Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-06T20:43:47+01:00

Wilhelm Pluta (ur. 9 stycznia 1910 roku w Kochłowicach w śląskiej rodzinie górniczej, zm. 22 stycznia 1986 roku pod Krosnem Odrzańskim) — biskup Kościoła katolickiego, sługa Boży.


Wychowywał się pośród ośmiorga rodzeństwa w pobożnej i pracowitej górniczej rodzinie. Zafascynowany ojcem, sztygarem w kopalni, pragnął po ukończeniu gimnazjum podjąć studia na Akademii Górniczej. Matka nauczyła go wrażliwości na biednych i potrzebujących. Lata młodości Wilhelma zbiegły się z I wojną światową. Po ukończeniu Klasycznego Gimnazjum w Katowicach wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Śląskiej w Krakowie i jako alumn tegoż seminarium studiował na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Święceń kapłańskich udzielił mu po ukończeniu teologii biskup pomocniczy w Katowicach Teofil Bromboszcz w dniu 24 czerwca 1934 roku.
Kapłaństwo

Od roku 1934-1939 pełnił ks. mgr Wilhelm Pluta obowiązki w charakterze kontraktowego nauczyciela w państwowym gimnazjum polskim oraz w szkole powszechnej w Bielsku. Po wkroczeniu wojsk niemieckich do Bielska i zamknięcia gimnazjum na podstawie dekretu z dnia 8 września 1939 roku zostaje skierowany do pracy duszpasterskiej w Chorzowie w parafii Św. Antoniego. Od lipca 1942 roku zostaje skierowany do parafii Leszczyny i pracuje na stanowisku administratora. Po trzyletniej pracy duszpasterskiej w 1945 roku zostaje przeniesiony do parafii w Nowej Wsi-Wirku.
Parafia w Koszęcinie

Z dniem 19 października 1946 roku zostaje przeniesiony do parafii w Koszęcinie jako jej administrator.
Wilhelm Pluta po latach wspominał wspólnotę parafialną w Koszęcinie:

Ze wzruszeniem wspominam te lata 1946-1948, kiedy mi było danym pracować dla Was, ale i z Wami. Byliście bowiem bardzo dobrzy nie tylko dla mnie jako Waszego proboszcza ale i dla sprawy Bożej. Nigdy mi nie uczyniliście najmniejszej krzywdy czy przykrości, a zawsze mogłem na Was liczyć czy chodziło o sprawy remontów, czy też o uczestnictwo w duszpasterskiej pracy - nigdy nie lekceważyliście Bożych spraw, za to Wam wszystkim bardzo dziękuję

(list z dnia 6 listopada 1974 roku).

W czasie pracy w Koszęcinie otrzymał tytuł doktora na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Dekretem Biskupa Katowickiego z dnia 6 października 1948 roku zostaje przeniesiony do parafii Św. Mikołaja w Lublińcu, a od 10 września 1951 roku zostaje skierowany na posadę administratora do parafii Św. Józefa w Katowicach-Załężu.
Biskupstwo
Papież Pius XII mianował księdza dra Wilhelma Plutę biskupem Ordynariatu Gorzowskiego 4 lipca 1958 r. razem z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. W dniu 7 września 1958 otrzymał święcenia biskupie z rąk prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego. Był uczestnikiem Soboru Watykańskiego II. Od 1972 roku biskup ordynariusz diecezji gorzowskiej.

Przez 30 lat posługi biskupiej troszczył się o kapłanów i rodziny. Jako pierwszy w Polsce stworzył duszpasterstwo rodzin. Dążył do uświęcenia wiernych swojej diecezji. Opublikował 18 książek. Odegrał wielką rolę w budowaniu Kościoła w północno-zachodniej Polsce. Zginął tragicznie w wypadku samochodowym, jadąc do Gubina na spotkanie z tamtejszymi księżmi.

