Odpowiedzi

2010-02-08T21:05:50+01:00
Pod koniec lat 40. ubiegłego wieku władze komunistyczne na żyznych podkrakowskich terenach rolniczych rozpoczęły budowę kombinatu metalurgicznego. Powstająca przy nim dzielnica - Nowa Huta - miała być według partyjnych planów wzorcowym osiedlem socjalistycznym, a zarazem "miastem bez Boga". Nie minęło jedno pokolenie, a dzięki zdecydowanej postawie całego społeczeństwa dzielnica ta stała się prawdziwą ostoją Kościoła i bastionem "Solidarności". W jej historię złotymi głoskami wpisało się też wielu kapłanów, w tym zwłaszcza ks. Józef Gorzelany, budowniczy pierwszego kościoła nowohuckiego - "Arka Pana" w Bieńczycach, ks. Józef Kurzeja, przedwcześnie zmarły budowniczy kościoła w Mistrzejowicach, czy ojciec Jacek Stożek, niezłomny opat klasztoru Ojców Cystersów w Mogile. Jednak najpiękniejszą, a zarazem najbardziej heroiczną kartę w historii dzielnicy zapisał ks. Kazimierz Jancarz, młody wikary z parafii pw. św. Maksymiliana Kolbego w Nowej Hucie-Mistrzejowicach, a zarazem człowiek charyzmatyczny, którego krótkie, ale intensywne życie obfitowało w burzliwe wydarzenia.
Zanim ukażę niesłychanie ciekawą sylwetkę owego kapłana, na początek osobista dygresja. Księdza Kazimierza Jancarza poznałem u progu jego kapłaństwa, kiedy to jako młody neoprezbiter był moim moderatorem na Oazie. Przyjaźniłem się z nim do końca jego życia, zwłaszcza w okresie stanu wojennego, gdy jeszcze jako kleryk współpracowałem z podziemną "Solidarnością". Jednak najsilniejsze więzi zawiązały się w latach 1985-1989, kiedy to na jego prośbę pomagałem mu w prowadzeniu Duszpasterstwa Ludzi Pracy i Wikariatu "Solidarności". Razem też byliśmy kapelanami strajku, który wybuchł w Hucie im. Lenina w 1988 roku. Księdzu Kazimierzowi zawdzięczam bardzo wiele. Był on dla mnie zawsze wzorem, a w najtrudniejszych chwilach wiernym przyjacielem, który nigdy nie zawiódł. Niniejsze opracowanie oparte jest na wspomnieniach osobistych, a także naszych najbliższych współpracowników. O wiele szersze opracowanie, z wykorzystaniem również materiałów Instytutu Pamięci Narodowej, ukaże się w formie książkowej w najbliższym czasie.

Droga kapłańska
Ksiądz Kazimierz Jancarz urodził się 9 grudnia 1947 r. w Suchej Beskidzkiej, gdzie ukończył szkołę podstawową. Następnie jego rodzina przeprowadziła się do Grzechyni, należącej do parafii w Makowie Podhalańskim. Przyszły kapelan "Solidarności" nie od razu chciał zostać kapłanem i dlatego, kontynuując tradycję rodzinną, dalszą naukę pobierał w Technikum Kolejowym w Krakowie, gdzie zdał maturę. Odbywał liczne praktyki, między innymi jako maszynista na parowozach.
Jednak pod wpływem osobistych przemyśleń w 1966 r. wstąpił do krakowskiego wyższego seminarium duchownego. Drogę powołania kapłańskiego wybrali także dwaj jego bracia: jeden należy także do archidiecezji krakowskiej, ale od 20 lat pracuje w Szwecji; drugi prowadzi duszpasterstwo na Florydzie w USA. Święcenia kapłańskie ks. Kazimierz Jancarz przyjął w 1972 r. z rąk ks. kard. Karola Wojtyły. Jako wikary pracował w parafiach w Pisarzowicach, Andrychowie, Oświęcimiu i Niepołomicach. W 1978 r. został przeniesiony do parafii pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego (wówczas jeszcze błogosławionego), z którą w pamięci ludzkiej jest identyfikowany do dzisiaj.
