Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-02-07T15:44:11+01:00
To była noc. Obudziłam się, nie wiedząc czemu. Miałam ochotę wyjrzeć przez okno, i zobaczyć moje cudowne podwórko. Przyjrzałam się mu dokładnie. Zmarszczyłam brwi. Coś było nie tak. Na pierwszy rzut oka wszystko było w porządku. I wtedy to zobaczyłam. Za drzewami ktoś się chował. Skuliłam Się za ścianą, i delikatnie się wychyliłam, żeby móc wyjrzeć przez okno. Ten ktoś wysunął się zza drzew. Ze świstem wciągnęłam powietrze. Tym kimś była dziewczyna. Śliczna dziewczyna. Wszystko było by w porządku, ponieważ w okolicy mnóstwo jest pięknych dziewcząt. Ale ona… włosy miała upięte wysoko, długie, jasno brązowe kosmyki zostały zwinięte w coś na kształt koku, lecz były luźniej związane. Na bladą twarz opadało jej kilka niesfornych loków, które delikatnie otaczało wielkie, soczyście zielone, jak wiosenna łąka oczy. Usta miała blade, jak gdyby chciały się dopasować kolorem do skóry twarzy. Ubrana była w lekkie, zwiewne, białe szaty, okalające jej wiotkie, blade, i dziwnie lśniące w ciemności ciało. Stopy miała bose. W mroku nocy biła od niej niezwykła aura. Tajemnicza postać pomknęła po trawie mojego podwórka, i dotarła do drugiego krańca podwórka. Podbiegła między dwa stojące tam drzewa, i… zniknęła! Zdziwiona i zafascynowana cichutko, tak, żeby nie obudzić rodziców, wyszłam z domu w samej piżamie. Podeszłam do owych dwóch tajemniczych drzew. Niepewnie wkroczyłam między nie. Poczułam szarpnięcie z tyłu głowy, i poleciałam do przodu. Kiedy się ocknęłam, leżałam na łące. Na de mną nachylała się wiotka postać bladej dziewczyny. Gdy otworzyłam oczy, przerażone dziewczę odskoczyło ode mnie.
- Nic ci nie zrobię… - Szepnęłam w jej stronę.
- Musisz natychmiast wracać do swojego kraju, do swojej rzeczywistości. – Oznajmiła dziwnie twardym głosem. – Chodź!
Wstałam. Dziewczyna poprowadziła mnie do rzeki. Wartkiej i rwącej.
-Wejdź pierwsza. Ja pójdę za tobą. – Dziewczę spojrzało się na mnie. Ja ze strachem zerknęłam na rzekę. I w nagłym, nieprzewidzianym impulsie, wskoczyłam do rzeki. Wypadłam na… moje podwórko! Za mną, z gracja wylądowała tajemnicza dziewczyna. Podprowadziła mnie do drzwi.
- Już nigdy więcej mnie nie zobaczysz. – Szepnęła, poczym odwróciła się, i podążyła ku drzewom. Ciągnęła za sobą szatę. Gdzie materiał dotknął ziemi, rosły piękne, kolorowe kwiaty. Po chwili młoda kobieta zniknęła między nieruchomymi drzewami. Przez dosłownie sekundkę, która ciągnęła się przez wieki, zdawało mi się, że liście szepczą cichutko powitanie dla ich pani. Tej, która właśnie między nie weszła. Odwróciłam się, i poszłam na górę do swojego pokoju. Położyłam się do łóżka. Zasnęłam.
Rano wydawało mi się, że to był tylko sen. Że to nie było rzeczywiste. Kierowana nagłym impulsem, gwałtownym pragnieniem, wyjrzałam przez okno. Zachłysnęłam się powietrzem. Na trawie na podwórku, od drzwi wejściowych do mojego domu, do dwóch samotnie stojących drzew, ciągnęła się ścieżka za pięknych kwiatów.
Ciekawa jestem, czy kiedyś jeszcze zobaczę tą piękną dziewczynę?
3 5 3