Jego grób znajduje się w Katedrze gorzowskiej, nad którym 2 czerwca 1997 modlił się papież Jan Paweł II. Przed tą katedrą znajduje się również jego pomnik. Jest kandydatem na ołtarze. Obecnie toczy się proces beatyfikacyjny Sługi Bożego Biskupa Wilhelma Pluty.Czekając na beatyfikację
25 marca, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, odbyło się w Wyższym Seminarium Duchownym w Paradyżu sympozjum nt. "Życie i posługa pasterska sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty". Całość rozpoczęła się uroczystą Mszą św. pod przewodnictwem bp. Adama Dyczkowskiego. Swoje referaty przedstawili kolejno następujący prelegenci: ks. prof. dr hab. Józef Swastek �biegły historyk w Trybunale Beatyfikacyjnym Sługi Bożego, bp dr Paweł Socha, który w Trybunale pełni rolę biegłego teologa, bp lic. Edward Dajczak, ks. dr Andrzej Oczachowski �wicerektor WSD w Paradyżu, ks. dr Andrzej Brenk �postulator w Trybunale Beatyfikacyjnym, znawca omawianej problematyki z racji na pisane prace naukowe (magisterium i doktorat), oraz ks. inf. Mieczysław Marszalik �wieloletni osobisty sekretarz bp. W. Pluty. Na sympozjum przybyło również wielu księży z całej diecezji.

Sympozjum o Słudze Bożym zorganizowane zostało z okazji 20. rocznicy jego śmierci. Postać bp. W. Pluty zasługuje na naszą uwagę przede wszystkim z powodu trwającego procesu beatyfikacyjnego, ważne jest zatem, by poznać i docenić jego zaangażowanie w ewangelizację i pasterzowanie diecezji gorzowskiej, by stwierdzić wpływ, jaki bez wątpienia miał on na kształtowanie chrześcijańskiej tożsamości Polek i Polaków osiadłych na Ziemiach Odzyskanych. Zaproponowane tematy referatów były przekrojowe, dotyczyły wątków biograficznych, twórczości teologicznej, koncepcji kapłaństwa i jej objawiania się w kontaktach z duchowieństwem i alumnami, zainteresowań rodzinami i ogólnie parafiami. Ze względu na ograniczony czas, udało się poruszyć tylko najważniejsze kwestie.

Syn ziemi śląskiej

Biskup Wilhelm pochodził z pobożnej rodziny, w której było 9 dzieci. Jego matka codziennie uczestniczyła we Mszy św. i przyjmowała Komunię św., ojciec także był prawym człowiekiem. Początkowo Sługa Boży chciał być górnikiem, jednak pod wpływem wypadku i śmierci bliskiego przyjaciela wstępił do katowickiego seminarium. Był zdolnym uczniem, oprócz znajomości języków klasycznych i niemieckiego, opanował biegle język francuski. To ułatwiało mu korzystanie z bogatej literatury. Już wtedy dostawał wysokie stypendium za wyniki w nauce. Jego przewodnikami w zdobywaniu mądrości Bożej i metod pasterskiej pracy byli doskonali profesorowie, którzy w historii kultury duchowej Polski należą do znanych i cenionych przez osiągnięcia w pracy naukowej, a także zdolności pedagogiczne. Po pięciu latach studiów na UJ bp W. Pluta uzyskał stopień magistra teologii. Na dyplomie magisterskim na 14 przedmiotów jest 7 ocen celujących, 6 bardzo dobrych i 1 dobra.

Teolog

Teolog to człowiek, który zna i uprawia teologię jako wiedzę o Bogu i najdoskonalszą formę życia w Bogu. Takim teologiem był właśnie Biskup Wilhelm. Już od młodości znajdował się w grupie "teologów" (rodzice, proboszczowie, rektor, ojciec duchowny), a nie uczonych w Piśmie. Nauczył się żywej wiary, miał bardzo dobrą pamięć, był rozmiłowany w czytaniu, pokochał modlitwę i studium. Korespondował z teologami zachodnimi (m.in. z Karlem Rahnerem), oni chętnie przysyłali mu nowości wydawnicze. Mówił, że prawdziwy teolog się modli, bo jeśli tego nie robi, traci na tym jego wiedza i zubaża się moc tętna Kościoła. Często sięgał również do lektury mistyków. Stykał się z nadchodzącymi liberalizmem i laicyzmem, stąd był wrażliwym teologiem i takich chciał mieć wśród swoich księży.

Kapłaństwo

Bp W. Pluta szukał sposobu, by każdy kapłan czuł się odpowiedzialny za wszystko, czego ma dokonać. Głęboka chrystologia, eklezjologia i rozumienie tego, kim się jest, to był dla niego punkt wyjścia. Wszystko wychodzi z kapłaństwa Jezusa Chrystusa. W chwili konsekracji zmienia się cała osoba, od tej pory namaszczony powinien żyć tylko dla misji. Nie ma mowy o kapłaństwie bez głębokiego zanurzenia w Chrystusie. Jeśli nie ma doświadczenia Boga, to Ewangelię głosi się tak, jakby odgrywało się ją z taśmy magnetofonowej. Takie głoszenie nie przynosi owoców. Bp W. Pluta często mówił o funkcji prorockiej kapłana. Słowo proroka to słowo samego Boga. Prawda więc musi być głoszona przez człowieka Bożego.