Była to bardzo młoda parafia, bo utworzona dopiero w 1976 roku. Stara była jednak sama wieś, na terenie której zbudowano nowohuckie osiedla. W średniowieczu należała do... mistrza katowskiego, który "obsługiwał" miasto Kraków; stąd też wzięła się jej nazwa. Przez wieki była częścią parafii w Raciborowicach. Gdy jednak Mistrzejowice pokryły bloki mieszkaniowe, wówczas z nominacji ks. kard. Karola Wojtyły młody i pełny energii wikary z macierzystej parafii, wspomniany na początku artykułu ks. Józef Kurzeja, zaczął organizować od podstaw nową parafię. Zamieszkał w prowizorycznie skleconym baraku, dlatego też nazywano go "księdzem z zielonej budki". Zmarł bardzo młodo, ale jego heroiczną pracę kontynuował kanclerz kurialny ks. Mikołaj Kuczkowski, który w 1976 r. został proboszczem i zbudował duży i nowoczesny kościół.
Ksiądz Kazimierz Jancarz, przychodząc do tej parafii, nie przypuszczał, co go tutaj będzie czekać za parę lat. Od pierwszego roku rzucił się w wir pracy duszpasterskiej, na którą składały się przede wszystkim - jak sam mówił - "młyn katechetyczny" oraz bardzo mocne zaangażowanie w ruch oazowy, czyli w Ruch "Światło - Życie", założony przez charyzmatycznego ks. Franciszka Blachnickiego. Z kolei od 1980 r., od czasu powstania "Solidarności", która w kombinacie nowohuckim była wyjątkowo liczna i silna, całkowicie zaangażował się w sprawy robotnicze. Sam pochodził z rodziny robotniczej, więc sprawy tego środowiska znał doskonale. Był typowym kapłanem, o którym powiedzieć można słowami z Pisma Świętego - "z ludu wzięty, dla ludu ustanowiony".

Pomoc represjonowanym
Więzi z tym środowiskiem jeszcze bardziej się zacieśniły, gdy wybuchł stan wojenny. W czasie strajku w kombinacie nowohuckim do robotników przyszli z posługą duszpasterską nowohuccy kapłani, w tym m.in. o. Jacek Stożek, o. Niward Karsznic, o. Norbert Paciora z zakonu cystersów oraz księża diecezjalni: Józef Gorzelany, Jan Bielański i Stanisław Podziorny. Z kolei po rozbiciu strajku ogromną pomoc represjonowanym okazała parafia w Bieńczycach, a zwłaszcza jej dynamiczny wikary ks. Władysław Palmowski, który jako jeden z pierwszych zaczął odwiedzać miejsca internowania w Strzelcach Opolskich, Rzeszowie Załężu oraz w Uhercach i Łupkowie w Bieszczadach.
Obok Bieńczyc oraz Duszpasterstwa Hutników, utworzonego przez o. Jacka Stożka w parafii cysterskiej na osiedlu Szklane Domy, jednym z najważniejszych centrów duszpasterstwa robotniczego, a zarazem ośrodkiem pomocy dla represjonowanych stała się też parafia pw. św. Maksymiliana Kolbego w Mistrzejowicach. Początek dała informacja, która napłynęła z więzienia w Załężu, że 13 czerwca 1982 r. rozpoczął się strajk głodowy osadzonych tam działaczy "Solidarności". Ich przyjaciele na znak solidarności spontanicznie zorganizowali w Mistrzejowicach, w tzw. dolnym kościele, czyli w kaplicy pod główną nawą, całodniowe czuwanie modlitewne. Zakończyło się ono w czwartek, w święto św. Jana Chrzciciela. Ksiądz Jancarz, za którego aprobatą wszystko to się działo, zaapelował do tłumnie zgromadzonych osób, aby przyszły na modlitwę także w przyszły czwartek. W ten sposób narodziły się słynne Msze św. "czwartkowe" za Ojczyznę, których regularność i częstotliwość, raz w tygodniu, była ewenementem na skalę całego kraju.
