Odpowiedzi

2010-02-05T16:21:54+01:00
Było to między drugą a trzecią po południu. Zapowiadała się nudna lekcja języka polskiego. Wszedłem do klasy z ponurą miną. Uczniowie zagadywali mnie, aby uniknąć odpytywania z wiersza Czajkowskiego pt. " Pająk ". Pamiętam, że rozmawiałem z Zygierem - uczniem. Rozmawialiśmy o nauce w Warszawie, o książkach i o Mickiewiczu. Poprosiłem Zygiera, aby wyrecytował coś, co zna na pamięć. Uczeń zaczął słowami: " Nam strzelać nie kazano. Wstąpiłem na działo... ". Cała klasa i ja skupieni byliśmy na wierszu Adama Mickiewicz " Reduta Ordona ". W pewnej chwili jeden z uczniów wyszedł na korytarz i dał znak Zygierowi, aby mówił dalej. Uczniowie dziwili się ale słuchali uważnie, ja też. Me powieki jak zwykle były przymknięte, lecz wymykała się z nich łza i płynęła po mej bladej twarzy.