Seminarium

Już na początku, po ingresie Ksiądz Biskup powiedział, że seminarium to centralny punkt jego zainteresowań. Ogółem księgi seminaryjne zanotowały aż 250 przyjazdów do Paradyża. Nie bał się prosić wiernych o ofiary na rzecz seminarium, a także o modlitwę. Bp W. Pluta apelował do rodziców o dobre wychowywanie synów, a do kapłanów o dobry wzór. Spotykał się z profesorami, pracownikami świeckimi, alumnami. Co miesiąc głosił dwie konferencje podczas dni skupienia. Opracował podręcznik do formacji duchowej. Jego nauki nie były łatwe, ale miały swoją głębię. Ulubionym wątkiem Biskupa Wilhelma była antropologia chrześcijańska. Człowiek jest z natury ukierunkowany na Boga. Trzeba więc się do Niego modlić, odnajdywać w sobie własne nałogi, a w konsekwencji żyć w stanie łaski uświęcającej. Na to, że był ceniony przez alumnów, wskazywały coroczne akademie i teatrzyki z okazji jego imienin. Bp W. Pluta wpisał się na trwałe we wspomnienia księży naszej diecezji.

Duszpasterstwo rodzin

Sługa Boży był prekursorem duszpasterstwa rodzinnego w Polsce. Miał na uwadze ukształtowanie pełnego człowieka. Chciał w pełni przygotować młodych do sakramentu małżeństwa. Przygotowywał podręczniki do duszpasterstwa. Jednocześnie widział zagrożenia dla rodzin i nie bał się przed nimi przestrzegać. Dostrzeżenie wad jest proste, ale on umiał powiedzieć, jak z danej sytuacji powinno się wyjść, miał konkretną koncepcję. Jego działania miały także na celu pomoc w odkryciu powołania. Mówił, że dobro rodzin wymaga długiego procesu wychowawczego, aby rodzina była silna duchowo. To w rodzinie człowiek staje się zdolny do miłowania innych, a w ten sposób zdąża do świętości. Organizował spotkania i dni skupienia dla kapłanów, by pogłębić ich wiedzę teologiczną. Mówił, że święty kapłan potrafi przekazać wartości każdej rodzinie i będzie ją uświęcał. Ksiądz Biskup pragnął, by kapłani byli ludźmi kulturalnymi, inteligentnymi, by szanowali swoich wiernych, a przez to ich uświęcali. Głębokie życie wewnętrzne kapłana jest warunkiem dobrych owoców w pracy duszpasterskiej.

Działalność duszpasterska

Miała ona różne formy. Już w czasie ingresu do katedry gorzowskiej Biskup Wilhelm powiedział: "Chciałbym, żeby wszystkie dzieci Boże stworzyły jeden, katolicki lud Boży". Kładł akcent na małe grupy parafialne. Twierdził, że mogą one przekształcić parafię we wspólnotę. Ksiądz Biskup wydawał liczne listy pasterskie, a także polecił sporządzić księżom plany duszpasterskie na przyszłe lata. Chętnie spotykał się z wiernymi, młodzieżą. Odbył wiele wizytacji �ich przebieg uzależniony był od wielkości parafii. Był zaangażowany charytatywnie, uczył, że rozwój pracy charytatywnej ma charakter wychowawczy. Chętnie spotykał się również indywidualnie z wiernymi świeckimi.

Proces beatyfikacyjny

Piękne świadectwo złożyli wierni diecezji gorzowskiej, którzy wzięli udział w pogrzebie Sługi Bożego. Przybyło 70 tys. ludzi z całej diecezji. Świadczy to o tym, że bp W. Pluta zapisał się w sercu wiernych. Przez kolejne lata przychodzono do kurii biskupiej i pytano o to, czy został rozpoczęty proces beatyfikacyjny. Ciągle przy grobie Księdza Biskupa w gorzowskiej katedrze widać modlących się ludzi. Ponieważ głosy nie ustawały, zdecydowano się na jego rozpoczęcie. Odpowiedź z Watykanu była dla wszystkich zaskoczeniem, gdyż przyszła już po miesiącu. Obecnie kończą się przesłuchania świadków procesu. Jednak podczas jego trwania ważne jest ciągłe zainteresowanie sprawą beatyfikacji i osobą Sługi Bożego. Ważne jest organizowanie spotkań, sympozjów, upowszechnianie pamięci o Biskupie Wilhelmie, a nade wszystko nieustanna modlitwa o rychłą beatyfikacje i cud za wstawiennictwem Sługi Bożego.

