Temat: Jaką funkcję pełnią postacie diabelskie w powieści Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa? Odpowiedz na pytanie, analizując podane fragmenty tekstu i wykorzystując własną wiedzę o utworze.

- W naszym kraju ateizm nikogo nie dziwi - z uprzejmością dyplomaty powiedział Berlioz. - Znakomita większość ludności naszego kraju dawno już świadomie przestała wierzyć w bajeczki o Bogu. [...]
- Ale pozwólcie, że was, panowie, zapytam - po chwili niespokojnej zadumy przemówił zagraniczny gość - co w takim razie począć z dowodami na istnienie Boga, których, jak wiado­mo, istnieje dokładnie pięć?
- Niestety! - ze współczuciem odpowiedział Berlioz. - Żaden z tych dowodów nie ma naj­mniejszej wartości i ludzkość dawno odłożyła je ad acta. [...] Widzi pan, profesorze, [...] szanu­jemy, oczywiście, pańską ogromną wiedzę, ale na tę sprawę mamy zupełnie odmienny pogląd.
- A tu nie trzeba mieć żadnych poglądów - odparł dziwny profesor. - Jezus po prostu ist­niał i tyle. [...] Rzecz w tym [...] że sam przy tym byłem. Byłem na tarasie u Poncjusza Piłata i w ogrodzie, kiedy rozmawiał z Kajfaszem, i na pomoście [...]
Zapadło milczenie, Berlioz zbladł.
- A pan... od jak dawna jest pan w Moskwie? - zapytał drżącym głosem.
- Właśnie przyjechałem - niepewnie odpowiedział profesor. Dopiero teraz literatom przyszło do głowy, aby uważnie popatrzeć mu w oczy, i przekonali się, że w lewym, zielonym, płonie obłęd, prawe zaś -jest czarne, martwe i puste [...]
- A diabła też nie ma? - nagle wesoło zapytał Iwana Nikołajewicza chory. [...] - To naprawdę zaczyna być ciekawe - powiedział trzęsąc się ze śmiechu - co to się u was dzieje? Czego byś nie dotknął, tego nie ma [...].
Entree maga, któremu towarzyszył długi asystent i kot [...] ogromnie spodobało się pu­bliczności. [...]
- Powiedz mi, zacny Fagocie - zapytał Woland kraciastego rzezimieszka, który widocznie zwał się nie tylko Korowiow - jak, twoim zdaniem, mieszkańcy Moskwy bardzo się zmienili? [...]
- Tak jest, messer - niezbyt głośno odparł Fagot-Korowiow.
- Masz rację. Ludność tego miasta bardzo się zmieniła... zewnętrznie, mam na myśli... zresztą i samo miasto... [...]
- Zagraniczny artysta wyraża zachwyt Moskwą, która się tak rozwinęła w sensie technicz­nym, a także mieszkańcami Moskwy - tu się Bengalski dwukrotnie uśmiechnął, najpierw do parteru, potem do balkonu. [...]
- Czyż wyraziłem zachwyt? - zapytał mag kraciastego Fagota. [...]
- Łże po prostu! - donośnie, na całą widownię, oświadczył kraciasty pomocnik, a zwróciw­szy się do Bengalskiego, dodał: - Gratuluję wam łgarstwa, obywatelu! [...]
Dokładnie w minutę później gruchnął wystrzał pistoletowy, zniknęły lustra [...] dywan rozpłynął się w powietrzu podobnie jak zasłonka. [...] Raptem włączyła się do akcji nowa oso­ba dramatu [...] dźwięczny i bardzo kategoryczny baryton:
- Mimo wszystko, pożądane by było, obywatelu artysto, by zechciał pan bez zwłoki zde­maskować wobec publiczności technikę swoich tricków, a zwłaszcza tego tricku z banknotami [...]. Właścicielem barytonu był [...] przewodniczący komisji akustycznej teatrów moskiewskich, Arkadiusz Apołłonowicz Siemplejarow [...].
- Tak jest, tak jest, zrobi się. A zatem pozwoli pan Arkadiuszu Apołłonowiczu, że zapy­tam, gdzie pan spędził wczorajszy wieczór? [...]
- Wczoraj wieczorem Arkadiusz Apołłonowicz był na posiedzeniu komisji akustycznej -niezmiernie wyniośle oświadczyła małżonka przewodniczącego [...].
- Oui, madame! - przytaknął Fagot. [...] Wyjechawszy na wyżej wzmiankowane posiedze­nie [...] małżonek pani zwolnił kierowcę przed gmachem komisji akustycznej na Czystych Pru-dach [...] sam zaś pojechał autobusem na ulicę Jełochowską, by złożyć wizytę aktorce rejono­wego teatru objazdowego [...]
Woland ubrany w swoją czarną chlamidę siedział na składanym taborecie. [...]
- Przybyłem do ciebie, duchu zła i władco cieni - odparł przybysz [...]
- Skoro przybyłeś do mnie, to dlaczego mnie nie pozdrowiłeś, były poborco podatków? -surowo powiedział Woland.
- Bo nie życzę ci dobrze, wcale nie chcę, żeby ci się dobrze wiodło - hardo odpowiedział mu przybysz.
- Będziesz się jednak musiał z tym pogodzić - odparł na to Woland [...]. To, co powiedzia­łeś, powiedziałeś w sposób zdający się świadczyć, że nie uznajesz cieni ani zła. Bądź tak uprzej­my i spróbuj przemyśleć następujący problem - na co by się zdało twoje dobro, gdyby nie ist­niało zło i jak by wyglądała ziemia, gdyby z niej zniknęły cienie? [...]
- On przeczytał utwór Mistrza - zaczął mówić Mateusz Lewita - i prosi cię, abyś zabrał Mistrza do siebie i w nagrodę obdarzył go spokojem. Czyż trudno ci to uczynić, duchu zła?
- Nic dla mnie nie jest trudne - odpowiedział Woland - i ty o tym dobrze wiesz. - Milczał przez chwilę, po czym dodał: - A dlaczego nie weźmiecie go do siebie, w światłość?
- On nie zasłużył na światłość, on zasłużył na spokój - ze smutkiem powiedział Lewita.
- Możesz powiedzieć, że zostanie to zrobione - odpowiedział Woland i dodał, a oko mu przy tym błysnęło: - I opuść mnie natychmiast.
Przełożyli Irena Lewandowska i Witold Dąbrowski

1

Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-06T21:25:00+01:00
Postacie diabelskie o ironio wprowadzaja troche ładu w ateistycznej XX wiecznej moskwie ("jam częścią tej siły, która wiecznie pragnąc zła, wiecznie czyni dobro"). Przykłady: sam Szatan Woland mówi Berliozowi i Iwanowi Bezdomnemu na początku utworu, że Jezus Bóg istnieje naprawdę. Woland i jego świta dali na prośbe Boga wieczny spokój Mistrzowi i Małgorzacie. Trzeba tez zwrócić uwagę, że świta Wolanda nie krzywdziła tak naprawde dobrych ludzi, przeciwnie dawała nauczkę tym, którzy mieli cos na sumieniu, np Behemot urwał głowę Bengalskiemu (Bengalski oszukiwał ludzi), Berlioz przejechany przez tramwaj nie wierzył w Boga, Arkadiusz Apołłonowicz Siemplejarow zdradzał żonę, za co został skompromitowany podczas pokazu. Mimo swojej "szatanskosci" Woland i jego banda przyczyniali się do odbudowywania moralnosci wsród mieszkancow Moskwy. Nie mozemy zapominac, ze ich metody bywały brutalne.
4 4 4