Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-02-06T13:12:15+01:00
Moja pryzjaciolka to pisala i mam to y jej stronki

Stan wojenny jest to jeden ze stanów nadzwyczajnych, polegający na przejęciu administracji przez wojsko. Został wprowadzony w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 na terenie całej Polski. Niejednogłośnie przyjęto go uchwałą Rady Państwa na polecenie Woskowej Rady Ocalenia Narodowego na czele z gen. Wojciechem Jaruzelskim. Oficjalnym powodem ogłoszenia stanu wojennego była pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju, której przejawami były m.in. brak zaopatrzenia w sklepach (także żywności) i reglamentacja (od kwietnia do października 1981 ponownie objęto systemem tzw. Kartek żywnościowych wiele istotnych towarów np. mięso, masło, tłuszcze, mąka, ryż, mleko dla niemowląt itd.), oraz zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego w kraju wobec zbliżającej się zimy. Rzeczywistymi powodami były obawy reżimu komunistycznego przed utratą władzy, związane z utratą kontroli nad niezależnym ruchem związkowym, w szczególności Niezależnym Samodzielnym Związkiem „Solidarność”, oraz walki różnych stronnictw w PZPR nie niemogących dojść do porozumienia w kwestii formy i zakresu reform ustroju polityczno-gospodarczego PRL. Istotny był gwałtowny spadek poparcia społecznego dla polityki komunistów, według badań OBOP już w czerwcu 1981 zaufanie do rządu deklarowało 24 % respondentów, działania KC PZPR aprobowało jedynie 6 % respondentów, a działania NSZZ "Solidarność" pozytywnie oceniało aż 62 % Polaków. Jednak za najważniejszy argument uznano groźbę interwencji zbrojnej przez pozostałe państwa Układu Warszawskiego. Przepisy stanu wojennego ograniczały podstawowe prawa obywatelskie, wprowadziły m.in. godzinę milicyjną (do maja 1982), zawiesiły działalność organizacji społecznych i związków zawodowych (niektóre rozwiązano, np. "Solidarność", Niezależne Zrzeszenie Studentów, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, ZASP, ZLP, w innych dokonano zmian w kierownictwie, np. w Stowarzyszeniu PAX). Zmilitaryzowano główne działy gospodarki, zakazano zmian miejsca pobytu, wprowadzono cenzurę korespondencji, tryb doraźny w postępowaniu sądowym. Działaczy Solidarności, opozycji politycznej oraz kilkunastu reprezentantów władzy sprzed sierpnia 1980 internowano (łącznie ok. 10 tys. osób), Pozostali na wolności działacze Solidarności w kwietniu 1982 utworzyli Tymczasową Komisję Koordynacyjną (Z. Bujak, F. Frasyniuk, W. Hardek, B. Lis) i podjęli działalność podziemną, organizując demonstracje (m.in. w Warszawie, Gdańsku, w Nowej Hucie w Krakowie) oraz strajki w fabrykach i kopalniach, tłumione przez Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej (ZOMO) nierzadko przy użyciu ciężkiego sprzętu bojowego (m.in. 9 zabitych górników w kopalni Wujek w grudniu 1981, ofiary śmiertelne w Lubinie w sierpniu 1982). Uczestników wystąpień protestacyjnych, działaczy konspiracji, członków Solidarności zwalniano z pracy, szykanowano, zniesławiano, nakłaniano do "deklaracji lojalności". Przy współpracy Służby Bezpieczeństwa prowadzono weryfikację pracowników sądów, oświaty, administracji, środków przekazu. Społeczeństwo w szerokim zakresie podjęło bojkot kontrolowanych przez władze organizacji i instytucji, powstał podziemny ruch prasowo-wydawniczy, niezależny obieg informacji (np. radio "Solidarność"). Szeroką akcję pomocy prześladowanym przez władze prowadził Kościół katolicki. Podziemną "Solidarność" moralnie i materialnie wspierały międzynarodowe organizacje (m.in. Międzynarodowa Organizacja Pracy) i centrale związkowe. USA zastosowały w stosunku do PRL sankcje ekonomiczne. Wobec pogarszającej się sytuacji gospodarczej (spadek produkcji, brak towarów na rynku, system kartkowej dystrybucji artykułów pierwszej potrzeby) i politycznej (presja międzynarodowej opinii publicznej) stan wojenny został zawieszony 31 grudnia 1982, zniesiony 22 lipca, 1983 (przy czym represyjne praktyki i część ustawodawstwa przetrwały do 1989), a w lutym 1992 Sejm uznał jego wprowadzenie za nielegalne. Sytuacja mojej rodziny w okresie stanu wojennego nie była zła. Mnie i mojej siostry nie było wtedy na świecie. Moi rodzice natomiast byli jeszcze dziećmi i nic istotnego nie pamiętają. Mój tata miał 14 lat zaś moja mama 12 lat. Wiedzą tylko tyle, że stan wojenny nie obejmował szkół. Jak każdy młody człowiek mogli się uczyć. Nie interesowali się polityką i sytuacją kraju, gdyż byli na to za młodzi i wielu rzeczy jeszcze nie rozumieli. Mają jednak świadomość, że życie w okresie stanu wojennego nie było łatwe i