Fragment rachunku sumienia bp. Wilhelma Pluty: "Ile czasu poświęcam dla mojego Pana Boga, ile poświęcam modlitwie za ludzi, ile czasu poświęcam na uciszenie, odprężenie, lecz nie przy telewizji, bo ta rozprasza i tłamsi człowieka, ile czasu poświęcam na zasiew, którym jest studium teologii na klęczkach albo studium o człowieku, ile czasu poświęcam na to, com czytał, ile czasu poświęcam na wzrost tego zasiewu w skupieniu, by przetrawić to, co czytałem, ile czasu poświęcam na żniwa, tymi żniwami jest moja aktywizacja, jak długo przebywam na pustyni, która wyczerpuje człowieka, męczy, dusi, a jak długo w oazie, ile czasu poświęcam na samotność, a ile na gadanie o wspólnocie, człowiek sam jest światem dla siebie, ile czasu poświęcam na przygotowanie się, na krzyż, abym umiał zmartwychwstać".
W historii każdej społeczności dostrzec można pewne osoby, które nadawały jej kierunek, kształtowały jej oblicze, w istotnym stopniu decydowały o charakterze. O takich osobach powiada się powszechnie, iż - jako znaczące osobowości i indywidualności - stanowiły swojego rodzaju kamienie milowe prowadzące tę społeczność do określonego celu. Bowiem społeczność bez historii, bez żywej pamięci, wchodziłaby na drogę bez przyszłości.

Biskup Wilhelm Pluta urodził się w Kochłowicach na Górnym Śląsku 9 stycznia 1910 roku. Rodzice Biskupa: ojciec Piotr Pluta, sztygar kopalni Wirek i matka Agnieszka z domu Szewczyk, swoją pobożnością, prawością serca i pracowitością formowali serca i umysły swoich dziewięcioro dzieci. Nic więc dziwnego, że w tak chrześcijańskiej duchowo uformowanej rodzinie młody Wilhelm mógł odpowiedzieć na budzące się w sercu wezwanie Chrystusa: "Pójdź za mną!". Osobowość ojca bardzo mocno oddziaływała na młodego Wilhelma.

Zafascynowany swoim ojcem, Wilhelm pragnął ukończyć gimnazjum tylko w tym celu, aby dalsze studia podjąć na Akademii Górniczej. Natomiast od matki swojej Wilhelm nauczył się niezwykłej wrażliwości na biednych i potrzebujących. Lata szkolne przypadły na bardzo trudny i burzliwy okres: I wojny światowej, Powstań Śląskich, tworzenia struktur administracji Państwa Polskiego, oraz tworzenia pierwszego polskiego gimnazjum w Katowicach imieniem Adama Mickiewicza.

Księża w kościołach zachęcali młodzież, aby zgłaszała się do polskiej szkoły średniej. Zgodnie z wcześniejszymi planami Wilhelm zgłosił się na egzamin wstępny do Gimnazjum Klasycznego w Katowicach, gdzie został przyjęty do II klasy. Po skończeniu klasy II postanowił, że przez okres wakacji przerobi materiał z klasy III i na początku nowego roku szkolnego zda egzamin z materiału tej klasy.

Otrzymał po zdanym egzaminie promocję do klasy IV. Gimnazjalista Wilhelm należał do wyróżniających się uczniów nie tylko w swojej klasie, ale także w całej szkole. Świadczy o tym przyznanie Wilhelmowi w VII klasie jako pierwszemu w historii Gimnazjum stypendium imienia Karola Miarki. Po ukończeniu klasycznego Gimnazjum w Katowicach (1929 roku) wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Śląskiej w Krakowie i jako alumn tegoż seminarium studiował na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Początkowo młody alumn Wilhelm nie rzucał się w oczy. Pracowitość, systematyczność, sumienność, obowiązkowość podobnie jak w Gimnazjum, tak i teraz owocowały doskonałymi wynikami w nauce.

