Odpowiedzi

2010-02-10T20:40:54+01:00
Za Ciebie nie napiszę, ponieważ bardzo ważne jest nauczenie się pisania tego typu opowiadań.
We wstępnie musisz najlepiej przedstawić bałwanka lub otoczenie.
Np. Gdzie się ten bałwanek znajduje, jak wyglada, kto go ulepił.
W rozwinięciu opowiedz co robi ten bałanek albo co się dookoła niego dzieje. Np. obserwuje bawiące się dzieci i chciałby do nich dołączyć.
W zakończeniu podkreśl uczucia tego bałwanka czy jest mu smutno bo nie może się bawić z dziećmi, a może się stopił na słońcu i zniknął?
Powodzenia :)
1 5 1
2010-02-10T20:41:49+01:00
Zima. Śnieg pada i pada przez całą noc, a potem przez cały dzień i znów przez całą noc.

Wczesnym rankiem Ala wybiera się do ogrodu, zabierając ze sobą swoje ulubione zabawki: Misia, tego w niebieskiej bluzeczce i Pysia, tego w żółtej bluzeczce. I jeden i drugi są to jak widzicie misie, ale Pysio, dlatego nazywa się Pysiem, aby go nie pomylić z Misiem.

Siedzą sobie Miś i Pyś na śniegu i patrzą jak Ala lepi bałwanka. Już gotów. Ma czarne oczka z węgielków, usta i nosek z marchewki, a na głowie: -ha ha ha- śmieją się niedźwiadki- rondelek, czerwony rondelek z kuchni.

Alę woła mama na śniadanie. Niedźwiadki zostają same i myślą sobie: Pewnie bałwankowi zimno, Ala nie wzięła ze sobą szalika. Trzeba go pożyczyć bałwankowi. Niech okręci szyję, bo jeszcze zaziębi sobie gardło. Misio podaje bałwankowi szalik, a Pysio wyciąga do niego łapki. Bałwanek jest uszczęśliwiony. Przyjaźń zawarta.

Bałwanek zawiązał sobie szalik na szyi tak pięknie, że żadna mamusia lepiej by tego nie zrobiła. A teraz bierze Misia i Pysia za łapki i idą na spacer. Jak przyjemnie na świecie, tyle wszędzie śniegu, a mróz szczypie w noski, szczypie w bródki.

-Wiecie, co - mówi bałwanek do misiów - poskaczemy sobie trochę dla rozgrzewki.

I dalej w tany! Miś wywija z bałwankiem a Pyś aż ślepki mruży z uciechy i też sobie przytupuje.

Ala zostawiła w ogrodzie narty. Bałwankowi w to graj! Przypina je sobie do śniegowych butków i dalej hajda. Pyś goni go z zapałem, a Miś ze śmiechem ucieka. Zabawa trwa w najlepsze.

Ale co to? Słonko wyjrzało zza chmur i bardzo jakoś przypieka. Bałwankowi robi się słabo. Pysio przynosi z domu parasol mamusi Ali i zasłania bałwanka przed słońcem jak może. Misio zmartwiony załamuje łapki. Wszystko na próżno i parasol nie pomógł. Co to będzie? Niedobrze. Bałwanek spuścił marchewkowy nos na kwintę a Pysio i Misio wyciągnęli chusteczki z kieszonek i zalewają się łzami. Bałwanek myśli, że mu chłodniej będzie, jeśli zdejmie szalik z szyi. Zdejmuje go, więc i oddaje Pysiowi. A teraz bierze Misia na ręce i przytula do siebie.

-Do widzenia kochany malutki Misiu! Niedługo się roztopię, więc muszę się z wami pożegnać. Ale nie martwcie się, nadchodzi wiosna, piękna, ciepła, kolorowa. Ja będę się znów bawił z wami za rok, jak będzie nowa zima.

Pysio z wielkiej rozpaczy patrzeć na to nie może. A słoneczko grzeje i grzeje. Roztopiły się bałwankowi nóżki, potem brzuszek, potem rączki a wreszcie łebek. Zrobiła się z niego kupka śniegu. Usiadł Misio, usiadł Pysio. Wspominają miłego bałwanka, patrząc na to, co z niego zostało: marchewkowy nosek, sterczący ze śniegu i czerwony rondelek z kuchni.

1 1 1