Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
  • Użytkownik Zadane
2010-02-06T19:02:27+01:00
Ballada o molu

W domu naszym już od rana

trwa obława niesłychana

lub też wielkie polowanie,

a jak wielkie to wyzwanie

ten tylko pojmować zacznie,

kto do boju stanie z kapciem.

Czy domofon się odzywa,

czy telefon głośno wzywa,

nikt nie biegnie, tylko...skacze

wciąż po kuchni - cóż to znaczy?!

Domowa to postawa,


czy też dziwna jest zabawa?


Nic z tych rzeczy! Taka dola -


Wiola właśnie goni mola,

mola ściga Gośka żwawo,

by on nie był naszą strawą.

Mól w herbacie, mól też w kaszy,

z molem zupę się pitrasi.

Znajdzesz go również w mące,

w garnku, tarce, w każdym kącie.

Spacer larwy po suficie

może cię kosztować życie,

gdyż tak cię zdenerwuje.

A mól wciąż się świetnie czuje...

To kaszę sobie wcina,

bardzo mu smakuje dynia,

w makaronie gospodarzy

i w zamknięty słoik włazi.

Nie pogardzi orzechami

i słodkimi też ciastkami.

Życia ma przynajmniej trzy:

gdy go kapciem walniesz ty,

on zemdleje, potem wstanie

i już znów leci ku ścianie.

Gdy przyplaszczysz mola do niej,

ciesząc się, że to już koniec,

skrzydłem trzepnie i odleci...

Gdy go walniesz po raz trzeci,

krzywdę robiąc czasem sobie,

mól w niezniszczalnej swej osobie

znów powstanie - toteż Wiola

wciąż uparcie tropi mola,

Gośka ściąga go z sufitu.

Walka z molem na świeczniku,

o nim pieśni tu powstają,

aż sąsiedzi w rury walą.

Jeszcze gdy się sławy stanie,

rezerwat mola tu powstanie...

1 5 1