Odpowiedzi

2010-02-04T19:11:09+01:00
Dzisiaj sobota jak zwykle rano prowadziłam psa na spacer , mojego kochanego Cezara!
Jak ja go kocham, ale nie tylko jego. Coś mi się wydaje, że mimo jednego spotkania z Kacprem coś do niego czuję. Czy to możliwe ? A może mi się tylko podoba ? Nie wiem.
Miłość przychodzi tak nagle, tak mi Paulina powiedziała.
Co ja dzisiaj przez cały dzień będę robiła. Zanudzę się na śmierć. Nagle zadzwonił mój telefon i to nie było sobie takie zwykłe połączenie, to dzwonił Kacper ! Co też chciał ode mnie, nie miałam pojęcia, więc nie pozostało mi nic jak tylko odebrać telefon. Zrobiłam to z wielką przyjemnością jak nigdy.
- Cześć - odezwał się ten dźwięczny głos, po którym moje serce zaczyna walić jak szalone.
- Cześć, co tam u ciebie ? - odezwałam się z lekkim drżeniem w głosie, ale chyba tego nie zauważył.
- Wiesz nie ma u mnie nikogo w domu, może ...- i tu się zawahał - wpadła byś do mnie, jak oczywiście masz czas ?

Czy ja mam czas !? Jak on może się o coś takiego pytać ! Ja zawsze o tym marzyłam !
Kocham Cie Skarbie ! - przemknęło mi przez myśl, głośno natomiast powiedziałam:

- Jeżeli nie będę przeszkadzać to z miłą chęcią przyjdę. - odpowiedziałam podekscytowana.
- Może o 16.30 wpadła byś ? - zapytał.
- Tak, przyjdę - odpowiedziałam bez żadnego zastanowienia.
- Ok, to do zobaczenia
- Papa - odpowiedziałam.

Na tych słowach zakończyła się nasza rozmowa. Pędziłam biegiem do domu. Pies nie mógł mi dorównać, tak szybko biegłam. Tym razem nie zamknęłam go w budzie. Musiał pilnować domu. Otworzyłam frontowe drzwi i pobiegłam do pokoju. Niestety na nieszczęście trzasnęłam drzwiami. Zaraz w nich pojawiła się mama.

- Kochanie czemu tak biegniesz ? Nawet psa nie zamknęłaś. - Zapytała i koniecznie chciała przeanalizować moje podniecenie, jak bardzo teraz wyraźne na twarzy.
- Mamo wychodzę do koleżanki - skłamałam - Chyba nie masz nic przeciwko ?
- Oczywiście, że nie - Spojrzała podejrzliwym wzrokiem.
- O której do niej idziesz ? - Zapytała nie tracąc czujności.
- O 16.30 - Odpowiedziałam tym razem już pewnie.
- Dobrze tylko nie siedź zbyt długo o 9.00 masz być w domu - Stanowczo powiedziała i zamknęła za sobą drzwi.
- Aaa ... i jeszcze jedno muszę wyjść za 15 min, podgrzej obiad siostrze.
- No dobrze - Powiedziałam.
Tym razem zamknęła drzwi na dobre. Więc tak Angela podgrzeje sobie obiad sama już jest na tyle dorosła. Natomiast ja zajmę się trochę sobą.
Otworzyłam szafę nie było w niej nic ciekawego, ale wzięłam ciemno niebieską bluzkę na szelkach, na której były lekko otwarte usta. Jak najbardziej prowokująca. Następnie czerwone stringi - obowiązkowo. Krótka spódniczka, no i już mam w co się ubrać.
Teraz buty, myślę, że najodpowiedniejsze będą moje granatowe baleriny.
No i już prawie jestem gotowa. Został makijaż. Na początku wymalowałam oczy czarną kredką. Potem powieki , następne w kolejności były rzęsy. Jeszcze trzeba było pomyśleć o błyszczyku. Wzięłam różowy, bo czerwony to moim zdaniem była by przesada. Zaczesałam moje delikatnie podkręcane ciemne włosy i zamknęłam za sobą drzwi. Na szczęście siostra nie pytała się o obiad i poszła do swojego pokoju.
Początkowo szłam główną drogą, potem z tego co mi Kacper mówił jeszcze w szpitalu należało skręcić w jakąś cichą uliczkę. O jest ! To chyba ta. Potem szłam jeszcze przez chwile i nagle zobaczyłam go stojącego na drodze. Taki nieziemsko piękny !
Czarne włosy, ciemna karnacja, czekoladowe oczy - to jest to czego mi trzeba.
Najwyraźniej był bardzo mną oszołomiony, nie wiedział, że mogę się pokazać od innej strony i stać bardzo kusząca, a jednak udało mi się. Kiedy do niego podeszłam przywitaliśmy się jak starzy znajomi.

