Odpowiedzi

2013-02-01T18:34:26+01:00


Właśnie przed chwilą oglądałam film oparty na faktach, dotyczący katastrofy lotniczej i w tym momencie przypomniała mi się tragedia sprzed roku , której byłam świadkiem i uczestnikiem tych wydarzeń.
Siedziałam wtedy wygodnie w fotelu i podziwiałam piękne widoki z samolotu pasażerskiego. Byłam bardzo szczęśliwa, ponieważ zawsze marzyłam o tym , aby zobaczyć Paryż, a wycieczka , którą wygrałam była dla mnie wspaniałą niespodzianką. Jakaś tęga brunetka tłumaczyła dziecku , że za chwilę będziemy lądować, więc nie powinno ono w tym momencie korzystać z toalety. Natomiast dwóch panów siedzących przede mną dowcipkowało na temat zmiennej pogody.  Większość pasażerów była w dobrych humorach , bo za chwilę mieliśmy znaleźć się na ziemi. Stewardesa poprosiła pasażerów o zajęcie  miejsc i zapięcie pasów bezpieczeństwa. W tym momencie poczułam jakby samolot tracił moc . Przechylał się raz w lewą raz w prawą stronę jakby próbując złapać równowagę. Pasażerowie , którzy nie zdążyli zapiąć pasów spadali na pasażerów położonych niżej. Ludzie krzyczeli z przerażenia, inni płakali i  wołali o pomoc. Niektórzy mieli rozbite głowy , z których sączyła się krew. W tym momencie usłyszałam głośny wybuch . Ktoś krzyczał , że zginiemy , bo zapalił się silnik. Nie wytrzymałam i zaczęłam głośno krzyczeć. Nie chciałam umierać, miałam dopiero piętnaście lat . Samolot runął na ziemię przechylony na prawą stronę i w tym momencie złamało się skrzydło. Wszystkie bagaże spadały na głowę innych pasazerów. Kapitan próbował zatrzymać maszynę, ale ta masa pędziła do przodu z piskiem opon. W środku było mnóstwo dymu i bardzo wysoka temperatura. Oglądając się za siebie zauważyłam zakrwawionego mężczyznę, który prawą stronę twarzy miał dosłownie spaloną. Jedną ręką podtrzymywał on kobietę, której nogi poniżej kolan zwisały bezwładnie , ponieważ  kości przebiły skórę. Inni poparzeni ludzie , z tyłu samolotu pędzili w naszym kierunku , popychając tych na przodzie i przewracając się na kolejnych pasazerów. Nie mogłam powstrzymać łez, głośno płakałam. Strach mnie sparaliżował i nie pozwalał ruszyć się z miejsca. Widziałam już ogień , który błyskawicznie się rozprzestrzeniał. Chciałam znów krzyczeć, ale poczułam jak coś ciężkiego spada na moją głowę. W ustach poczułam smak krwi i ból w skroniach. Kolejny silnik zapalił się i wybuchł wyrywając boczne drzwi. W tej sekundzie ludzi stłoczonych przy wyrwanych drzwiach ogarnął ogień. Wybuch urwał niektórym ludziom ręce i nogi. Paliły się fotele i bagaże. Niektórzy leżeli w kałuży krwi . Byłam zrozpaczona. Nie wiedziałam co robić. Wpadłam w panikę . Krzyczałam , ze nie chce umierać. Czułam zapach palących się ciał, dym uniemożliwiał normalne oddychanie. Ludzie dławili się i krztusili. Widoczność była  niemal zerowa. Samolot stanął i część ludzi ruszyła w kierunku wyrwanych drzwi, pomimo ognia , który tam się znajdował . Ludzie w panice deptali tych , którzy w kałuży krwi leżeli na ziemi. Jakiś mężczyzna , który nagle znalazł się obok mnie odpiął moje pasy i złapał za rękę. Dwie kobiety  ze zniekształconymi twarzami błagaly innych o pomoc. Ogień już mnie dosięgał, ale w tym samym momencie mężczyzna pociągnął mnie za sobą i nagle znalazłam się na ziemi. Ból nie pozwalał mi się ruszyć. Widziałam ludzi , którzy wyskakiwali z samolotu i wyglądali jak pochodnie. Popalone , okaleczone ciała leżały na ziemi tuż przy samolocie. Ludzie jęczeli , płakali, krzyczeli. Karetki pogotowia i straż pożarna bardzo sprawnie rozpoczęła akcję ratowniczą. Byłam jedną z pierwszych uratowanych na tym pokładzie. Niestety nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Połowa pasażerów tego lotu nie przeżyła.

27 1 27
2013-02-01T19:16:24+01:00

Tego dnia było bardzo słonecznie. Od rana grałem na komputerze. Nic nie zapowiadało zbliżającej się katastrofy.

O godzinie 16:00 umówiłem się z Krzyśkiem, Gośką i Rafałem na koszykówkę. Przed grą mocno trenowaliśmy: robiliśmy pompki, brzuszki itp. Później wybraliśmy sobie zawodników: ja grałem z Rafałem, a Krzysiek z Gośką. Nagle chmury zakryły niebo. Dął silny wiatr; tak silny, że nie mogliśmy się utrzymać w pionie. Postanowiliśmy, że szybko wrócimy do domu. Nagle usłyszeliśmy krzyki ludzi. Krzysiek zauważył w tej chwili tornado, i kazał nam szybko uciekać. Z wichury zrobił się huragan. Zrywał dachy z domów, urywały się słupy. Nagle urwała się tarcza z koszem, do koszykówki. Spadła na mnie. Gośka, Rafał i Krzysiek, pobiegli do mnie, wzięli ze mnie ciężką tarczę, i zanieśli mnie z boiska. Rafał chciał dzwonić po karetkę. Gośka uświadomiła mu, że tornado unosi nawet pociągi. Dobrze, że tornado było daleko od nas. Krzyki ludzi dla mnie były przerażające. Nawet nie chciałem myśleć, jak ludzie teraz umierają, jak oni pozostawają bez prądu. Przyjaciele zaopatrzyli mi rany, i wtedy zemdlałem. Po 5 godzinach obudziłem się. Moi przyjaciele byli cali i zdrowi. Była 21:00. Miałem wielki guz na głowie. Spytałem się, ile ludzi zmarło, ile jest strat. Gośka odpowiedziała, że bardzo mało osób zmarło i było bardzo mało strat. Miałem bardzo duże szczęście

7 3 7