Odpowiedzi

2010-02-10T17:29:51+01:00
Od zawsze lubiłam wyprawy w nieznane. często wyjeżdżałam z rodzicami w góry i nad morze. W tym roku spotkała mnie wielka niespodzianka. Moja ulubiona ciocia Helenka, ktora wlaśnie wróciła na stale do Polski z Ameryki, postanowiła wynagrodzić nam długoletnią rozłąkę. Moim rodzicom zafundowała wycieczkę do Egiptu, a mnie zaprosiła w dwutygodniowy rejs statkiem po Morzu Śródziemnym.
Basen Morza Śródziemnego był na przestrzeni wieków kolebką wielu kultur, z których zrodziła się wspólna europejska cywilizacja. Dlatego też byłam zachwycona pomysłem i propozycją cioci, z której chętnie skorzystałam.
1 lipca udałyśmy się samolotem z Warszawy do Barcelony i tam zaczęła się moja moerska przygoda. Zakwaterowano nas w dwuosobowej kajucie z wygodami na środkowym pokładzie. Na górnym znajdowały się resturacje, sale kinowe, basen i korty tenisowe. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałam. Byłam zachwycona, chociaż trochę obawialam się morskiej choroby, na szczęście nic takiego mnie nie spotkało.
Z Barcelony popłynęliśmy do Civitavecchia we Włoszech. po trzech dnaich rejsu dopłynęliśmy do Pireusu w Grecji i tego dnia spotkało mnie coś niezwykłego. W czasie rejsu zaprzyjaźniłam się z ekipą nurków, którzy podróżowali do Izmiru w Turcji, gdzie mieli zaplanowane szkolenia dla przyszłych nurków. Jeden z nich zaproponował mi, że chętnie nauczy mnie nurkować, oczywiście ciocia od razu zdecydowała, że nie,. ale po długich prośbach zgodziła się na lekcję. najpierw ćwiczyłam "na sucho" oddech i koordynację. Potem w skafandrze i specjalnym basenie wypełnionym wodą morską. Wieczorem dowiedziałam się, żę następnego dnia zanurkuję w morzuu. Długo nie mogłam zasnąć, a w nocy przyśnił mi się podwodny świat.
Następnego dnai spełniło się największe marzenie. Zanurkowałam w morzu. Początkowo skupiłam się na zaleceniach instruktora, ale gdy okazało się, żę radzę sobie całkiem nieźle, pozwolił mi popłynąć za nim. Podziwialam podwodny świat, bogactwo ryb i innych istot podwodnych, o których istenieu nie miałam dotąd pojęcia. Roslinność podwodna zachwyciła mnie bujnością i kolorystyką. zachwytom nie było końca. Udało mi się sfotografować kilka okazów specjalnym aparatem. Co ciekaw, istity wodne na mój widok nie uciekały, tylko podpływały i dotykały mnie leciutko głową lub płetwami. To było cudowne.
Kolejna niespodzianka czekała mnie wieczorem. kapitan zaprosił nas do stołu na kolację. To szczególne wyróżnienie dla pasażerów. Byłam dumna.
następnym etapem podróży była Aleksandria w Egipcie, tam odbyłyśmy wycieczkę lądem. Dalej popłynęliśmy na Maltę i do Barcelony.
Po dwóch cudownych tygodniach wróciłam do domu.
To była wspaniała morska przygoda. Nigdy nie zapomnę tej wyprawy.