wyglądało trochę inaczej niż dziś. Najwięcej informacji o tym, jak moja rodzina żyła w stanie wojennym dowiedziałem się od dziadka i babci – rodziców mojej mamy. Okres stanu wojennego doskonale pamiętają gdyż byli już dorosłymi ludźmi. Dziadek miał 42 lata, zaś babcia 36 lat. Pracowali oni wówczas we Włocławskim Zakładzie Meblarskim. Nie żyło się im łatwo. Moment ogłoszenia stanu wojennego przez gen. Wojciecha Jaruzeleskiego pamiętają niemal wszyscy w mojej rodzinie. Był poranek wczesny. Mój dziadek jak zwykle włączył telewizor na program „teleranek”. Kiedy usłyszał w nim przemówienie W. Jaruzeleskiego wprowadzającego stan wojenny natychmiast przebudził wszystkich. Cała rodzina była wtedy w panice, gdyż obawiali się najgorszego – wojny. Później jednak okazało się, że to nie nastąpi. To historyczne przemówienie można było oglądać przez cały dzień, gdyż telewizja nie nadawała nic innego. Z tego co dowiedziałem się od babci i dziadka życie w stanie wojennym było o wiele trudniejsze niż dziś. Telewizja nadawała tylko dwa programy, dlatego niektórzy słuchali często radia. Obywatelom ograniczono podstawowe niemal prawa. Wprowadzono godzinę policyjną. Nikt nie mógł poruszać się po ulicach od godz. 22:00 do 6:00. Wyjątek stanowili tylko ci, którzy pracowali w zakładach na nocne zmiany. Dużym problemem były też podsłuchy założone na telefonach. Rozmawiając z kimś przez telefon trzeba było uważać, żeby nie powiedzieć nic podejrzanego lub zabronionego. W stanie wojennym obowiązywała cenzura. Dziennikarze nie mogli drukować gazet krytykujących ustrój i władze. Nikt nie miał prawa też mówić o tym publicznie, gdyż za to groziło więzienie. W radiu Na specjalnych falach dźwiękowych nadawano program – „Wolna Europa”. Była to nielegalna rozgłośnia radiowa mówiąca o państwach zachodnich, demokracji, itd. Dziadek z babcią zawsze chętnie tego słuchali. W okresie stanu wojennego były zamknięte granice państwa polskiego. Zabronione były nawet podróżowanie po kraju. Z domu wychodziło się rzadko, jeśli już to przeważnie były to krótkie wyjścia do sklepu lub załatwienie ważnych spraw. Przyczyną nie częstego poruszania się były prześladowania przez milicje. Mogła ona bez powodu przeszukiwać ludzi, a jeśli miała nawet najmniejsze nieuzasadnione podejrzenia popełnienia przestępstwa zamykała na 48 godzin w areszcie.. Dziadek mi opowiadał, że jak wracał z kościoła milicja przepędzała tłum ludzi, gdyż nie wolno było chodzić w grupie większej niż 3 osoby. Mógł to być bowiem oznak spisku. Należało również pamiętać o noszeniu przy sobie dowodu osobistego. Brak tego dokumentu groził konsekwencjami karnymi. Podczas stanu wojennego poziom życia ludności był znacznie niższy niż dziś. Wielu ludzi domagało się poprawy warunków życia. Przedewszystkim żądano w zakładach podwyżek. Niezadowolenie pracowników doprowadziło do wielu strajków. We Włocławskim Zakładzie Meblarskim strajkował również mój dziadek i babcia. Opowiedzieli mi o nich dokładnie. Były dwa rodzaje strajków ostrzegawczy i generalny. Ostrzegawczy trwał kilka godzin i polegał na wstrzymaniu pracy w pojedynczych jednostkach. Natomiast generalny był strajkiem ogólnonarodowym. Wszystkie wówczas zakłady w Polsce były zamknięte i nikt nie pracował. Zakład, w którym pracowali moi dziadkowie był stosunkowo nie wielki i strajk w nim nie odgrywał dużej roli. Inna sytuacja miała miejsce w ogromnych placówkach takich jak kopalnie na Śląsku czy stocznie gdańskie. Tam liczba pracowników sięgała nawet 3 tys. osób. Z obawy na manifestacje uliczne w wielu takich miejscach zamknięto bramy i ludzie musieli w zakładach tych nawet nocować. Skutki tych strajków były ogromne. W sklepach brakowało podstawowych produktów żywnościowych takich jak np. mleko, mąka czy masło. Większość z nich bowiem wywożono do Związku Radzieckiego. Babcia mi opowiadała, że musiała do sklepów chodzić ze specjalnymi kartkami. Mogła tylko kupować określoną ilość produktów. Nie można było praktycznie kupować mięsa. Zaledwie 1 kg mięsa można było kupić na osobę miesięcznie. Podsumowując krótko sytuacje mojej rodziny w okresie stanu wojennego, musze powiedzieć, że nie była ona najgorsza. Nikogo nie prześladowano, nie zamykano w więzieniu czy też użyto siły. Nikt również nie narażał się na to, gdyż nie pełnił żadnej ważnej roli, np. działacza politycznego „Solidarności”, czy też milicjanta, który by napadał na ludzi. Stan wojenny w mojej rodzinie przebiegał spokojnie. Nic szczególnego się nie wydarzyło. Jednak wiele osób pamięta go i chciała, żeby jak najszybciej go zniesiono, a w późniejszym czasie obalono komunizm i przywrócono demokrację.
2 3 2