Odpowiedzi

2010-02-12T00:49:38+01:00
Nie wiem czy o to chodziło. Jak nie, przepraszam możesz zrobić co tam chcesz z tym tekstem. Jak potrzebne są jakieś inne poprawki, masz do tego jakieś pomysły, wyjaśnienia potrzebujesz... Pisz na GG (1030826) ponieważ, na kompa dziś już raczej nie wejdę, a GG mam stały zasięg.

Wojtek wędrował sam. Rzucał smutne spojrzenie na drugą stronę ulicy, w duchu przeklinając los za wszystko, co w tym tygodniu go spotkało. Miał nadzięję, że szybko znajdzie swoją klasę, nie mógł zrozumieć jak oni mogli się zgubić! Gdzie jest Piotrek i Krystian? Mieli się nie rozdzielać! A Marcin... No i Kuba... Ech, po co komu to wszystko. Wojtek wiedział, że los go pokarał. Czuł to, poprzez wszystko co go spotykało. Nie potrzebny był durny piątek trzynastego, zbicie lustra czy przewrócenie solniczki. On zawsze miał pecha. Nic nie pomagało, wszystkiego miał już dosyć. Ostatnio, wylał Colę na kartę od telefonu, innym razem pokłócił się z siostra, a ta 'przypadkowo' zahaczyła się o kabel od laptopa, po czym wszystko spadło i komputer poszedł do naprawy. Kiedyś tam, gdy szedł ulicą omal go samochód nie przejechał, i by się uchylić spadł do rowu. A teraz... Teraz zgubił swoją klasę, padła mu zastępcza komórka, znalazł się w obcym mieście zupełnie sam.
- Durne życie, durna wycieczka, durna przeprowadzka! - pluł sobie w brodę (to znaczy, zrobiłby to, gdyby tylko ową brodę posiadał), że tez on musi być tą ofiarą losu. No bo ile można szukać tej cholernej klasy?! Szukał i szukał, a jego wzrok padał na niczym nie zrażonych przechodniów. Nagle, jego wzrok padł na osobę w dziwnej, kanarkowożółtej bluzie. Przecież Kuba miał taką samą! - pomyślał. Wiedział, że czego jak czego, ale gustu chłopak nie ma za grosz.
Kuba! Chłopie, co z Tobą? - spytał widząc wielki siniak na twarzy przyjaciela.
A.. nic. Wszędzie Cię szukaliśmy i jakoś tak się zagadałem z Marcinem, nie zauważyłem drzewa i masz. - powiedział patrząc na mnie z politowaniem, bo w tej samej chwili parsknąłem śmiechem.
Nie no, koleś, ale z Ciebie gapa. - powiedział Wojtek między kolejnym napadem głupawki z jego strony.
Śmiej się śmiej. Kto się śmieje, ten się śmieje ostatni. - powiedział Kuba szczerząc zęby.
O! Patrz, masz ci los. Nasi koledzy tu idą. - powiedział, z szczególnym naciskiem na słowo 'koledzy'. A zbliżali się... Piotrek i Krystian! Najgłupsza para osłów w naszej klasie.
O, cześć. - powiedział oschle. W końcu, to oni go zostawili. Kuba tylko poszedł szukać Marcin, a ten z Kolei jego siostry która jako pierwsza uległa 'urokowi' tego miasta.
Eee... szukamy tej durnej klasy? - zapytali głupio.
Nie, my idziemy sami. - odpowiedział Wojtek, patrząc na kolegów jak na oślizgłe glizdy.
Dobra, wasz problem. - powiedzieli i uśmiechając się drwiąco, zniknęli za rogiem.
Chłopaki! Znalazłem ją, poszliśmy do autokaru, a was nie było... Co z komórkami? - krzycząc, podbiegł Marcin.
Moja się rozładowała, a Kuba... jego jest na drzewie. - odpowiedział Wojtek. - Chodźmy.
Tak, tyle tylko, że nie wiem gdzie. A plecak i wszystko zostawiłem w autobusie. Wiecie, że mamy przechlapane?
Wiemy. Chodźcie, prędko. - I chłopcy ruszyli na dalsze poszukiwania.
I nagle, ich klasa znalazła się, głęboko wzburzona brakiem obecności właśnie tych trzech kolegów. Popatrzyli na wszystkich z dziwnym wyrazem twarzy. Krystian i Piotrek uśmiechali się do nich drwiąco, jakby pokazując im swoją wyższość. Siostra Wojtka patrzyła na nich z przymrużeniem oka, a wychowawczyni wręcz trzęsła się z furii. Tak, ich klasa. Znaleźli ją, poszukując nowych wrażeń... A może nie?