Odpowiedzi

2010-02-09T21:03:28+01:00
Pewnej pochmurnej, zimnej i deszczowej niedzieli postanowiłem nie pójść na trening:
-Mamo, tato zostanę dziś w domu!
-Dobrze synku, będziemy za jakieś 3 godziny.
Zostałem sam.
Nastawiłem wodę na herbatę i na chwilę poszedłem na górę. Zauważyłem, że na podłodze leży piłka, więc postanowiłem trochę poodbijać kolankiem, zupełnie zapominając o wodze wstawionej na herbatę.
Minęło jeszcze trochę czasu, przynajmniej trzydzieści minut zanim sobie o tym przypomniałem. Szybko zbiegając po schodach, potknąłem się wywracając się na ziemię. Wstałem, wchodzę do kuchni, by wyłączyć wodę -myślałem, że nadal się gotuje. Ogarnęło mnie wielkie zdziwienie, a zarazem trochę przerażenie. Herbata stała zrobiona na stole, na talerzyku kawałek ciasta i obok cukier. Nie wiedziałem co się dzieje. Nikogo nie było w domu, byłem sam, nie mogłem zrozumieć jak to możliwe. Ale zlekceważyłem to, przeszło mi przez myśl, że może wcześniej zalałem herbatę, tylko zapomniałem. Następnie poszedłem oglądać telewizję, włączyłem na kanał sportowy, by pooglądać mecz. Trzymając pilot w ręku nagle poczułem,że ktoś z tyłu mnie dotyka. Obróciłem się, ale nikogo nie było. Chcąc sprawdzić czy pogoda się poprawiła spojrzałem przez okno, aż odskoczyłem z przerażenia. Na szybach widniała krew, spływała od góry w dół. Strach ogarnął mnie niesamowicie. Zacząłem biegać po całym domu wykrzykując, że w domu są duchy.
-Duchy, duchy! Pomocy! -krzyczałem.
I w tym momencie szafki w kuchni zaczęły same się otwierać i zamykać, a szklanki i talerze spadały na podłogę,słychać było w oddali jakiś głos kobiety:
-Wynoś się stąd! Wynoś! -wrzeszczała.
-Kim jesteś?!-wrzeszczałem,lecz nikt nie odpowiadał.
Biegając tak w kółko przed oczami pojawiła mi się mgła, zaczęło mi się kręcić w głowie. Nad głową pojawiła mi się chmura, z której zaczął padać deszcz. Byłem zdesperowany, kompletnie nie wiedziałem co robić. Momentalnie wszystko zniknęło. Jakby nigdy nic się nie wydarzyło. Rodzice wrócili. Nikt nie chciał mi uwierzyć w to co się stało. Wieczorem poszedłem na strych, poszperałem w starych albumach, notatkach. Okazało się, że kiedyś, dawien dawniej w naszym domu mieszkała staruszka , która nienawidziła chłopców,za iż kiedyś, gdy żyła zatruwali jej życie, z powodu jej wyglądu. Na całe szczęście wyprowadziliśmy się stamtąd, do naszego nowego domu. I nigdy więcej staruszka nie uprzykrzała mi życia.
1 5 1