Bardzo nieśmiało, ale jednak wziął mnie za rękę i zaprosił do domu. Kiedy weszłam poczułam od razu zapach pizzy, który mieszał się z zapachem męskich perfum.
Początkowo rozmawialiśmy jakby nigdy nic, ale potem stawał się coraz odważniejszy.
Aż stało się coraz bardziej zbliżaliśmy się do siebie, objął mnie w tali. Potem ręka zsunęła mu się niżej. Nasze usta zbliżały się coraz bardziej do siebie, początkowo tylko stykaliśmy się nosami, ale później pocałował tak delikatnie i z czasem coraz bardziej odważnie. W końcu pocałunek zmienił się w szaleństwo, przewrócił mnie potem zaczął rozpinać guziki w mojej bluzce. Kiedy byłam już do połowy naga wpiłam się w jego usta on za ten czas musiał poradzić sobie ze spódnicą. W końcu i ja już przestałam się bać z miłego kotka zrobił się niegrzeczny tygrysek, który pragnął namiętności, a przede wszystkim seksu. Zaczęłam i jego rozbierać. Potem on ściągnął moje stringi i zaczęła się prawdziwa przygoda. Wszystko działo się tak szybko. Kiedy zakończył jedną rzecz, próbował następną o wiele bardziej odważniejszą. Niestety zauważyłam, że robiło się już ciemno musiałam iść do domu. Ubraliśmy się na zakończenie dnia zjadłam trochę pizzy i Kacper odprowadził mnie do domu. Bardzo podniecona przyszłam do domu, rodziców jeszcze nie było. Miałam trochę czasu na własne przemyślenia i uspokojenie swojej zwierzęcej natury, która nadal chciała więcej. Jednocześnie gnębi mnie myśl, że przestałam już być dziewicą, ale jakie to ma teraz znaczenie w tym świecie co druga nastolatka nie jest dziewicą. Nagle wpadłam w panikę, zaczęłam szukać mojego kalendarzyka z zaznaczonymi miesiączkami, przecież ja to się nie zabezpieczałam !!
Mogę być w ciąży !! O Boże! Tragiczne myśli przechodziły mi przez głowę, co tu teraz robić ?.

Szukałam uporczywie kalendarzyka, aż znalazłam. Popatrzyłam na dni i odetchnęłam z ulgą. Nie było nic niepokojącego w zaznaczonych dniach, nie powinnam mieć dzieci.
Mama przyszła około 20.00 do domu. Starałam się zachować normalny codzienny wygląd, ale nie udało mi się na mojej twarzy widniały jeszcze dzikie instynkty, lecz mama ich chyba nie wyczuła. Umyłam się i przebrałam, położyłam do łóżka. Rozmyślałam nad całym dzisiejszym dniem, aż cichy sen przyszedł i do mnie ...
13 3 13
Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-04T19:15:47+01:00
Drogi pamiętyniku!
dzisiaj wszystko poszło nie tak. Rano spóźnilem się do szkoły i to wcale nie z mojej winy. Pomoglem starszej pani wyśiąśc z autobusu i podprowadziłem ja do klatki schodowej, ale wychowawwca nawet nie chcial sluchać usprawiedliwienia. na matmie dostalem jedynkę za brak zeszytu, ktory wczoraj pozyczyłem Wojtkowi, bo byl chory. dzisiaj znowu nie przyszedl do szkoły. Od matematycczki usłyszalem, że kombinuję. Po szkole zapomnialem wstapić do apteki i w domu nowa afera. Postanowiłem zamknąć się w pokoju i z nikim nie dyskutować... ale po chwili uslyszałem dzwonek do drzwi. Przyjechala ciocia Jadzie - ohom i ahom nie ma końca. Mam nadzieję, że jutro ten koszmr się nie powtórzy.
18 4 18
Dzięki
to się zdarzyło na prawdę?!