Na nabożeństwa te przychodziło po kilka tysięcy osób. Przyjeżdżały też osoby praktycznie z całej Polski. Msze św. rozpoczynały się zawsze o godz. 19.00, a kończyły Apelem Jasnogórskim o godz. 21.00. Zawsze też było odpowiednio przygotowane kazanie, z akcentami patriotycznymi, głoszone przez ks. Jancarza albo przez zaproszonych kapłanów. Działalność ks. Jancarza w tym zakresie wspierali niektórzy duchowni. Nie tylko koncelebrowali oni z duszpasterzem robotników Msze św., ale i wspierali go moralnie, co w tych czasach było dla niego bardzo ważną rzeczą. Do tych kapłanów z terenu archidiecezji krakowskiej należeli:
- ks. Adolf Chojnacki, proboszcz w Krakowie Bieżanowie, a następnie w Juszczynie, bohaterski kapelan podziemnych organizacji niepodległościowych,
- ks. Kazimierz Wójciak z zakonu Ojców Pijarów, rodem z Rabki (obecnie duszpasterz na Białorusi),
- ks. Józef Stramek z zakonu kanoników regularnych, rodem z Sidziny, proboszcz parafii pw. Bożego Ciała i dziekan dekanatu Kraków II (obecnie proboszcz w sanktuarium maryjnym w Gietrzwałdzie na Warmii),
- ks. Stanisław Konieczny, proboszcz w Świątnikach Górnych (zmarł przedwcześnie w 1994 r. zaledwie w 55. roku życia),
- ks. Tadeusz Bogucki, rodem z Krakowa, wikary w Mistrzejowicach (obecnie proboszcz w Rabce Zarytem),
- ks. Wojciech Stokłosa, wikary w parafii mariackiej, następnie proboszcz w Bystrej Krakowskiej (obecnie proboszcz w Krakowie Piaskach Wielkich),
a także autor niniejszego opracowania, dojeżdżający wówczas z Krakowa Woli Justowskiej.
Po pewnym czasie zaczęli przyjeżdżać również kapłani spoza archidiecezji. Najbardziej znaną postacią był sługa Boży ks. Jerzy Popiełuszko, rówieśnik ks. Jancarza, bardzo z nim zaprzyjaźniony. Przyjeżdżali także ks. Stanisław Kardasz z Torunia, ks. Stanisław Małkowski z Warszawy, ks. Edward Frankowski (obecny biskup pomocniczy w Sandomierzu) i ks. Henryk Jankowski z Gdańska.

Duszpasterz ludzi pracy
Systematycznie odprawiane Msze św. za Ojczyznę przyczyniły się do narodzin nowej struktury duszpasterskiej, zwanej oficjalnie Duszpasterstwem Ludzi Pracy. Jego częściami składowymi były konfraternie, których członkowie organizowali się według stanów i zawodów. Powstały więc Confraternie Akademicka, Robotnicza i Nauczycielska. Z kolei w 1983 r. ks. Jancarz z Janem Franczykiem z Chrześcijańskiej Wspólnoty Ludzi Pracy powołał do życia ChUR, czyli Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy im. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Był on wzorowany na działaniach Prymasa Tysiąclecia, który jeszcze jako zwykły ksiądz troszczył się o wykształcenie środowisk robotniczych. Mistrzejowicki ChUR organizował co dwa tygodnie w soboty cykl wykładów dla robotników i członków "Solidarności", a prelegentami byli znani duszpasterze i twórcy sztuki, a przede wszystkim pracownicy krakowskich wyższych uczelni, w tym Uniwersytetu Jagiellońskiego i Papieskiej Akademii Teologicznej. Tematyka wykładów była bardzo różna, ale głównie dotyczyła historii i kultury Polski, pedagogiki i katolickiej nauki społecznej. Poza tym zetknięcie się przedstawicieli środowisk robotniczych z przedstawicielami inteligencji bardzo umacniało wzajemną jedność społeczną.
