Odpowiedzi

2010-02-07T17:19:13+01:00
Szykowało się wielkie wydarzenie, bowiem dzisiaj na podwórzu zamkowym księżnej Anny Danuty i księcia Janusza miał odbyć się pojedynek na topory pomiędzy Zbyszkiem z Bogdańca a rycerzem krzyżackim – ¬Rotgierem. Dzień był zimny, wilgotny i jasny. Arena była pokryta śniegiem obsypanym popiołem. Mimo dokuczającemu chłodu ludzie nie zrezygnowali z obejrzenia tego niesamowitego widowiska. Również i ja wybrałam się na ten pojedynek, by kibicować mojemu rodakowi Zbyszkowi. Wszystkie kąty krużganku były wypełnione po brzegi.
Pole walki było już gotowe. Gdy rozległ się odgłos pierwszej trąby rycerze wyszli z przeciwnych stron szranków i zatrzymali się na krańcach. Rotgier wyglądał na bardzo pewnego siebie. Był przybrany w szmelcowaną, błękitną zbroję, a na głowie miał hełm z podniesioną przyłbicą i pawim pióropuszem. Zbyszko miał na sobie mediolańską zbroję, a na głowie ma hełm z okapem bez piór. W prawej ręce obaj mieli ciężki i potężny topór, a w lewej trzymali tarcze z herbami: na krzyżackiej widniała szachownica i trzy lwy stojące na zadnich łapach, natomiast na tarczy Zbyszka - tępa podkowa.
Rozległ się odgłos drugiej, a następnie trzeciej trąby rozpoczynającej pojedynek. Krzyżak obrał sobie pewną taktykę. Blokował wszystkie ciosy Zbyszka, oczekując, że jego przeciwnik zmęczy się, straci równowagę i upadnie, a wtedy jego życie wisiałoby na włosku. Jednak Zbyszko nie dawał za wygraną. Miał ogromną siłę w nogach i nie nabrał się na igraszki Rotgiera. Walka się przeciągała. Po obu przeciwnikach było już widać zmęczenie. Zauważyłam, że Rotgierowi ręka z tarczą zaczyna uginać się pod ciosami Zbyszka. Tym samym Polak wyszedł na lekką przewagę. Zmęczenie już prawie całkowicie ogarnęło Krzyżaka. Raz po razu zadawał ciosy kierując je na prawe ramię Zbyszka, lecz ten odpychał je tarczą z ogromną siłą, że aż topór zachwiał się w dłoni Rotgiera. Krzyżak był więc zmuszony do nagłego cofania się przed atakami młodego rycerza, by nie stracić równowagi. Od tej chwili cofał się ciągle. Pot zalewał czoła obu walczących.
Na krużgankach panowała cisza. Wszyscy z przerażeniem obserwowali wyczyny rycerzy. Nagle jakaś kobieta z widowni krzyknęła: „Za Danuśkę, Zbyszku! Za Danuśkę”. Rozbudziła się w Zbyszku miłość, żal i smutek po porwaniu ukochanej i to dodało mu siły. Wpadł w szał bojowy! Wreszcie błyszczące ostrze topora z całą siłą uderzyło w prawy bark Niemca. Nareszcie Zbyszko odniósł zwycięstwo i cieszył się z tego cały dwór.
Walka ta była długa i zarazem emocjonująca. Rotgier dostał w końcu karę za jego pychę. To był naprawdę pasjonujący pojedynek!
6 5 6