Zachowany w aktach osobistych indeks ocen uzyskanych na Uniwersytecie Jagiellońskim ukazuje, że na 46 egzaminów z filozofii i teologii otrzymał 17 ocen celujących. Święceń kapłańskich udzielił mu po ukończeniu teologii biskup pomocniczy w Katowicach Teofil Bromboszcz w dniu 24 czerwca 1934 roku. Po święceniach kapłańskich otrzymał nominację na katechetę szkół średnich w Bielsku.

Kuratorium śląskie z dniem 4 września 1934 roku zatrudniło ks. mgra Wilhelma Plutę w charakterze kontraktowego nauczyciela w państwowym gimnazjum polskim oraz w szkole powszechnej w Bielsku. W takim charakterze pracował przez trzy lata. Dopiero 4 maja 1938 roku otrzymał nominację na stałego nauczyciela państwowych szkół średnich ogólnokształcących Bielska. Z tą nominacją łączyła się przysięga służbowa, którą złożył w dniu 13 maja 1938 roku wobec dyrektora Gimnazjum im. Marszałka Józefa Piłsudzkiego w Bielsku. Tekst przysięgi bardzo mocno podkreśla odpowiedzialność pedagoga wobec Boga i Narodu. Jako katecheta był doskonale przygotowany do pracy z młodzieżą. Był oczytany w dziedzinie filozofii, psychologii, historii, pedagogiki, a szczególnie z teologii dogmatycznej i moralnej.

Biegła znajomość języków obcych: niemieckiego, francuskiego, łaciny i greki umożliwiała dostęp do współczesnych osiągnięć ludzkiej myśli w dziedzinie teologii i filozofii.

Najważniejszym elementem w metodzie katechetycznej ks. Wilhelma była troska o doprowadzenie uczniów do osobistego spotkania z Bogiem, do wejścia w tajemnicę Boga. Nie chodziło mu tylko o podanie wiedzy o Bogu, ale przede wszystkim o nawiązanie osobistej więzi z Bogiem. Wybuch II Wojny Światowej przerwał pełną entuzjazmu pracę pedagogiczną w Bielsku.

Po wkroczeniu wojsk niemieckich do Bielska i zamknięciu gimnazjum ks. Wilhelm Pluta na podstawie otrzymanego od biskupa katowickiego dekretu z dnia 8 września 1939 roku został mianowany wikariuszem współpracownikiem parafii Świętej Trójcy w Kochłowicach - jego rodzinnej parafii. Następnie otrzymał dekret 9 września 1940 roku, na mocy którego został skierowany do pracy duszpasterskiej w parafii Świętego Antoniego w Chorzowie.

Od 7 lipca 1942 roku pracował na stanowisku administratora w parafii Leszczyny (w latach 1942-1945). Jako duszpasterz odprawiał za poległych żołnierzy Msze św., odwiedzał rodziny i niósł dla tych rodzin słowo otuchy. W trosce o dobro duchowe i zbawienie swoich parafian wysyłał na ich adres broszurki z modlitwą i żalem doskonałym, który adresaci powinni wzbudzić przed zagrożeniem ich życia w czasie wojny. Gorliwy kapłan Wilhelm nie wiedział na co się naraża. Esesmani dokonali rewizji plebani i zarekwirowali papier i maszynę do pisania. Długie przesłuchania i śledztwo skończyło się surowym napomnieniem wraz z zagrożeniem aresztowania księdza Wilhelma w razie ponownego tego rodzaju działań. Po trzyletniej pracy duszpasterskiej został skierowany do parafii w Nowej Wsi-Wirku (1945-1946).

Sytuacja i stan materialny, oraz moralny, jaki zastał w nowym środowisku był kolejnym wyzwaniem duszpasterskim. Źródłem zła moralnego i materialnego było wielkie bezrobocie i niewiadoma przyszłość. Jako administrator parafii rozpoczął swoją posługę kapłańską od rozpoznania środowiska. Odwiedzał najbardziej zagrożone rodziny i niósł im konkretną pomoc duchową i materialną. Mógł to czynić skutecznie dzięki pamiętającym o nim wiernym z poprzedniej parafii, którzy przywozili ze swoich gospodarstw konkretną pomoc materialną.

Z dniem 19 października 1946 roku zostaje przeniesiony do parafii w Koszęcinie jako jej administrator. Każda wspólnota, której służył jako kapłan głęboko wpisywała się w jego kapłańskie serce. Tak też wspomina po latach wspólnotę parafialną w Koszęcinie: "Ze wzruszeniem wspominam te lata 1946-1948, kiedy mi było danym pracować dla Was, ale i z Wami.

