęły naukę sztuki cyrkowej. Tak minął cały dzień w szkole.
1 1 1