Były też inne formy działalności Duszpasterstwa Ludzi Pracy:
- przygotowanie liturgii Mszy św. "czwartkowych",
- doroczne pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej,
- pielgrzymki ludzi pracy na Jasną Górę, organizowane od 1983 r. wspólnie z ks. Jerzym Popiełuszką (zawsze w trzecią niedzielę września),
- piesze pielgrzymki na Jasną Górę, zawsze w grupie XIV, zwanej "solidarnościową",
- wystawy i koncerty twórców niezależnych, w tym np. Jacka Fedorowicza, Stanisława Markowskiego czy Andrzeja Wajdy,
- "Sacrosongi", czyli przeglądy piosenki religijnej, organizowane wspólnie z ich założycielem, ks. Janem Palusińskim, salezjaninem,
- studio nagrań muzycznych i filmowych,
- Niezależna Telewizja Mistrzejowicka, zorganizowana m.in. przez Macieja Szumowskiego, dokumentująca wydarzenia z okresu zmagań "Solidarności" z władzą totalitarną (dzisiaj niektóre z tych nagrań mają bezcenną wartość historyczną),
- bezpłatna apteka lekarstw z darów zagranicznych,
- pomoc dla osób internowanych, bezrobotnych i represjonowanych,
- pomoc dla osób niepełnosprawnych, a zwłaszcza dla obozów organizowanych przez Wspólnoty "Muminków" w zaadaptowanej willi "Chorążówka" w Rabce,
- kolonie letnie dla dzieci, organizowane w specjalnie utworzonej na ten cel bazie "Jasna Polana" w Grzechyni.
Działalność ks. Jancarza wspierana była przez podziemne struktury związku, w tym przez "Wielką Czwórkę", liderów "Solidarności" nowohuckiej, do których zaliczano: Mieczysława Gila, Edwarda Nowaka, Jana Ciesielskiego i Stanisława Handzlika. Głównymi animatorami życia DLP byli jednak: Jacek Smagowicz, Kazimierz Fugiel i wspomniany Maciej Szumowski. Z kolei wiele służebnych prac, bez których środowisko nie mogłoby funkcjonować, wykonywała duża grupa wolontariuszy. Nieocenione usługi oddał także mec. Andrzej Rozmarynowicz, obrońca w wielu procesach politycznych i człowiek wielkiej odwagi cywilnej, późniejszy senator III RP i kawaler maltański. Służył on poradą prawną tak ks. Jancarzowi, jak i innym represjonowanym osobom świeckim i duchownym. Na potrzeby Duszpasterstwa Ludzi Pracy ks. Jancarz oddał swoje mieszkanie, a ks. Kuczkowski duże pomieszczenie w przyziemiu kościoła, zwane "Bunkrem".
Duże ożywienie duszpasterstwa nastąpiło po zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki, co można uznać za jeden z owoców jego męczeńskiej śmierci. Na Msze św. "czwartkowe" zaczęło przychodzić coraz więcej osób, a poglądy wielu działaczy "Solidarności" coraz bardziej się radykalizowały. W samych Mistrzejowicach z oddolnej inspiracji, przy pełnym poparciu ks. Jancarza, powstało obok konfraterni nowe stowarzyszenie katolickie - Ruch "Prawda i Odwaga" im. ks. Jerzego Popiełuszki. Z kolei od 1985 r. imię zamordowanego kapelana robotników przyjęła wspomniana grupa XIV w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę.

Inwigilowany przez SB
Ta wszechstronna działalność była oczywiście w bezwzględny sposób atakowana przez Służbę Bezpieczeństwa. Przykładem niech będzie sprawozdanie Wydziału IV SB w Krakowie za rok 1986:
"Niektóre świątynie, zwłaszcza kościół o. Kolbego stanowiący nadal ostoję nielegalnych działalności, tworzą warunki do gromadzenia się aktywistów tzw. konspiracji i bezkarnego głoszenia wrogich poglądów politycznych. W obiektach sakralnych kultywowane są tradycje b. 'Solidarności'. Tak przez elementy wystroju, jak i treści okazjonalnych uroczystości. Nie należy spodziewać się, aby działalność grup radykalnych duchownych uległa w najbliższym czasie wyraźnemu osłabieniu, chociaż przed wizytą Jana Pawła II może zostać w pewnym stopniu stonowana. Należy zakładać, że kontynuowana będzie intensywna krytyka religioznawstwa i inspirowania konfliktów na tle sakralizacji szkół i zakładów pracy".