Byliście bowiem bardzo dobrzy nie tylko dla mnie jako Waszego proboszcza ale i dla sprawy Bożej. Nigdy mi nie uczyniliście najmniejszej krzywdy czy przykrości, a zawsze mogłem na Was liczyć czy chodziło o sprawy remontów czy też o uczestnictwo w duszpasterskiej pracy - nigdy nie lekceważyliście Bożych spraw, za to Wam wszystkim bardzo dziękuję" (list z dnia 6 listopada 1974 roku). Dekretem Biskupa Katowickiego z dnia 6 października 1948 roku został skierowany na nową placówkę do parafii Świętego Mikołaja w Lublińcu (1948-1951). Z dniem 10 września 1951 roku otrzymuje nominację na administratora parafii Świętego Józefa w Katowicach-Załężu (1951-1956). Biskup katowicki Stanisław Adamski powierzył ks. Wilhelmowi nie tylko administrowanie i duszpasterstwo w parafii, ale także zamianował go rektorem Studium Pastoralnego dla Księży Neoprezbiterów.

Celem tego studium, zalecanego przez papieża Piusa XII, było pogłębienie w młodych kapłanach formacji duchowej i ascetycznej oraz pastoralnej. Ksiądz Wilhelm Pluta znakomicie zorganizował to Studium, dobierając na profesorów wybitnych teologów, mistrzów życia wewnętrznego i pastoralistów. O jego bezinteresowności świadczy to, iż z tytułu pracy organizacyjnej i formacyjnej nie pobierał żadnego wynagrodzenia. W dniu 1 stycznia 1956 roku otrzymał nominację na proboszcza parafii Katowice-Załęże.

Był tytanem pracy, godził pracę duszpasterską z naukową publikując prace teologiczne i pastoralne. Otrzymał od biskupa dnia 30 grudnia 1957 roku zgodę na wyjazd do Fryburga szwajcarskiego w celu podjęcia dalszych studiów w Instytucie Duszpasterskim ks. prof. Hornsteina.

Niestety starania o paszport nie przyniosły rezultatu. Jego oryginalny dorobek był jednak zauważany przez specjalistów z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Na Radzie Wydziału Teologicznego KUL przedyskutowano sprawę zaangażowania ks. dr Wilhelma Plutę jako wykładowcę - erygowanej w 1958 roku - Sekcji Pastoralnej. Kiedy miał podjąć zajęcia na KUL w roku akademickim 1958/59, wycofał się z nich ze względu na nominację biskupią Ordynariatu w Gorzowie Wielkopolskim, którą przyjął od papieża Piusa XII za pośrednictwem prymasa Polski - Stefana Kardynała Wyszyńskiego dnia 4 lipca 1958 roku.

W tym dniu nominację na biskupa pomocniczego Archidiecezji Krakowskiej przyjął również docent KUL ks. dr hab. Karol Wojtyła. Po święceniach biskupich, które przyjął 7 września 1958 roku w katedrze gorzowskiej z rąk prymasa Polski Stefana Kardynała Wyszyńskiego, pragnął się w pełni włączyć w prace sensu stricto pastoralne. Miał przed sobą ledwie przetarte drogi.

Przecierali je na początku Administrator Apostolski Edmund Nowicki, a po jego wymuszonym odejściu przez ówczesne władze komunistyczne, ksiądz Zaluczkowski, który zmarł po roku posługi.

Po nim przyszedł ksiądz Szelążek, następnie biskup Teodor Bensch. Bp Wilhelm wchodził na te tereny po dwóch bardzo trudnych okresach historycznych. Po okresie powojennych zniszczeń, zamętu i przesiedleń oraz po okresie "błędów i wypaczeń". Swoją troską duszpasterską musiał objąć wielki obszar.

Ówczesne terytorium obejmowało ponad 44 tysiące km2. Praca na tak wielkim terytorium wymagała większego trudu, ale biskup Wilhelm szedł z odwagą wielkiego apostoła. Rozpoczęła się długa, bo prawie 28-letnia praca posługiwania biskupiego.

Biskup Wilhelm Pluta był znany z tego, że nigdy się nie oszczędzał w pracy duszpasterskiej. Zarazem dzięki swej niespotykanej pracowitości w 1935 roku uzyskał na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego tytuł magistra teologii. Doktorat otrzymał - również na tym samym wydziale - w 1947 roku jako administrator parafii w Koszęcinie.

