Odpowiedzi

2010-02-08T10:07:25+01:00
Pewnego dnia byłam u babci, ktora mieszka obok lasu.Raz gdy poszłam do lasu zobaczyłam mała, piękna sarenke. Podeszłam ku niej ale ona sie mnie przestraszyła i uciekła. Po pewnym czasie znowu zauważyłam ją i po cichu znowu podeszłam ku niej ale ona nie mogła uciec, ponieważ miała złamaną noge. Nie wiedziałam co mam zrobić. Szybko zastanowiłam sie i pobiegłam po osobe, ktora by mogła sarenke przeniesc do szpitala dla zwierząt. Gdy przybiegliśmy po sanenkę to szybko zabralismy ją do najblizszego szpitala dla zwierząt. Bardzo sie bałam o tą sarenkę,ale lekarz mowił,ze wszystko bedzie dobrze...
2010-02-08T11:37:52+01:00
Były to wakacje tego roku.Gdy zbliżała się data wyjazdu na obóz była bardzo podekscytowana i szczęśliwa.Nie mogłam się doczekać, aż spotkam moich przyjaciół z obozu rok temu.Przez ten rok pisaliśmy ze sobą i każdy nie mógł się doczekać dwóch tygodni spędzonych razem.Gdy nadszedł ten dzień spotkaliśmy się na Szczecińskim dworcu kolejowym (jeśli mieszkasz gdzieś indziej to napisz swoją miejscowość).Jechaliśmy pociągiem 12 godz. ale podróż minęła bardzo szybko.Gadaliśmy, śmialiśmy się, jedliśmy.W końcu dojechaliśmy na miejsce.Krajobraz był piękny.Góry wysokie, a my nie mogliśmy się doczekać wyprawy w te tajemnicze wzgórza.Poszliśmy do wydzielonych nam pokoi i rozpakowaliśmy się.Poszliśmy na obiad i w końcu...wyruszyliśmy w góry. Poszliśmy bez przewodnika z myślą, że damy sobie radę bez niego.Ale jednak tak nie było.Gdy Kasia zorientowała się, że drugi raz idziemy w tym samym miejscu, wszystkich ogarnęła panika.Najmłodsi z grupy zaczęli dzwonić do rodziców zawiadamiając ich o tym, że się zgubili i mają po nich przyjechać 1000 km.Pani kierownik zaczęła ich uspokajać, chociaż sama wiedziała, że z powrotem do domu może być ciężko.Błądziliśmy około godziny.Dzieci były zmęczone,pani kierownik zdenerwowana, a ja... byłam głodna.W końcu natknęliśmy się na mężczyznę, który mieszka w tych okolicach i właśnie wyszedł na spacer z psem.Wskazał nam drogę powrotną.Z radości zaczęłam skakać i wtedy...zwichnęłam kostkę. Szczęście w nieszczęściu ale najważniejsze, że spokojnie dotarliśmy do ośrodka. :) Gdy wróciłam do domu z bolącą kostką miałam co opowiadać rodzicom i lekarzowi, który badał mi kostkę. :D
Gosia i Karolina ;*