Z kolei dokument pt. "Kierunkowy plan pracy operacyjnej Wydziału IV Służby Bezpieczeństwa w Krakowie na rok 1986" informował kierownictwo SB w następujący sposób:
"Szczególne zagrożenie stwarza działalność ks. Jancarza z parafii Mistrzejowice, skupiającego wokół tamtejszego kościoła byłych działaczy 'Solidarności' i osoby związane z nielegalnymi strukturami. Gama działań tego księdza jest bardzo szeroka i nieustannie się rozrasta. Poza tradycyjnymi już spotkaniami czwartkowymi parafia ta występuje w stosunku do określonych grup wiernych z takimi formami pracy jak ruch 'Prawda - Odwaga' im. Ks. Popiełuszki, Confraternie (robotnicza, nauczycieli, służby zdrowia i młodzieżowa), Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy. Dodać do tego należy negatywny wystrój Kościoła, różnego rodzaju wystawy, wyświetlanie filmów, odbywający się co roku festiwal pieśni 'Sacrosong', a także zapoczątkowane w ub. roku spotkania z przedstawicielami środowisk twórczych pozostających na emigracji wewnętrznej, tzw. wieczory u św. Maksymiliana.
Podkreślić należy, że parafia ta promieniuje na inne ośrodki duszpasterskie, które czerpią wzory do własnej działalności".

Strajk majowy
Ważnym wydarzeniem w życiu ks. Jancarza był strajk, który wybuchł w kwietniu 1988 r. w kombinacie nowohuckim. Kierowali nim przywódcy podziemnej "Solidarności", w tym m.in. Mieczysław Gil i Kazimierz Fugiel. 1 maja, w Święto Pracy, używając fortelu z karetką pogotowia, do strajkujących przyjechał ks. Kazimierz Jancarz, który odprawił w hali fabrycznej uroczystą Mszę św. Dzień później, przy pomocy podrobionej przepustki - osobiście sporządzonej przez ks. Kazimierza - na teren kombinatu przedostał się także autor publikacji, który odprawił Msze św. w uroczystość 3 maja i 4 maja, w święto św. Floriana, patrona hutników.
Strajk został rozbity w nocy z 4 na 5 maja 1988 r. przez oddziały ZOMO. Wielu strajkujących brutalnie pobito, a przywódców aresztowano. W ich obronie załoga rozpoczęła strajk absencyjny. Ze względu na ogromną liczbę osób represjonowanych i pozbawionych pracy ks. Jancarz powołał Wikariat Solidarności, który swoją nazwą nawiązywał do struktur charytatywnych, pomagających osobom represjonowanym w Chile za rządów Pinocheta. Działalność ta - polegająca na organizowaniu zbiórek pieniężnych i na udzielaniu pomocy materialnej pokrzywdzonym robotnikom nowohuckim - spotkała się z ogromnym odzewem ze strony większości mieszkańców Krakowa, w tym też środowisk inteligenckich. Był to szczytowy okres działalności Duszpasterstwa Ludzi Pracy, który ogromnie przyczynił się do uwolnienia uwięzionych działaczy strajkowych. Z kolei Komitet Strajkowy przekształcił się w jawną strukturę związku "Solidarność", obierając za swoją tymczasową siedzibę słynny już na całą Polskę "Bunkier".
Ostatnim wielkim akordem działalności duszpasterstwa w epoce komunizmu było zorganizowanie w sierpniu 1988 r. w parafii w Mistrzejowicach Międzynarodowej Konferencji Praw Człowieka. Współorganizatorami tego wielkiego spotkania były Ruch "Wolność i Pokój" oraz Komisja Interwencji NSZZ "Solidarność" wraz z ich liderami Zbigniewem i Zofią Romaszewskimi, Janem Rokitą, Zbigniewem Fijakiem i Bogdanem Klichem. W spotkaniu wzięło udział ponad 1000 osób, w tym 400 przedstawicieli z całego świata. Jedynie osoby z ZSRS nie dojechały, gdyż odmówiono im wiz. Hasłem konferencji były słowa: "Prawa człowieka nie znają granic. Walka o nie jest sprawą nas wszystkich". Przebieg spotkania był w całości inwigilowany przez komunistyczną bezpiekę, a władze, chcąc utrudnić organizację, aresztowały nawet... baniaki z zupą wiezione dla uczestników konferencji.