Wieczorami pracował bardzo długo czytając literaturę i czasopisma polskie, francuskie i niemieckie. Czytał bez końca, podkreślając książki i te najważniejsze miejsca w nich, czemu dał tak bardzo wyraźny wyraz w wydanych przez siebie książkach i głoszonych kazaniach czy listach pasterskich. Sumiennie i gorliwie przygotowywał się do jak najlepszego wypełnienia każdej powierzonej misji. Co wieczór przed udaniem się na spoczynek z balkonu swego Domu Biskupiego błogosławił całej diecezji. Wielką troską duchową otaczał alumnów Wyższego Seminarium Duchownego w Gorzowie Wielkopolskim i Paradyżu, gdzie wygłaszał na każdym skupieniu alumnów nauki ascetyczne i formacyjne. Uwrażliwiał ich szczególnie na sprawę troski o głębokie życie ascetyczne, warunkując owocne działanie w parafii. Doświadczenia duszpasterskie w różnych parafiach pozwoliły bp Wilhelmowi dostrzec, jak ważną funkcją jest dokształcanie duszpasterskie kapłanów przez opracowanie i podawanie im dobrych materiałów, o które w tamtych czasach było bardzo trudno. Dlatego niemal od pierwszych dni swej pracy pasterskiej polecał i zachęcał kapłanów do studiowania jego opracowań wydanych drukiem. Prawie u początku kierowania Diecezją Gorzowską miało miejsce wielkie wydarzenie historyczne, jakim był Sobór Watykański II. Biskup Wilhelm Pluta był nie tylko naocznym świadkiem, ale razem ze wszystkimi biskupami świata był również współautorem myśli soborowej. I ten fakt już na dalsze lata ukierunkował całą działalność biskupią, gdyż pierwszym zadaniem biskupa było to, aby jak najszybciej i autentycznie przekazać naukę Soboru. Niestety nie mógł wziąć udziału w zakończeniu Soboru Watykańskiego II, ponieważ władze komunistyczne nie pozwoliły na wyjazd Biskupowi Wilhelmowi.

Wtedy to miało miejsce w Rzymie wydarzenie epokowe; został skierowany list biskupów polskich do episkopatu Niemiec w listopadzie 1965 roku z okazji zbliżającego się Milenium Chrztu Polski. W perspektywie miało to doprowadzić do stworzenia dogodnej płaszczyzny dialogu i pojednania obydwu narodów. Fakt ten postanowiły wykorzystać władze, atakując z niezwykłym impetem hierarchię duchowną i licząc przy tym na odwrócenie sympatii narodu od Kościoła. Wielu przykrości doświadczył Biskup Wilhelm ze strony władz. Bez wątpienia jednym z celów ostrej kampanii antykościelnej było osłabienie religijnego wymiaru zbliżających się obchodów tysiąclecia Polski. Mimo tych restrykcji Biskup Wilhelm z wielką pokorą i miłością poświęcał się służbie człowiekowi i Kościołowi. Po latach służby Kościołowi wyznał, że "od wielu lat, choć nieśmiało i nieudolnie, ale przecież nieustannie wołam do Was i do Wiernych o wyrobienie postawy odpowiedzialności za Kościół, o działanie i współdziałanie wszystkich w dziele Kościoła Jezusowego". Uczył odpowiedzialności za Kościół i troski o życie wewnętrzne w człowieku.

Całą posługę pasterską bp. Wilhelma można by streścić w jednym zdaniu: wielka troska pasterza o człowieka. Był zatroskanym pasterzem o człowieka. Na spotkaniach z Panem Bogiem szukał siły i mocy na swoje bardzo trudne dni biskupiego życia. Dlatego tak dużo spędzał czasu przed Tabernakulum, gdzie rzeczywistość Boża była dla niego bardziej realna niż to, co go otaczało.

Kochał bardzo swoją rodzinę. Był głęboko związany przyjaźnią z kolegami i z kapłanami, z którymi współpracował w duszpasterstwie. Kochał swoich kapłanów, diecezję i diecezjan. Lubił dowcipy i chętnie je opowiadał. Bardzo go interesowały problemy współczesnego człowieka, przede wszystkim małżeństwa i rodziny. Ponieważ Pan Bóg był na pierwszym miejscu, wszystko było na swoim miejscu. Pełnił również odpowiedzialną funkcję przewodniczącego Episkopatu do spraw Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin (1966-1971). Pod jego kierownictwem sprawy formacji narzeczonych przygotowujących się do sakramentu małżeństwa w Polsce weszły w nową erę. W rodzinach "Bogiem silnych" widział żywy organizm Kościoła i dynamiczną siłę apostolstwa.

