Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-08T19:50:37+01:00
Roy Schoeman jest synem imigrantów Żydowskich, którzy uciekli do USA przed holokaustem. Wychował się jako konserwatywny i pobożny Żyd, na przedmieściach Nowego Jorku. Jako młody chłopak uczęszczał do szkoły przy synagodze („Hebrew School”), uczącej judaizmu, gdzie miał wspaniałych nauczycieli. Rabinem w jego miasteczku był Arthur Hertzberg, jeden z bardziej znanych rabinów amerykańskich, prezydent Amerykańskiego Kongresu Żydów i doradca kilku prezydentów USA.



W maturalnej klasie Roy poznał charyzmatycznego rabina i mistyka, Shlomo Carlebacha, który podróżował dookoła Ameryki, dając koncerty, które bardziej były spotkaniami modlitewnymi, na których śpiewał on chasydzkie pieśni, uczył judaizmu i opowiadał religijne historie z żydowskiej Biblii. Miał wielu zwolenników, zwłaszcza wśród żydowskich hippisów. Roy nawet pojechał z nim do Izraela, gdzie chciał zostać, by studiować w jednej z Jerozolimskich „Yeshiv”, szkół dla młodych mężczyzn, w których spędzają czas na modlitwie i studiach religijnych. Jest to coś w rodzaju zakonnego życia dla wyznawców judaizmu. Roy nawet chciał zrezygnować ze studiów na prestiżowej uczelni Massachusetts Institute of Technology w Bostonie, gdzie został przyjęty po maturze. Jednak pewna sterylność i chłód „Yeshivy”, gdzie bardziej zwracano uwagę na wiedzę o Bogu, niż na miłość do Niego spowodowała, że postanowił powrócić do Stanów.



Jego były nauczyciel z Hebrew School także przeniósł się do Bostonu, gdzie założył coś w rodzaju żydowskiej komuny hippisów, będącej też czymś jakby seminarium dla rabinów. Roy dzielił swój czas na naukę inżynierii i judaizmu. Chciał nawet całkowicie poświęcić się judaizmowi, ale jego nauczyciel i guru przekonał go, że zdobycie cywilnego zawodu na tak prestiżowej uczelni jak MIT jest rzeczą pożyteczną. Roy więc ukończył studia i został inżynierem.



Ponieważ były to lata sześćdziesiąte, a do tego liberalny judaizm w tamtym okresie, nie kładł zbyt wielkiego nacisku na związek wiary i moralności, Roy wkrótce swobodnie łączył swoją religijność z narkotykami i kulturą „wolnej miłości”. W końcu niespełnione pragnienie prawdziwej miłości, czy to miłości Boga, czy innego człowieka, często znajduje wypełnienie w postaci namiastki, jaką jest "rekreacyjny seks".



Przez następne 15 lat Roy poszukiwał czegoś, czego nigdzie nie mógł odnaleźć. Przeniósł się do Europy na jakiś czas, został alpinistą i zaczął na wpół wyczynowo uprawiać narciarstwo. Był niezależny finansowo, pracując jako konsultant i programista, ale ani sport, ani sukcesy w pracy nie zaspokoiły tego głodu, jaki odczuwał w swoim sercu. Głodu, ktory odczuwał także święty Agustyn, gdy powiedział: "Niespokojna moja dusza, dopóki nie spocznie w Panu". W 1978. roku Roy powrócił do nauki i zaczął studia doktoranckie na Harvard Business School. Po obronie pracy doktorskiej, w wieku 29 lat został wykładowcą na Harvardzie. Jednak i to nie dało mu szczęścia. Nawet gorzej, przekonał się on tylko, że sukces w karierze zawodowej nie jest żadną gwarancją szczęścia i że jeżeli ono rzeczywiście istnieje, należy go szukać zupełnie gdzie indziej.



W 1987. roku Roy był na wakacjach w Cape Cod i wracając przez las z porannego spaceru z plaży miał niesamowite, mistyczne przeżycie. Poczuł, że znajduje się w obecności Boga. Jakby został przeniesiony wprost do Nieba, Poczuł Jego nieograniczoną i personalną, osobistą miłość do siebie. Zobaczył też swoje życie tak, jak każdy z nas je będzie widział w momencie śmierci. Zobaczył wszystko, co zrobił dobrego i wszystko, co powinien był zrobić inaczej. Zobaczył, że wszystko, co zrobił miało znaczenie: dobre, albo złe. Zobaczył, że wszystko, co się stało w jego życiu, było zaplanowane w sposób doskonały dla jego własnego dobra, przez nieskończenie dobrego i kochającego Boga. Także te wydarzenia, które on uważał za katastrofy swego życia. Szczególnie te momenty. Zobaczył też, że jedyne dwie rzeczy, których będziemy żałować w momencie śmierci, to te chwile, które zmarnowaliśmy na robienie rzeczy bezwartościowych w oczach Boga i te, które marnowaliśmy na obawy, że nikt nas nie kocha, gdy byliśmy zalani nieskończonym morzem miłości Bożej. Zobaczył też, że jedyny powód, dla którego istnieje on na świecie jest oddawanie czci i wielbienie tego Pana, w obecności którego się znalazł.
2010-02-08T19:51:07+01:00
1,HIOB ŻYŁ W KRAJU HUS,BYŁ WIERNYM I SPRAWIEDLIWYM CZCICIELEM BOGA.
2.BÓG POZWALA SZATANOWI WYSTAWIĆ WIARĘ HIOBA NA PRÓBĘ.
3.HIOB ZOSTAJE POZBAWIONY MAJĄTKU,UMIERAJĄ MU DZIECI,DOTYKA GO TRĄD.
4.HIOB POZOSTAJE CAŁY CZAS WIERNY BOGU.
  • Użytkownik Zadane
2010-02-08T19:52:09+01:00
1,HIOB ŻYŁ W KRAJU HUS,BYŁ WIERNYM I SPRAWIEDLIWYM CZCICIELEM BOGA.
2.BÓG POZWALA SZATANOWI WYSTAWIĆ WIARĘ HIOBA NA PRÓBĘ.
3.HIOB ZOSTAJE POZBAWINY MAJĄTKU,UMIERAJĄ MU DZIECI,DOTYKA GO TRĄD.
4.HIOB POZOSTAJE CAŁY CZAS WIERNY BOGU.