W lutym 1989 r. Mistrzejowice odwiedził Lech Wałęsa. Wtedy to ks. Kazimierz Jancarz za swoje zasługi otrzymał honorowe członkostwo Komisji Zakładowej NSZZ "S" Huty im. Lenina. Parę dni później został mianowany proboszczem parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Luborzycy k. Nowej Huty, co było jedyną forma docenienia go ze strony władz kościelnych. Inna sprawa, że w tej decyzji wielu doszukiwało się ugodowego posunięcia tychże władz wobec władz państwowych. W nowej parafii, wykorzystując swoje dotychczasowe kontakty, ks. Jancarz rozwinął bardzo mocno działalność duszpasterską i społeczną. Jego nowymi inicjatywami było utworzenie m.in. społecznego Liceum im. ks. Jerzego Popiełuszki, biura pielgrzymkowego wraz z odpowiednim taborem autobusowym, parafialnej gazety "Krzyż Luborzycki" i rozgłośni radiowej.

Nie zapomnimy
Ogromny wysiłek duszpasterski, a zarazem także ogromne stresy związane z walką o wolną Polskę mocno nadszarpnęły zdrowie duszpasterza robotników. Pomimo słusznej postury, witalności i pogody ducha był człowiekiem bardzo wrażliwym, a nawet nadwrażliwym na krytykę i ataki personalne, które wymierzone były w niego przez całe lata 80. Najbardziej bolał nad tym, że jego tytanicznej pracy nie doceniają ani przełożeni, ani pewna część jego współbraci. Ciężko chorował też na serce. Zmarł nagle, nad ranem 25 marca 1993 r., w święto Zwiastowania Najświętszej Marii Panny i - co było bardzo symboliczne - w czwartek. Zgodnie z wolą rodziny został pochowany na cmentarzu w Makowie Podhalańskim. Na pogrzeb przyjechały tysiące wiernych, wśród nich prezydent Lech Wałęsa. Pogrzeb prowadził osobiście ks. kard. Franciszek Macharski.
Pamięć o bohaterskim kapelanie "Solidarności" pielęgnują jego przyjaciele i współpracownicy. Dzięki ich staraniom jedna z ulic w Nowej Hucie otrzymała imię ks. Jancarza, a w 2005 r. został odsłonięty pomnik na skwerze przed mistrzejowickim kościołem. Ufundowano także dwie tablice pamiątkowe: jedną w kruchcie słynnego "dolnego kościoła", drugą na cmentarzu w Makowie Podhalańskim. 10 listopada br. dzięki staraniom dyrektor Barbary Nowak i całego grona pedagogicznego Szkoła Podstawowa nr 85 na osiedlu Złotego Wieku w Nowej Hucie-Mistrzejowicach przyjęła jako pierwsza w Polsce, i miejmy nadzieję nie ostatnia, imię ks. Kazimierza Jancarza. Szkołą tą opiekuje się komitet organizacyjny, składający się z przyjaciół i współpracowników zmarłego kapłana. Według ich planów, szkoła ma być "żywym pomnikiem", realizującym poprzez edukację patriotyczną ideały, którym służył ks. Kazimierz. Warto zaznaczyć, że w czasie uroczystości płomienne kazanie na temat tych ideałów wygłosił ks. bp Albin Małysiak, który w trudnym czasie stanu wojennego niejednokrotnie wspierał tak kapelana robotników, jak i działaczy "Solidarności".
Przede wszystkim jednak pamięć o wikarym z Mistrzejowic pozostała w sercach tych, których przez "Morze Czerwone" przeprowadził on do Boga i wolnej Polski. Ich wdzięczność trwa do dzisiaj.
ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Od redakcji: artykuł ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego nie łamie zakazu ks. kard. Stanisława Dziwisza, gdyż zakaz ten dotyczy wypowiedzi na temat współpracy duchownych z SB, a nie wypowiedzi o księżach represjonowanych przez SB.
2 3 2