Był rządcą Ordynariatu Gorzowskiego, a od dnia 28 czerwca 1972 roku (bulla papieska "Episcoporum Poloniae coetus") pełnoprawnym Biskupem diecezjalnym nowo erygowanej Diecezji Gorzowskiej. Obeznany ze współczesną teologią, był znawcą wybitnych zagadnień życia wewnętrznego. Uważany był za ojca kapłanów i przyjaciela alumnów.

Dnia 22 stycznia 1986 roku zginął w wypadku samochodowym w miejscowości Przetocznica na trasie Skąpe - Sycowice. Bliski jego współpracownik w Gorzowie Wielkopolskim, a następnie biskup szczecińsko-kamieński i metropolita poznański - abp Jerzy Stroba (zm. w 1999 roku) powiedział w dniu jego pogrzebu (26 I 1986 roku), że "rzeczywistość Boża była dla Niego bardziej realna, aniżeli to co go otaczało". On chodził w obecności Bożej, kontemplował ją i dlatego też umiał w porę odczytać znaki czasu. Dzięki tej rzadko spotykanej w życiu umiejętności patrzył na księży - swych najbliższych współpracowników - oraz na siostry zakonne i wszystkie osoby konsekrowane z ogromnym szacunkiem i religijną czcią. W diecezjanach widział dzieci Boże, którym potrzeba dobrych przewodników, aby nie zagubiły się w natłoku zawirowań myślowych, relatywizmu i permisywizmu moralnego oraz groźnej sekularyzacji przejawiającej się w obniżaniu praktyk religijnych, zanikającej świadomości grzechu i nadprzyrodzonej motywacji w konkretnym działani.

Ojciec Święty Jan Paweł II w jednym z listów do Biskupa Wilhelma Pluty napisał charakterystyczne zdania, które oddają znaczenie jego arcypasterskiej posługi: "Dziękuję Duchowi Świętemu za to, że Biskup Gorzowski jest człowiekiem wielkiej modlitwy, życia wewnętrznego, nieustającego dojrzewania w Łasce. Że czyni to również przedmiotem swojej pasterskiej troski względem kapłanów i względem wszystkich. Niech cała ta niestrudzona działalność przynosi błogosławione owoce" (Watykan 1 XI 1985 roku).

Ojciec Święty Jan Paweł II, zawsze darzył Pasterza Gorzowskiego ogromnym szacunkiem za autentyzm jego życia chrześcijańskiego. Podczas liturgicznego spotkania z wiernymi w Gorzowie Wielkopolskim dnia 2 VI 1997 roku Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział: "Pragnę z wdzięcznością wspomnieć śp. ks. biskupa Wilhelma Plutę. On budował niejako fundamenty Kościoła gorzowskiego w czasach bardzo trudnych dla naszego kraju. Długie lata zarządzał Kościołem gorzowskim najpierw jako administrator, a później jako jego biskup. On tu jest dzisiaj na pewno razem z nami.

Biskupie Wilhelmie, dziękuję ci za to, co uczyniłeś dla Kościoła na tej ziemi. Za twój trud, odwagę i mądrość. Dziękuję ci za to, co uczyniłeś dla Kościoła w naszej Ojczyźnie". Po spotkaniu z wiernymi nawiedził w dniu 2 VI 1997 roku jego grób w katedrze gorzowskiej. Na płycie nagrobnej umieszczono słowa Biskupa Wilhelma Pluty z Listu pasterskiego o kształtowaniu sumienia (z dnia 25 III 1962 roku): "Człowiek w człowieku umiera, gdy go już dobro uczynione nie raduje ani zło nie boli".

Pamięć niezwykłego Pasterza, zatroskanego o życie Boże w człowieku jest, wciąż żywa w sercach duchowieństwa i wiernych. Trwa modlitwa i przekonanie, że jego wstawiennictwo u Boga jest skuteczne.

"Niech Ksiądz zaniesie ludowi na rozległej ziemi gorzowskiej dużo siły a raczej dużo radości, bo tej im więcej jeszcze potrzeba". W takim brzmieniu biskup Wilhelm Pluta zapamiętał słowa posłania wypowiedziane przez kardynała Stefana Wyszyńskiego i podzielił się nimi z diecezjanami w pierwszym liście pasterskim. Po czym szybko wypowiedział swoje wyznanie miłości do diecezjan słowami listu do Filipian: (Flm 1,7).
2 2 2