Napisz opowiadanie przynajmniej na 4 strony A4 czcionka 12.

Opowiadanie ma być twórcze, oryginalne.
Mają tam być elementy fantastyczne takie jak : latający dywan, różdżka, jakaś wiedźma, że coś lata itp.
No po prostu zdaję się na waszą pomysłowość.

Daję najlepszą...!

1

Odpowiedzi

2010-02-06T22:48:55+01:00
Pewnego dnia bardzo wcześnie wstałam. Poranek był piękny, słońce przyjemnie świeciło...
Szybko zrobiłam sobie śniadanie, ubrałam się i wyszłam na spacer.
Wybrałam się do pobliskiego parku. Szłam alejką, wokół której rosły piękne kwiaty. nachyliłam się, by je powąchać. nagle zobaczyłam za niewielką roślinką dziwnego stworka, który trzymał w ręku coś podobnego do różdżki.
Gdy mnie zobaczył szybko pobiegł i schował się za ogromnym liściem piwonii. Ja jednak przez ciekawość odchyliłam liść i powiedziałam:
-Dzień dobry. Mam na imię Lusia. A ty? Kim jestes? Nie uciakaj, porozmawiaj ze mną...
Po tych słowach zobaczyłam w oczach tego małego stworzonka strach jednak gdy wyciągnęłam do niego dłoń chyba poczuł się bezpieczniej. Został, nie chciał już się chować i odpowiedział mi:
-Mam na imię Facek. Jestem krasnoludkiem. Wybrano mnie abym tą różdżką naprawił zło, które uczynili ludzie na Ziemi. Boję się, że ne dam sobie z tym rady..
_czy mogłabym ci jakoś pomóc? w końcu też jestem człowiekiem i na pewno również wyrządziłam wiele zła na naszej planecie. Na prawdę chcę ci pomóc, tylko czy ty chcesz?
Krasnoludek spojrzał na mnie i z wielką nieśmiałością odpowiedział:
-Bardzo chciałbym ale jasteś za duża... Chyba że za pomocą tej różdżki zmniejszę cie a później po wypiciu specjalnego eliksiru wrócisz do swojego normalnego wzrostu...
-Tak. Jeżeli to jest jedyne rozwiązanie to nie mamy na co czekać.
-Na pewno? Zaufaj mi, będzie dobrze- i w tej samej chwili Facek użył swojej magii, a ja w jednej chwili stałam się tak samo mała jak on.
-Spójrz, tutaj mam księgę z zaklęciami. Proszę cię abyś się nią zajęła.Możesz ją poprzegłądać, ale nie wypowiadaj z niej żadnych zaklęć, dobrze?
-Dobrze...
Facek nagle zniknął i tylko usłyszałam jeszcze abym poczekała tu na niego i pod żadnym pozorem nie wypowiadała magicznych słow.
CZekałam dosyć długo na niego, chyba zdążyłam już kilka razy przejrzec księgę gdy nagle Facek przyleciał na latającym dywanie. Powiedział mi żebym wzięła księgę i szybko usiała za nim, ponieważ musimy się stąd przemieścić bo Zła wiedźma dowiedziała się o misji Facka. Zrobiłam to. Spytałam dokąd lecimy, co będziemy robić.
Nagle zatrzymała się nad jakimś jeziorkiem, na dużym kamyku. Poprosił żebym podała mu jego książkę z magią, wtedy on wypowiedział kilka zaklęć. Zobaczyłam że woda w jeziorze stała się jakby czystsza. Zastanawiałam się czy tylko może mi się to wydaje..
NAstępnie usiedliśmy na dywanie i wzbiliśmy się wysoko w powietrze. Facek krzyczał do mnie, żebym się mocno trzymała poręczy, bo jestey bardzo wysoko. Wyjął z kieszeni jakiś proszek. Wzbijaliśmy się jeszcze wyżej. Nagle się zatrzymaliśmy, krasnoludek wziął w garść troszkę tego pyłku, wypowiedział znów mało zrozumiane słowa i wypuścił ten magiczny proszek. Pyłek opadając na Ziemię mienił się wszystkimi kolorami tęczy.Było tak pięknie i bajecznie.
-To już wszystko. Dzięki temu, że dotrzymywałaś mi towarzystwa oraz, że zaopiekowałaś się Magiczną księgą skończyłem już dzisiejszą pracę. Dziękuje Ci. Jak mogę Ci się odwdzięczyć? Już wiem, zabiorę Cię do swojej Krainy Spełnionych Marzen. Dobrze?
-Miło by było, ale ja niestety chyba muszę już wracać do domu... Późno już jest...
-Lusiu, pozwól że zabiorę cie tam tylko na chwilę.
-Dobrze.
Znowu usiedliśmy na dywanie i w chwilę po tym znależliśmy się na drodze zbudowanej z tęczy. to było podobne trochę do jakiejś autostrady. było na niej dużo pojazdów podobnych do pojazdu Facka.
Krasnoludek nagle zatrzymał się na ogromnym parkingu dla dywanów i powiedział że prawie jeseśmy na miejscu. Przed nami były wielkie, koloreowe drzwi, to za nimi ukrywała się Kraina Spełnionych Marzeń. Weszliśmy tam szybko. Przed moimi oczami rozpostarła się ogromna,piękna przestrzen. Było tam wiele kwiatów i to takich gatunków których nie znajdziemy w żadnym zakątku na naszej planecie. Stły tam śmieszne domeczki podobne do grzybków. wkoło było bardzo dużo podobnych niewielkich stworow, które ciągle coś robiły, krzątały się, pomagały sobie nawzajem. I wtedy Facek głośno powiedział:
-Witajcie! Wróciłem z Ziemi. Spójrzcie kto ze mną przybył, to Lusia. Pomogła mi w uratowaniu ich planety. Ptzrebuję teraz elisiru, by mogła wrócic do swojego wzrostu. opowiedzcie jej o naszyej krainie, ja pójdę poszukąc lekarstwa.
Gdy Facek odszedł wokół mnie zebrała się masa krasnoludków, przyglądały mi się ciekawie, zadawały pytania dotyczące tego ska jestem, oprowadzały mnie. Ja ich równiez o wiele rzeczy pytałam. Dowiedziałam się że ich władca mieszka w samym srodku ich krainy w Tulipanie i jest zawsze miło nastawiony do swoich poddanych i zawsze im pomaga, w każej sytuacji.
powiedzieli mi również, że mają tu fabryki, w których produkują np: humor dla ludzi. Każdego dnia male kranoludki wczesnym rankiem wychodzą z domków by dać nam humor. Niestetuy czasami nie zdążają albo za mało dadzą nam humoru i stąd właśnie bierze się nasz zły nastrój.
Facek przybiegł z mała buteleczką, dał mi, pożegnał się ze ną bo powiedział ze jak wypiję to automatycznie znajdę sie na Ziemi. Wypiłam. Byłam teraz w tym samym parku. i chwile zastanawiałam się nad tym czy to nie był tylko sen...
3 4 3