Odpowiedzi

2010-02-08T17:21:22+01:00
Cześć Michał!
Wybacz że tak długo nie pisałem ale byłem trochę zajęty. Poza nauką spędzam też czas na różnych wycieczkach górskich. O jednej z nich chciałbym ci opowiedzieć.
Niedawno razem z moją siostrą Kaśką zapisaliśmy się na pieszą wycieczkę po Beskidach. Wszystko było super, szliśmy podziwiając okolicę, coraz bardziej zapuszczając się w las. Wtedy Kaśka zobaczyła w gęstwinach jakiś ruch. Była święcie przekonana że to kangur, co jest oczywiście totalnie niemożliwe w tych okolicach, mimo to poszedłem za nią. Rzekomy kangur okazał się płochą sarną. Zbeształem siostrę za głupotę a potem próbowaliśmy znaleźć szlak. Oddaliliśmy się od niego znacznie, w dodatku w całym tym zamieszaniu zapomnieliśmy z której strony przyszliśmy. Zgubiliśmy naszą grupę razem z przewodnikiem. Nie pomogło nawoływanie i godzinne błądzenie po lesie. Nastała noc i wiedzieliśmy że w ciemnościach nie uda nam sie odnaleźć schroniska, poza tym nie wiedzieliśmy nawet czy idziemy w dobrym kierunku - nie zabraliśmy kompasu. Czekała nas noc pod gwiazdami. Kaśce ta perspektywa bardzo sie podobała. W ogóle nie zachowywała się jak klasyczna przestraszona dziewczyna w takiej sytuacji. Gdyby nie ona z pewnością bałbym się każdego szelestu i stukotu, ale Kaśka rozśmieszała mnie i gadała całą noc. Łatwiej było zasnąć w tym nieprzyjemnym lesie, gdy siedzieliśmy blisko siebie. Kilka razy obudził mnie jakiś warkot i byłem pewien że to dzik. Nie zasnąłem już do ranka i o świcie wyruszyliśmy w drogę. Schroniska nie znaleźliśmy, za to odszukaliśmy szose i tam złapaliśmy stopa. Po tej przygodzie wiem żeby w góry zawsze zabierac kompas i siostrę ;)
3 5 3