Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-02-07T13:05:55+01:00
Wycieczka.
Pewnego letniego ranka, postanowiłam sie wybrać na wycieczkę. Było bardzo ciepło wię cpostanowiłam zabrać trochę prowiantu ze sobą. Nagle usłyszałam Hiobową wiesc od mamy.
Bardzo się przeraziłam, ale nie było to nic strasznego. Musiałam wstąpic do chorej pani mieszkającej przy lesie. Byłam dla niej jak manna z nieba. Po drodze spotkałam pewna panią. Była jak zona Lota. Wypytywała mnie gdzie i z czym idę. Powiedziałam że mam chleb powszedni (jedzenie, picie jakieś gazety). Pani do której szłam była przytłoczona cierniową koroną, dlatego trzeba było jej donosić potrzebne rzeczy. Poszłam lasem. Minęłam cudowną polane pełną grzybów. Nagle zobaczyłam palec Boży, w postaci zachodzącego słońca na niebie. Było to ostrzeżenie że musze iść szybciej. Pomyslałam że czeka mnie za to ziemia obiecana. Wiedziałam że dostanę podziękowanie za to że dostarczyłam tec rzeczy. Wreszcie doszłam do celu. Ale dopiero tu był koń trojański. Drzwi były zamkniete i nie mogłąm się dostac. Pukałam co sił aż wreszcie nadszedł ktoś z zewnątrz. Był to lesniczy. Otworzył drzwi i powiedział ze w porę przyszłam. Dla tej pani byłam niczym zbawienie. Przekazałam rzeczy i musiałam wracać do domu.
Po drodze zastanawiałam się nad życiem tej kobiety. Uswiadomiłam sobie że bardzo jej pomogłam i trochę ja rozweseliłam.
4 3 4
Najlepsza Odpowiedź!
  • Użytkownik Zadane
2010-02-07T16:09:57+01:00
W czwartek padał rzęsisty deszcz. Nie wzięłam ze sobą parasola, więc wróciłam ze szkoły zmokła jak kura. Przebrałam się w czyste i suche ciuchy lecz i tak nadal na pierwszy rzut oka wyglądałam jak siedem nieszczęść. Już chciałam coś z tym zrobić, lecz nagle zapadła egipska ciemność gdyż wyłączono prąd. Nie wiedziałam co mam robić. Ostatnią deską ratunku był telefon, w którym miałam wbudowaną latarkę. Podziałała przez minutę, ale całe szczęście w tym czasie zdążyłam znaleźć świeczkę i zapałki. Była cisza jak makiem zasiał, gdyż nikogo oprócz mnie nie było w domu. Nagle wróciła mama z pracy przynosząc hiobowe wieści :
- Córeczko, właśnie dowiedziałam się, że prądu nie będzie aż do piątku wieczorem . - powiedziała mama.
- To jak ja odrobię lekcję albo cokolwiek zrobię ? - odpowiedziałam smutno i z ciężkim sercem pod osłoną ciemności wyruszyłam do swojego pokoju. Pech chciał, że musiałam akurat teraz potknąć się na śliskiej posadzce. Byłam trochę posiniaczona, ale ogólnie czułam się zdrowa jak ryba. Nigdy nie byłam w szpitalu - byłam można nawet powiedzieć okazem zdrowia. Krążyłam w tą i z powrotem - raz z kuchni do pokoju, a potem z pokoju do kuchni. Byłam głodna jak wilk - mogłabym nawet zjeść konia z kopytami jeśli można by było. Miałam nadzieję, że przeżyję ten dzień bez żadnych niespodzianek. Mamie ciężko było mnie do czegoś namówić - byłam uparta jak osioł. Ale już taka byłam i nic nie dało się na to poradzić. Postanowiłam wyjść zupełnie sama na spacer, chociaż nie świeciły nigdzie latarnie. Nagle zwróciłam uwagę na przejeżdżający samochód z nad przeciwka. Nie przejmowałam się tym do czasu, gdy zatrzymał się koło mnie. Starszy facet zagadał :
- Witam szanowną panienkę. Czemu chodzisz po ciemku? Możemy cię gdzieś podwieźć. - burknął.
- Nie dziękuję. - odparłam i zaczęłam iść dalej. Nie miałam pojęcia że będą mnie gonić. Przyczepili się do mnie jak rzep do psiego ogona. Nic nie mogłam na to poradzić, ale żeby zyskać na czasie skręciłam na czyjeś podwórko. Pomyślałam, że zdają sobie sprawę, że poszłam do domu i odczepią się ode mnie. Byłam jednak w błędzie. Gdy tylko wyszłam oni nadal czekali. Zrozumiałam, że wszystko należy do mnie, i że zrobię wszystko, aby dotrzeć spokojnie do domu. Zaczęłam gnać jak szalona. W końcu jednak szczęśliwie przyszłam do domu. Postanowiłam, że nie będę wychodzić sama po zmroku i zostanę w domu bo tam czuję się najlepiej. Opowiedziałam o tej przygodzie mamie, która też szczerze wyznała, że już miała dzwonić po policję. Byłam bardzo szczęśliwa, że to wszystko się skończyło. Powiem wam jedno : czy dobrze czy źle wszędzie dobrze ale w domu najlepiej.
6 2 6